Reklama

Emilewicz dla Interii: Gospodarka wraca na swoje tory

- 30 czerwca wskazywany jest jako czas otwarcia granic europejskich. Nie sądzę, że Polska powinna zwlekać dłużej – zdradza w rozmowie z Interią wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Mówi też, że rząd nie pracuje obecnie nad przedłużaniem rozwiązań pomocowych, ale zdaje sobie sprawę z tego, że duże wydatki pobudzające gospodarkę nie skończą się w tym roku. - Mamy przed sobą co najmniej 2-3 lata dochodzenia do stanu sprzed pandemii – podkreśla Emilewicz.

Bartosz Bednarz, Interia: W Niemczech przygotowano kolejny mechanizm wsparcia gospodarki, pakiet stymulujący wychodzenie z recesji. Bardziej rozwojowy niż osłonowy. To m.in. obniżka VAT o 3 pkt proc. dla pobudzenia konsumpcji i finansowanie dla samorządów, by nie wstrzymywały - ze względu na zadłużenie - inwestycji. Polski rząd myśli o podobnych rozwiązaniach w Polsce? 

Jadwiga Emilewicz, wicepremier, minister rozwoju: - Kończymy prace nad ostatnią już odsłoną ustawy antykryzysowej. Równolegle podejmujemy działania wspierające inwestycje. 

- Mamy pakiet ustaw dotyczących budownictwa mieszkaniowego. Niedługo powinna zająć się nim Rada Ministrów. Wciąż mamy ogromną lukę w dostępności tanich, dobrej jakości mieszkań dla grupy osób, które nie podlegają pomocy społecznej - nie mogą zatem liczyć na mieszkanie komunalne, a jednocześnie nie mają zdolności kredytowej lub ją utraciły na kilkanaście lub kilkadziesiąt miesięcy, ze względu na pandemię. 

- Przede wszystkim jednak mamy fundusz inwestycji publicznych, który jest jednym z działań zawartych w pierwszej tarczy antykryzysowej. Te 30 mld zł ma dziś szczególnie znaczenie, w świetle ogłoszonego przez Komisję Europejską planu odbudowy gospodarki Unii Europejskiej. Fundusz - w kontekście potrzeby finansowania projektów z pieniędzy unijnych - mógłby pomóc w mobilizacji środków własnych na inwestycje, tak abyśmy mogli szybko uruchomić kapitał z Brukseli. Rozmawiamy dzisiaj o kilku strategicznych obszarach inwestycyjnych. Także o legislacji, która ułatwi i zachęci inwestorów do lokowania produkcji w Polsce, a tych, którzy już są u nas obecni - do jej rozwoju w kierunku bardziej zaawansowanej. Bez wątpienia, a jest to efekt pandemii, takim obszarem, który chcielibyśmy, żeby zdecydowanie rozwinął się nad Wisłą, jest farmacja. Nie tylko przemysłowa, ale również badawcza, polegająca na odkrywaniu nowych substancji, związków chemicznych i produkcji nowych leków i terapii. 

Reklama

Rynek mieszkaniowy ma pomagać w wychodzeniu z recesji? 

- Mamy tutaj przede wszystkim wsparcie inwestycyjne dla budownictwa społecznego. Rozszerzamy wielkość grantów udzielanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego z 20 do 35 proc. Od początku tego roku zmieniamy formułę Krajowego Zasobu Nieruchomości. Nie jest to już tylko bank ziemi, ale również podmiot, który wspiera samorządy w obszarze budownictwa mieszkaniowego, społecznego. Zwłaszcza te, które podobnych kompetencji w ostatnich latach nie wykształciły. Budownictwo mieszkaniowe jest dziś bardzo potrzebne i KZN może tu współpracować z samorządem - tworzyć wspólnie z nim spółkę typu TBS lub w pełni przejąć te zadania od gminy i zrealizować inwestycję. To zasadnicza zmiana, bo nie mówimy tylko o dopłatach, które też są oczywiście przewidziane w pakiecie, ale o wsparciu w realizacji inwestycji. Dzięki naszym nowym propozycjom wsparcia - i finansowego, i know-how - samorządom zaczyna się opłacać realizowanie inwestycji mieszkaniowych. 

Jaka jest prognozowana skala inwestycji w budownictwie mieszkaniowym? 

- Samorząd będzie mógł dostać dofinansowanie również na infrastrukturę: drogę, przedszkole i szkołę. Robi nam się z tego bardzo atrakcyjny pakiet inwestycyjny, który będzie znaczącym impulsem dla gospodarki. KZN jest w ścisłym kontakcie z kilkunastoma samorządami. Wskazane są już konkretne działki. Po wejściu ustawy w życie powinno dojść do szybkiej finalizacji tych prac i powołania TBS. 

- Nie zapominajmy, że Fundusz Termomodernizacji i Remontów w nowej ustawie daje możliwość pozyskania 50 proc. finansowania na remonty budynków komunalnych, a w budynkach zabytkowych nawet 60 proc., czy 50-60 proc. na termomodernizację bloków z wielkiej płyty. Samorządy na te zmiany czekają, bo to są konkretne inwestycje. Wiemy, jak dużo mieszkań w Polsce nie jest dziś użytkowanych z powodu tego, że są w fatalnym stanie. Za sprawą tych środków w ciągu kilku lat samorządy będą mogły wyremontować kilkaset budynków komunalnych. 

- Bodźców dla inwestycji, na szeroko rozumianym rynku mieszkaniowym, jest więcej. Choćby program Mój Prąd. Kto by przypuszczał, że w 2020 r. będziemy świadkami konkurencji żywiołów: wiatru i słońca. Kilka dni temu słońce generowało w Polsce więcej energii niż wiatr. Program prezydenta Andrzeja Dudy, związany z budowaniem przy domach zbiorników na deszczówkę, to kolejne działanie proinwestycyjne. Pakietowe rozwiązania dla gospodarstw domowych najszybciej wchodzą w gospodarkę. Musimy też realizować duże inwestycje, takie jak CPK, przekop Mierzei Wiślanej, hub biotechnologiczny. Dobry schemat pomocy publicznej dla gospodarstw domowych, z prostą ścieżką aplikacyjną, sprawia, że nawet już po miesiącu od ogłoszenia programu pieniądze trafiają na rynek i zaczynają pracować. Dziś wiemy, że instalator PV (modułów fotowoltaicznych) to jedna z najbardziej poszukiwanych profesji w Polsce. Pracujemy nad tym, by uprościć proces kwalifikowania do tego zawodu. 

O ile skurczy się polska gospodarka w 2020 r.? 

- Wciąż nie mamy wszystkich danych, które pozwoliłyby nam w wiarygodny sposób odpowiedzieć na to pytanie. Wiemy, że ten rok nie będzie taki, jak zakładaliśmy na początku. Polska gospodarka, co sami szacujemy bardzo ostrożnie - ale europejskie instytucje myślą podobnie - nieźle poradzi sobie na tle innych krajów unijnych. Komisja Europejska przewiduje, że polskie PKB skurczy się o 4,3 proc. w 2020 r. Średnia unijna to -7,4 proc., a średnia dla strefy euro to nawet -7,7 proc. Jesteśmy zatem w czołówce państw najlepiej radzących sobie z kryzysem, korygujemy w dół szacunki dot. wzrostu bezrobocia. Przez dwa miesiące gospodarka była jednak w zamrożeniu. Konsumpcja spadła w sposób wymuszony, bo nie było gdzie zrobić zakupów. 

- Jeśli porównać nasze działania antykryzysowe do - wspomnianych przez pana - niemieckich, to my od początku walki ze skutkami epidemii znacznie większe znaczenie przykładamy do zachęt inwestycyjnych. Zresztą można powiedzieć, że korzystamy też z niemieckich zachęt konsumpcyjnych, bo im większa konsumpcja za Odrą, tym większy pozytywny wpływ dla naszej gospodarki. Im większe zachęty do kupna nowych samochodów w Niemczech, tym większe zamówienia w polskich zakładach produkujących do nich części. O inwestycje musimy natomiast zadbać sami. 

Drugi kwartał ma być najgorszy w odczytach. PKB spadnie o ponad 10 proc. ze względu na lockdown gospodarki? 

- Trudno powiedzieć. Patrzymy na dane po odblokowaniu gospodarki. Zbieramy je z różnych sektorów: budowlanego, handlowego. Widzimy, że są takie miejsca, sieci, sklepy, które korygują swoje plany sprzedażowe w górę. Wzrost konsumpcji jest większy niż szacowano. Poczekajmy do końca czerwca. Oczywiście to będzie najtrudniejszy kwartał: straciliśmy dwa miesiące. Po czerwcu będziemy mogli prognozować nieco bardziej precyzyjnie. 

- Puls polskiej gospodarki sprawdzamy codziennie: i w zakresie transferu środków, które już trafiły do gospodarki, i aktywności gospodarczej. Krzywa pokazująca liczbę działalności gospodarczych zarejestrowanych w CEIDG rośnie. Liczba aktywnych podmiotów wróciła do poziomu sprzed pandemii. W połowie marca zaczęło się masowe wyrejestrowywanie i zawieszanie działalności. Od 1 kwietnia uruchomiliśmy pierwsze narzędzia tarczy antykryzysowej i dzisiaj widać już, że gospodarka wraca na swoje tory. Mamy nadzieję, że ten szeroko rozumiany okres wakacyjny: czerwiec, lipiec, sierpień, to będą miesiące aktywności. 

KE - jak pani już zauważyła - szacuje, że PKB Polski skurczy się o 4,3 proc. w 2020 r. I faktycznie będzie to jeden z najniższych spadków w UE. Ale jest to okupione gigantycznym deficytem. Nawet 9,5 proc. PKB w wyliczeniach komisji. Patrząc w przyszłość, mając na uwadze te rosnące obawy, że druga fala epidemii nastąpi na jesieni, czy jest przestrzeń dla kolejnych pakietów pomocowych, na wzrost deficytu, na kolejne tarcze, gdyby zaszła taka potrzeba? Cześć rozwiązań z tarczy antykryzysowej w czerwcu się kończy. Z puli 75 mld zł dla mikro, małych i średnich firm w tarczy finansowej - prawie 45 mld zł już zostało wypłacone. 

- Z dwóch tarcz, antykryzysowej i  finansowej wykorzystano już ponad 76 mld zł (stan na piątek - red.). Instrumenty pomocowe działają, a najlepszym tego świadectwem są właśnie te liczby. Będziemy obserwować, czy tego typu wsparcie będzie konieczne w kolejnych miesiącach. Na dziś nie pracujemy nad przedłużaniem tych rozwiązań. Wydaje się, że za impulsem płynnościowym, który trafił do gospodarki, powinniśmy uruchamiać programy inwestycyjne, w tym również duże programy w zamówieniach publicznych. Wszystkie zamówienia inwestycyjne w ministerstwach i jednostkach publicznych powinny jeszcze w pierwszym półroczu trafić na rynek. Dotyczy to też zamówień informatycznych. Wedle danych, które dostaję z rynku, zamówienia IT od wielu lat były realizowane w III kwartale. Dziś nie ma powodu, żeby czekać. Wiele procedur upraszczamy. Gigantyczna rewolucja cyfrowa nastąpiła m.in. w ZUS.

Stać nas na kolejne tarcze, gdyby zaszła taka potrzeba? 

- Biorąc pod uwagę sytuację i stan polskiego budżetu, to przypominam, że weszliśmy w kryzys z bardzo niskim długiem publicznym na poziomie 44 proc. PKB. Jest to nie tylko niski poziom, patrząc na polską gospodarkę w ostatnich latach, ale również bardzo korzystny na tle innych państw członkowskich UE. W Niemczech poziom zadłużenia to 60 proc., w Wielkiej Brytanii 75 proc., we Francji i Belgii 98 proc., we Włoszech ponad 130 proc. Unijna średnia w 2019 r. to było 80 proc. Polska bufor bezpieczeństwa miała naprawdę bardzo duży. Te 300 mld zł z tarczy antykryzysowej to ogromna pomoc dla gospodarki. Taka, jaka nigdy od 1989 r. nie trafiła na rynek, ale jest to też bezpieczna kwota. Powtarzam, że to nie jest czas na oszczędzanie. Biorąc pod uwagę stan polskiej gospodarki stać nas na taki limit zadłużenia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że te wydatki nie skończą się w tym roku. Mamy przed sobą co najmniej 2-3 lata dochodzenia do stanu sprzed pandemii. 

Pani premier jest zwolenniczką dodatku solidarnościowego? 

- Zdajemy sobie sprawę z tego, biorąc pod uwagę szok rynkowy, jaki wywołała pandemia, a przede wszystkim lockdown gospodarki, że nastrój, jaki towarzyszy Polakom, to ciągle niepewność związana z tym, czy będą mieli pracę. Wiemy, że 56,4 tys. nowych bezrobotnych przybyło w kwietniu wobec marca. Pomimo tego, że prognozy poprawiają się, wciąż jest grupa osób, które z dnia na dzień straciły pracę. Dodatek solidarnościowy jest pomysłem prezydenta Andrzeja Dudy. Mamy nadzieję, że to pomost dla tych, którzy znaleźli się bez pracy, ale w horyzoncie kilku miesięcy ponownie podejmą zatrudnienie. Taki pomysł wydaje się jasny: nie utrwalać stanu bezrobocia. Jest to doraźna danina w czasie niespotykanego dotychczas kryzysu. To rozwiązanie solidarnościowe. 

Kiedy będzie nowelizacja budżetu? 
Prace trwają. Mamy nadzieję, że świat upora się z COVID-19, pojawi się szczepionka i będziemy mogli powiedzieć, że jesteśmy bezpieczni. Liczymy na to, że ewentualna jesienna fala, o której już mówią chyba wszyscy na świecie, nie będzie tak groźna. Przemawia za tym kilka argumentów. Będziemy wiedzieli znacznie więcej o koronawirusie, będziemy lepiej przygotowani w obszarze środków ochrony osobistej. Gotowość i świadomość społeczna - w tym także do przestrzegania zasad bezpieczeństwa - także będzie wyższa. Mam nadzieję, że uda się przejść przez II falę znacznie spokojniej. 

KE przedstawiła program odbudowy europejskiej gospodarki po pandemii, w ramach którego 64 mld euro mogłyby trafić do Polski. To pomocowa "bazooka"? 

- Mamy zarysowany bardzo wstępny schemat pakietu. I choć wiemy, że negocjacje jego ostatecznego kształtu jeszcze przed nami - te ponad 60 mld euro to korzystna propozycja dla polskiej gospodarki. Kwota ta przypada na kilka instrumentów. W największym z nich - Instrumencie Odbudowy i Odporności  (ang. Recovery and Resillience Facility) jesteśmy czwartym beneficjentem. Duża część tych środków to bezzwrotne dotacje, czyli ten rodzaj wsparcia, na które polski przedsiębiorca najbardziej liczy. W czasie kryzysu mobilizacja środków własnych, utrzymanie zdolności kredytowych, jest bardzo ograniczona. Co ważne, 60 proc. z kwoty dotacji ma być zakontraktowane do końca 2022 r. W ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy prace nad tym, jakie konkretne projekty chcielibyśmy realizować, właśnie po to, aby umowy mogły być podpisane do końca 2022 r. Wiemy, jakie są oczekiwania komisji. Wiemy, że nie będą to środki płynnościowe, ale fundusze, które mają sprawić, by europejska gospodarka była konkurencyjna na świecie. Czyli w dużej mierze to środki na reformy i inwestycje przyszłości: nowoczesne źródła energetyczne, innowacyjne technologie. Bardzo duże pieniądze, ale jednocześnie niezwykle wymagające. Musimy być do tego przygotowani nie tylko z perspektywy rozdziału alokacji do instytucji obsługujących, jak NCBR, PARP, czy konkretnych programów, jak Inteligentny Rozwój czy Polska Cyfrowa. Musimy dla dużej części tych środków widzieć konkretne zmiany strukturalne i projekty inwestycyjne. To jest dzisiaj dla nas największe wyzwanie. 

Może okazać się, że te pieniądze - ze względu na wytyczne Brukseli - będą trudno dostępne? 

- W ubiegłym tygodniu na spotkaniu międzyresortowym omówiliśmy to, co znalazło się w programie odbudowy. Jakie inwestycje energetyczne, cyfrowe, transportowe, moglibyśmy zaproponować. KE ma pewne oczekiwania co do charakteru projektów. Sami wiemy, że transformacja energetyczna w Polsce musi się wydarzyć. Dobrze, że będziemy mieć na to środki z Europejskiego Planu Odbudowy. Planujemy też stworzyć portfel dużych, znaczących projektów, które cywilizacyjnie zmienią Polskę. Oczywiście w horyzoncie działania nowego funduszu pomocowego. Zasugerowałam, abyśmy w mniejszym stopniu koncentrowali się na technologii alokacji, tak jak to miało miejsce w pierwszej i drugiej perspektywie finansowej, ale już dzisiaj mówili o konkretnych projektach i o tym, jak zmienią one naszą gospodarkę. Z listą reform oraz portfelem projektów inwestycyjnych, premierowi Morawieckiemu i ministrowi Szymańskiemu łatwiej będzie negocjować sposób alokacji. Polska chce mieć większe możliwości selektywnego podejścia do projektów, chce realizować więcej dużych inwestycji niż małych. Do tego celu będzie nam niezbędny inny schemat pomocy publicznej - podobny do tego, z czym mamy do czynienia dzisiaj, gdy Komisja akceptuje pomocowe rozwiązania dla państw członkowskich w ich walce ze skutkami koronawirusa. 

- Program ten wymaga dialogu administracji z biznesem. Musimy znaleźć dużych liderów biznesowych, inwestycyjnych, którzy będą w stanie powiedzieć: "tak dowieziemy inwestycje zgodnie z harmonogramem". 

Efekt fiskalny tego unijnego pakietu pomocowego byłby widoczny dopiero w 2022 r.? 

- Pakiet powinien zostać przyjęty szybko i bez opóźnień dla jego implementacji. Wyznaczenie wyraźnego deadline’u będzie kluczowe dla pewności oraz zaufania konsumentów i rynków. Jakiekolwiek opóźnienie implementacyjne podwyższy koszty kryzysu. Pamiętajmy, jakie jest tempo absorbcji.  

Co się dzieje, że KE tak długo notyfikuje pakiet pomocowy dla dużych firm z tarczy finansowej. Wciąż nie ma pełnej zgody ze strony Brukseli. 

- Teraz trwają intensywne prace nad notyfikacją tarczy PFR dla dużych firm. Jesteśmy w stałym kontakcie z Komisją i zmierzamy do szczęśliwego końca - to kwestia najbliższych dni. 

- Jesteśmy oczywiście po prenotyfikacji, jednak Komisja chce dogłębnie poznać nasze koncepcje, co wymaga czasu na szczegółowe omówienie projektu wartego 25 miliardów złotych. Musimy pamiętać, że oprócz wysokich kwot w programie, mówimy także o bardziej złożonym instrumencie, na który de facto składają się trzy elementy (dla KE to są trzy programy pomocowe): pożyczka płynnościowa, pożyczka preferencyjna, wraz z jej częściowym umorzeniem, oraz trzeci - inwestycje kapitałowe. Pierwszy i drugi zostały już notyfikowane. Czekamy na ostatni. Już dzisiaj jednak można - korzystając ze strony internetowej i infolinii - zgłaszać się do PFR, który na bieżąco obsługuje przedsiębiorców, udzielając im informacji również w zakresie programu dla dużych. 

Jakiego dofinansowania wymaga dzisiaj LOT by przetrwać? Lufthansa dostanie, dla przykładu, 9 mld euro. 

- Jesteśmy zdeterminowani, żeby uratować LOT. Ważne jest również tempo i sposób odmrażania nieba, to kiedy i na jakich zasadach samoloty będą mogły latać. 

Kiedy więc granice zostaną otwarte? 

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że nasi sąsiedzi regionalnie otwierają granice. U nas rozmowy są mocno zaawansowane. Wskazywany jest 30 czerwca jako czas otwarcia granic europejskich. Nie sądzę, że Polska powinna zwlekać dłużej. 

Brakuje Jarosława Gowina dzisiaj w rządzie? 

- Porozumienie jest mocno reprezentowane w rządzie. Realizujemy kilka ważnych i dokładamy do prawicowego koszyka sporo dobrych projektów. Jesteśmy odpowiedzialni za znaczną część odmrażania gospodarki i przygotowanie pakietów proinwestycyjnych. Jarosław Gowin zaangażowany jest dzisiaj w mobilizację elektoratu naszej partii, członków i wyborców w kampanii prezydenta Andrzeja Dudy. To jest dziś najważniejsze zadanie, aby prezydent Duda 28 czerwca wygrał ponownie wybory prezydenckie. Bez tego realizacja planu odbudowy polskiej gospodarki będzie w sposób znaczący utrudniona.

Pani sobie wyobraża współpracę z prezydentem Rafałem Trzaskowskim? 

- Mamy wielu kandydatów do fotela prezydenckiego i nie jest powiedziane, kto będzie największym konkurentem dla Andrzeja Dudy. Platforma Obywatelska dostała kolejną szansę, nowe życie. Widoczny jest efekt świeżości, pierwszych dni Rafała Trzaskowskiego. Ale Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia, czy Krzysztof Bosak wciąż się liczą. Prezydent ma mocnych konkurentów. Musi bardzo mocno pracować. Zdaje on sobie sprawę z powagi konkurencji, co w ostatnich dniach było dobrze widoczne. 

- Z naszej perspektywy najważniejsze jest to, by to Andrzej Duda wygrał wybory. Pamiętam czasy kohabitacji Akcji Wyborczej Solidarność i prezydenta Kwaśniewskiego, i to nie było dobre rozwiązanie ustrojowe. Pamiętamy z tamtego okresu, jak bardzo istotny, destabilizujący wpływ na kształt reformy samorządowej miał Aleksander Kwaśniewski. Inicjatywa ustawodawcza czy kompetencje w zakresie atrybutów konstytucyjnych prezydenta, pozornie, wydają się mało istotne, ale w dużym stopniu modelują jednak proces sprawowania władzy wykonawczej. A bez dobrej współpracy szybka realizacja reform jest niemożliwa. Spójność władzy wykonawczej, zgoda co do kierunku reform jest zatem fundamentalna. Naszym celem jest zwycięstwo Andrzeja Dudy i tutaj rola Jarosława Gowina jest nie do przecenienia. 

Rozmawiał Bartosz Bednarz

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »