Reklama

Kryptowaluty. Bitcoin w obliczu bessy, ethereum przed szansą

Najbardziej popularna kryptowaluta świata nie może podnieść się po wielkiej przecenie z poprzedniego weekendu. Niektórzy analitycy spodziewają się, że bitcoin będzie pogłębiał bessę. Lepsze są prognozy dla ethereum.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Tydzień temu, w nocy z piątku na sobotę, cena bitcoina spadła o 16 proc. w ciągu czterech godzin. Kryptowaluta nadal jest w kryzysie. Dzisiejsza cena (około 48 tysięcy dolarów) jest dużo mniejsza niż przed weekendowym załamaniem, gdy wynosiła 57 tysięcy. Miesiąc temu bitcoin wspinał się na historyczne szczyty i osiągał wartość 69 tysięcy dolarów.

Czarny scenariusz

Zdaniem Piotra Zająca, analityka CMC Markets, bezpośrednim impulsem dla ostatniej przeceny bitcoina było masowe zamykanie długich pozycji na rynku kryptowalutowych futuresów. Zgodnie z danymi serwisu glassnode.com wartość zlikwidowanych pozycji sięgnęła 5,4 miliarda dolarów, co jest drugim w tym roku wynikiem po majowym załamaniu spowodowanym wycofaniem się Tesli z akceptowania bitcoina jako formy płatności.

Reklama

"Tym razem nie było jednej, fundamentalnej przyczyny wyprzedaży. Mówi się o omikronie i możliwym przyspieszeniu przez Fed taperingu (ograniczania skali skupu aktywów), co wspierałoby tezę, że bitcoin jest dodatnio skorelowany z rynkami akcji i "boi" się tych samych ryzyk, których boją się bywalcy giełdowych parkietów. A że kryptowaluty to wciąż rynek znacznie mniej płynny, to i jego wrażliwość na rynkowe strachy jest relatywnie większa" - czytamy w raporcie analityka CMC Markets.

Piotr Zając jest przekonany, że na rynku bitcoina wciąż mówimy o korekcie, ale nowe dołki zwiększają ryzyko, że korekta zamieni się w trend spadkowy. Odpowiedzi można szukać na wykresie. Patrząc na zachowanie notowań bitcoina w szerszym, kilkumiesięcznym okresie, można zauważyć, że w okolicy 65 tysięcy dolarów powstaje formacja podwójnego szczytu. Jest to układ, który sygnalizuje potencjalną zmianę głównego trendu. Skoro bowiem dwa razy nie udało się przebić tego samego oporu, to popyt zdaje się tracić siłę.

"Trzymając się jednak zasad analizy technicznej należy dodać, że linię sygnalną w tej formacji wyznacza wakacyjny dołek w okolicy 30 tysięcy dolarów. Zejście do tego poziomu byłoby preludium prawdziwej bessy, która na bitcoinie potrafi przynieść przecenę rzędu nawet 80-90 proc. Brzmi pesymistycznie, więc dla zrównoważenia perspektywy warto dodać, że ostatnia przecena zatrzymała się niemal w punkt na średniej z 200 sesji, która stanowi umowną granicę hossy i bessy. W ostatnich dniach cena walczyła o utrzymanie się przy 50 tysiącach dolarów, więc dodatkowo stronę popytową wspiera "magia okrągłego poziomu" - czytamy dalej w raporcie Piotra Zająca.

Czas dla ethereum

Rynek kryptowalut jest nadal w dużej mierze zależny od zachowania bitcoina i w trochę mniejszym stopniu od ethereum. Każdy duży i gwałtowny ruch tych dwóch aktywów znajduje natychmiast swoje odzwierciedlenie na rynku altcoinów.

Założycielka oraz dyrektor generalna firmy Ark Invest, Cathie Wood, uważa, że przy poziomie cenowym w wysokości 4000 dolarów "ether" może być bardziej niedowartościowany, niż bitcoin. Widzi jednak świetlaną przyszłość przed obydwoma kryptowalutami. Jej zdaniem, nadejdzie czas, że inwestorzy instytucjonalni mocno wkroczą na rynek bitcoina oraz innych "monet", co w konsekwencji przełoży się na wielkie wzrosty cen.

Cathie Wood wierzy nie tylko w to, że do 2026 roku cena najstarszej kryptowaluty wzrośnie do 500 tysięcy dolarów. Uważa także, że "ether" ma równie pokaźny potencjał, by zwiększać swoją wartość.

Ethereum to jeden z projektów kryptowalutowych, które pod względem wzrostów procentowych wyprzedziły w tym roku nawet bitcoina. Podczas gdy od stycznia do dziś bitcoin urósł o ponad 60 proc, "ether" w tym samym czasie zwiększył swoją wartość o około 400 proc. Niedawno wspinał się na historyczne szczyty i osiągnął poziom 4 859 dolarów.

Znany analityk i inwestor kryptowalutowy Justin Bennett uważa, że spadki kursu ethereum są przejściowe i że już w styczniu przyszłego roku kryptowaluta może osiągnąć cenę powyżej 8 tysięcy dolarów. - Uważam za ironię, że gdy druga co do wielkości kryptowaluta pod względem kapitalizacji rynkowej znalazła się 14 proc. poniżej rekordu wszech czasów, wielu ludzi na twitterze zareagowało tak, jakby niebo spadało. Zachować ostrożność? Tak. Ulec panice? Nigdy - skomentował nastroje wśród inwestorów Justin Bennett.

Bycze nastawienie do ethereum ma także były manager funduszy hedgingowych, zasiadający obecnie w fotelu dyrektora generalnego Galaxy Investment Partners - Michael Novogratz. Jego zdaniem, "ether" ma nad bitcoinem dużą przewagę na polu technologicznym.

Novogratz podkreśla, że ethereum to programowalna sieć blockchain umożliwiająca wdrażanie inteligentnych kontraktów oraz budowę zdecentralizowanych aplikacji (dApps). Znajduje ona zastosowanie w dynamicznie rozwijającym się sektorze zdecentralizowanych finansów (DeFi), a także w zyskującym coraz większą popularność rynku tokenów niewymienialnych (NFT).

MFW ostrzega

Bez entuzjazmu waluty cyfrowe zostały w tych dniach zrecenzowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. "Kryptowaluty stanowią systemowe ryzyko dla stabilności finansowej. Potrzebne są kompleksowe, spójne i skoordynowane działania wielu agencji w sferze globalnej, aby wprowadzić odpowiednie regulacje dla tego sektora" - czytamy w oświadczeniu MFW.

"Określenie wyceny nie jest jedynym wyzwaniem w ekosystemie kryptowalut. Zadaniami dla organów regulacyjnych i firm są: identyfikacja, monitorowanie i zarządzanie ryzykiem. Obejmują one ryzyko operacyjne i ryzyko integralności finansowej związane z giełdami i portfelami aktywów kryptograficznych, ochroną inwestorów oraz nieodpowiednimi rezerwami i niedokładnym ujawnianiem informacji w przypadku niektórych stablecoinów" - wyliczają czynniki ryzyka przedstawiciele MFW.

Uważają oni, że szczególnie zagrożone są rynki wschodzące, bo w ich wypadku instytucje finansowe nie są jeszcze w pełni wykształcone. W dodatku, w tych krajach istnieje wiele luk, które potencjalnie mogą być wypełnione przez kryptowaluty. Eksperci MFW argumentują, że może dojść do zjawiska “kryptoizacji", które opisali jako możliwość zastąpienia walut krajowych przez aktywa cyfrowe metodą omijania przepisów dotyczących giełd.

Zdaniem ekspertów MFW, dostawcy usług kryptowalutowych, tacy jak giełdy, powinni być licencjonowani. Należy dokonać rozróżnienia między usługami inwestycyjnymi, a tymi przeznaczonymi do płatności. Te pierwsze powinny być nadzorowane przez rynkowy organ regulacyjny, a te drugie na przykład przez bank centralny.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »