Nowy tydzień rozpoczął się nie tylko od znaczących podwyżek cen ropy, sięgających ponad 100 dolarów za baryłkę, oraz cen gazu. Dolar, euro i frank szwajcarski również zyskały na wartości wobec złotego. Poranek przyniósł osłabienie polskiej waluty, jednak przed południem sytuacja nieco ustabilizowała się
Porównując notowania sprzed weekendu dolar jest obecnie o 2 grosze droższy. W przypadku euro w piątek po południu było tańsze o grosz. Podobna różnica wynosi w przypadku franka szwajcarskiego.
"Droga ropa doprowadzi do kryzysu"
Jak zauważył Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ, największe spadki widać na walutach rynków wschodzących.
"(To - red.) pokazuje utrzymujące się ogromne napięcia, ale i też szybko rosnące obawy, że droga ropa doprowadzi nie tylko do wyższej inflacji, ale i też kryzysu gospodarczego. Pośród głównych par walutowych najsilniej reaguje EURUSD zbliżając się w stronę 1,15. To wszystko przekłada się na sytuację wokół złotego - EURPLN naruszył rano poziom 4,30, a USDPLN rejon 3,73. Z technicznego punktu widzenia mamy, zatem powrót w rejony minimów z ubiegłego tygodnia, a nawet ich naruszenie." - wyjaśnia.
I dodaje, że dalsze kursy walut zależą przede wszystkim od sytuacji na Bliskim Wschodzie, w szczególności, czy obie strony konfliktu rozpoczną proces negocjacji pokojowych.
"Gorączka złota" nadal trwa
Wraz z mocnym dolarem na wartości traci nieco złoto. W poniedziałek za uncję trzeba zapłacić nieco ponad 5100 dolarów. To o 200 dolarów mniej niż tydzień temu.
Mimo to cena żółtego kruszcu utrzymuje się na poziomie powyżej 5 tys. dolarów za uncję od połowy lutego.
Mike McGlone, główny analityk ds. surowców w Bloombergu, twierdzi, że wraz ze spadkiem napięć geopolitycznych wyczerpywać się będą przyczyny wzrostów ceny złota. Jego zdaniem, "gorączka złota" w ostatnich latach była przede wszystkim produktem globalnej niestabilności.













