W skrócie
- Wyjątkowo pesymistycznie przyszłość bitcoina widzi firma Galaxy Digital. Zdaniem jej ekspertów, cena może spaść do poziomu 56 tysięcy dolarów.
- Ki Young Ju, prezes CryptoQuant, zakłada, że możliwa jest powtórka historycznego scenariusza bessy - z drastycznym spadkiem kursu bitcoina nawet o 70 proc., czyli do około 40 tysięcy dolarów.
- Niektórzy analitycy ostrzegają, że potencjalne problemy finansowe firmy Strategy, która jest największym publicznym posiadaczem bitcoinów na świecie, mogłyby wywołać kryzys na rynku poważniejszy niż upadek kryptowalutowej giełdy FTX.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Drastyczna przecena bitcoina trwa od czterech miesięcy i sprowadziła "monetę" z rekordowego poziomu 126 tysięcy dolarów w okolice zaledwie 73-75 tysięcy. To najpoważniejszy regres od czasu "kryptozimy" w 2018 roku. Rynek bitcoina stał się niezwykle podatny na gwałtowne wstrząsy, co jest typowe dla okresów tzw. "risk-off", czyli odwrotu inwestorów od ryzykownych aktywów.
Coraz więcej pesymistów
Specjaliści analizy technicznej kilka dni temu alarmowali, że dla bitcoina kluczowe jest wsparcie na poziomie 74 tysięcy dolarów i jeśli ono nie zostanie obronione to otworzy się droga do 69 tysięcy dolarów. Z drugiej strony, dopiero trwałe wyjście ponad poziom 80 600 dolarów byłoby sygnałem do dalszych wzrostów.
Co ciekawe, na platformie Myriad powiązanej z serwisem Decrypt, prawie 68 proc. inwestorów obstawia spadek ceny właśnie do 69 tysięcy dolarów. Jeszcze w połowie stycznia aż 85 proc. ankietowanych spodziewało się odwrócenia negatywnego trendu i cenowego ruchu w górę.
Wyjątkowo pesymistycznie przyszłość bitcoina widzi firma Galaxy Digital. "Istnieje znaczące prawdopodobieństwo dalszego osłabienia kursu bitcoina w najbliższych tygodniach. Cena może najpierw spaść w okolice dolnej granicy tzw. luki podażowej, czyli do około 70 tysięcy dolarów, a następnie przetestować cenę zrealizowaną lokującą się na poziomie 56 tysięcy" - napisał w nocie opublikowanej na początku tego tygodnia Alex Thorn, dyrektor działu badań w Galaxy Digital.
Cena zrealizowana odzwierciedla średni koszt nabycia wszystkich bitcoinów znajdujących się w obiegu i jest uznawana za długoterminowy punkt odniesienia dla rynku. Zdaniem eksperta Galaxy, w tej chwili na rynku brakuje jednoznacznych sygnałów silnej akumulacji ze strony dużych inwestorów oraz długoterminowych posiadaczy bitcoina. Alex Thorn przypuszcza, że część właścicieli bitcoinów czeka z ich sprzedażą na wzrost ceny, a to oznacza, że nie wierzą oni w trwałą poprawę koniunktury.
Bitcoin nie przyciąga nowych kapitałów
Ki Young Ju, prezes CryptoQuant, zakłada, że możliwa jest powtórka historycznego scenariusza bessy - z drastycznym spadkiem kursu bitcoina nawet o 70 proc., czyli do około 40 tysięcy dolarów. Podobną skalę regresu zanotowano w czasie "kryptozimy" w 2018 roku. Ki Young Ju twierdzi, że obecna przecena nie wynika z "awarii rynku" ani paniki inwestorów, lecz z utrzymującej się presji sprzedających przy jednoczesnym braku nowego popytu.
Prezes CryptoQuant podkreśla, że realizacja zysków nie jest nowym zjawiskiem. Inwestorzy stopniowo upłynniali swoje pozycje już od dłuższego czasu, umiejętnie wykorzystując wysokie ceny, popularność bitcoinowych funduszy ETF oraz agresywne zakupy dokonywane przez firmę Strategy (dawniej MicroStrategy), która jest największym publicznym posiadaczem bitcoinów na świecie. Różnica polega na tym, że jeszcze niedawno miał miejsce dopływ świeżego kapitału na rynek, dzięki czemu cena kryptowaluty stabilizowała się w okolicy 100 tysięcy dolarów.
Nadzieja w Strategy
Ki Young Ju zaskakująco duży wpływ na trendy rynkowe przypisuje spółce Strategy Michaela Saylora, która konsekwentnie od 2010 roku szybko powiększa swój portfel bitcoinowy. Kiedyś MicroStrategy była firmą technologiczną, dziś (jako Strategy) jest raczej rodzajem korporacyjnego funduszu ETF opartego na bitcoinie.
Zdaniem szefa CryptoQuant, scenariusz 70-procentowej bessy bitcoina nie ziści się, jeśli tylko Michael Saylor nie przestraszy się rynkowych zawirowań, nie skapituluje i nie zacznie wielkiej wyprzedaży "monet". Problem polega jednak na tym, że zasób bitconów należący do Strategy (ponad 713 500 sztuk) po raz pierwszy od dłuższego czasu znalazł się pod kreską - zaczął przynosić straty księgowe.
Po niemal dwóch i pół roku osiągania papierowych zysków korporacyjny gigant Michaela Saylora dysponuje bitcoinami o średniej cenie zakupu wynoszącej 76 052 dolary. Cena rynkowa w pierwszych dniach lutego przeważnie lokowała się poniżej tej wartości. W momencie, gdy bitcoin 6 października 2025 roku ustanawiał cenowy rekord wszech czasów (126 tysięcy dolarów) aktywa Strategy miały wartość 79 miliardów dolarów, dziś jest to trochę ponad 50 miliardów. Skarbiec firmy jest teraz w stanie niezrealizowanej straty. To zdecydowane odwrócenie trendu w porównaniu z poprzednimi kwartałami, kiedy to rosnąca cena bitcoina przynosiła wielkie, choć też niezrealizowane zyski.
Niektórzy analitycy ostrzegają, że potencjalne problemy finansowe Strategy mogłyby wywołać kryzys na rynku poważniejszy niż upadek kryptowalutowej giełdy FTX. Sytuacja jest o tyle napięta, że firma Saylora finansuje agresywną akumulację "coinów" poprzez emisję akcji oraz zaciąganie długu, który wynosi w tej chwili 8,2 miliarda dolarów. Z drugiej strony, żadne z zobowiązań Strategy nie wymaga spłaty przed 2028 rokiem, co daje spółce bezpieczny margines finansowy.
Michael Saylor kupuje wbrew rynkowi
Współzałożyciel i dyrektor wykonawczy Strategy, Michael Saylor, nie ma zamiaru porzucić swojej idee fixe - jego firma ma być wehikułem inwestycyjnym bitcoina. Nie podziela też pesymistycznych prognoz wielu analityków, co do perspektyw pierwszej kryptowaluty świata. Najnowsza zakup, sfinansowany głównie emisją akcji Strategy, objął 2 932 bitcoiny o łącznej wartości 264,1 miliona dolarów, po średniej cenie 90 061 dolarów za sztukę. Łącznie w styczniu spółka nabyła około 40 100 bitcoinów. To poziom wyraźnie wyższy niż suma zakupów z pięciu poprzednich miesięcy - od sierpnia do grudnia 2025 roku.
Michael Saylor, wielokrotnie podkreślał, że jego spółka zamierza kontynuować akumulację bitcoinów nawet przy relatywnie wysokich cenach. "Historycznie rzecz biorąc bitcoin osiągał lepsze wyniki niż złoto w każdym okresie posiadania trwającym cztery lata lub dłużej" - przypomina Saylor.
Jacek Brzeski














