Ale ja jestem tak stary, że pamiętam, jak te śmieci miały zniknąć z trawników i lasów już w 2013 roku - po tym jak znowelizowano ustawę o zachowaniu czystości i porządku w gminach. Sam Premier Tusk zapewniał wtedy, że znikną. No ale nie zniknęły. Bo niby dlaczego wyborcy, którzy głosują tak, jak głosują, mieliby akurat przy wyrzucaniu śmieci zacząć zachowywać się lepiej niż przy wrzucaniu głosów do urny wyborczej? Stracili na tym mieszkańcy - opłaty za wywóz śmieci wzrosły. Stracili przedsiębiorcy, którzy mieli małe firmy pracujące na potrzeby małych gmin. Musieli je pozamykać. Zyskały gminy, które pozakładały własne przedsiębiorstwa. Zyskali pracownicy tych gminnych przedsiębiorstw. Zdaje się, że zyskali różni urzędnicy. Niektórzy to nawet ponoć łapówki brali pracując w miejskich przedsiębiorstwach.
Do kogo trafi niezwrócona kaucja? "De facto do największych koncernów"
Teraz pewien komentator i to w "randze" napisał na Twitterze, że "wpływy z systemu kaucyjnego trafią do zwykłych ludzi oraz do polskich firm robiących zielone technologie. Nazwijmy rzeczy po imieniu: omijanie systemu to żadne eureka, tylko czyste antypolskie cwaniactwo". Nazwijmy rzeczy po imieniu. Ten pan kłamie albo nie wie, o czym pisze. Niezwrócona kaucja (klient płaci kaucję, ale nie oddaje opakowania potem w recyklomacie, tylko wyrzuca opakowanie jak do tej pory, do kosza) trafi do operatorów systemu - czyli de facto do największych koncernów produkujących napoje. A powinna trafiać do gmin, dzięki czemu mogłyby one nie podnosić mieszkańcom opłat za odbiór pozostałych śmieci. A dlaczego będą musiały podnieść? Bo przedsiębiorstwa zajmujące się odbiorem śmieci mogły cenę za ich odbiór kalkulować z uwzględnieniem tych opakowań, które mogły być poddane recyklingowi i za które recyklerzy płacili. Podwyżki cen za wywóz śmieci i to o około 20% mamy więc jak w banku.
Ale jedziemy dalej. Opakowania objęte systemem kaucyjnym to raptem 1% wszystkich! Jeden procent! Największy problem dla środowiska stanowią bioodpady (jakieś 100-120 tys. t. rocznie) i frakcje palne (jakieś 50 tys. ton). I ten problem pozostanie.
A o co chodzi z tym "omijaniem systemu", który jest "antypolskim cwaniactwem"? Otóż opłacie kaucyjnej podlegają butelki plastikowe o pojemności do 3 litrów. Więc jedna z sieci wpuściła wodę w butelkach o pojemności 3,001 litra. Ona opłacie nie podlega. Tylko że wypuściła to opakowanie "Ustronianka". Wiem, że to reklama - cała Polska pierwszego dnia obowiązywania nowego systemu o niej mówiła. Więc i ja wymieniłem z premedytacją jej nazwę (w odróżnieniu od nazwiska sekretarza stanu w jednym z ministerstw, który o tym "antypolskim cwaniactwie" bredził).
Ale to nie koniec absurdów. Otóż różne napoje bezalkoholowe mają, nie wiedzieć czemu, różne stawki podatku VAT. Woda - 23%, a woda z dodatkiem co najmniej 20% cukru z jakiegoś zagęszczonego soku owocowego lub warzywnego - 5%. VAT powiększa cenę, w której jest zawarta opłata recyklingowa. Różnica w cenie między wodą czystą a wodą słodzoną zagęszczonym sokiem jeszcze się zwiększy.
Ale pojawiły się wśród aktywistów walczących z odpadami jeszcze inne argumenty. Otóż "niektórzy na wsi przestaną palić plastikiem w piecu i wyrzucać szkło gdzie popadnie". Zabrakło mi tylko śmiałej wzmianki, że na tej zapyziałej wsi to w większości (przynajmniej statystycznie) wyborcy "Batora" (czy jakoś tak) mieszkają. I dlatego tak smrodzą. Ale spieszę poinformować aktywistów, że na wsi to ludzie mają często wodę z własnych ujęć. Więc takiej w butelkach to w ogóle nie kupują. A ci, którzy z jakichś względów ją kupują, to nie palą tych butelek nagminnie w piecach. I właśnie dlatego przedsiębiorstwa odbierające od nich śmieci mogą gminom oferować niższe ceny za ich odbiór, bo są między nimi opakowania plastikowe, nadające się do recyklingu, które przedsiębiorstwa te sprzedają recyklerom - co już wyżej tłumaczyłem "jak chłop krowie na rowie". No i jeszcze jedno: ile musiałaby wynieść kaucja za opakowanie, żeby się tym wsiowym "prymitywom" opłacało z nimi do skupu latać? Bo przecież nie za 50 groszy.
Nie obyło się też bez pouczenia polskich ciemniaków że w postępowym świecie działają takie recyklomaty od lat. W Niemczech. W Norwegii. To śpieszę wyjaśnić, że jak one tam były stawiane 30 lat temu to nie było nowoczesnych systemów do segregacji odpadów. A u nas jak przedsiębiorcy zaczęli budować systemy nowoczesnego recyklingu to już mogą większość tych opakowań odzyskać bez angażowania w to ludzi i bez wyciągania od nich pieniędzy.
Kto jeszcze zyska? Bo ktoś musi? Inaczej nie miałby kto walczyć tak zaciekle o wprowadzenie systemu kaucyjnego. Poza wspomnianymi operatorami systemu zyskają… producenci recyklomatów. Jak to mówią śledczy: "follow the money"!
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu prezentuje własne poglądy i opinie
Śródtytuły pochodzą od redakcji














