W 2024 roku najliczniejszą grupą obcokrajowców odwiedzających Kraków byli Brytyjczycy. Z majowych danych Małopolskiej Organizacji Turystycznej wynika, że stanowili oni 20 proc. ogółu zagranicznych przyjezdnych. Na drugim miejscu znaleźli się Niemcy (9,1 proc.), a na kolejnych - Włosi (7,6 proc.), Amerykanie (6,7 proc.) i Francuzi (4,8 proc.).
Brytyjka odwiedziła Kraków i zakochała się w Polsce
Wielu obywateli Wielkiej Brytanii po wizycie w Krakowie postanowiło poznać także inne polskie miasta. Tak stało się w przypadku dziennikarki brytyjskiego serwisu Metro, która dowiedziała stolicę Małopolski kilka lat temu.
"W 2019 roku spędziłam weekend w Krakowie i zakochałam się w Polsce. Od kultury i jedzenia po ciepło ludzi, kraj ten zasłużył sobie na swoją reputację przystępnego cenowo miejsca. A wtedy, jako student ostatniego roku, to była pierwsza rzecz, o której myślałam, rezerwując wakacje" - wyjaśnia na wstępie artykułu Sophie-May Williams, dodając, że obiecała sobie wówczas, że kiedyś pozna lepiej nasz kraj.
Dziennikarka z Wielkiej Brytanii we Wrocławiu czuła się jak w bajce
Na początku 2026 roku postanowiła wybrać się z koleżanką do Wrocławia, który - jak przypomina Williams - jest nazywany "polską Wenecją" ze względu na swoje położenia nad Odrą, liczne mosty i cieki wodne. "Jednak wszelkie porównania do Wenecji kończą się tutaj, zarówno pod względem wizualnym, jak i cenowym" - podkreśla brytyjska dziennikarka.
Pierwszą rzeczą, która ją zachwyciła we Wrocławiu była "kalejdoskopowa kolorystyka" miasta, a jej efekt potęgowały opady śniegu. "Kiedy ogromne płatki opadały na starożytną nawierzchnię z kamiennych płyt, czułam się jak w prawdziwej bajce" - opisuje Williams.
Wrocławski rynek oczarował turystykę, a ceny w lokalach nie zrujnowały portfela
W dalszej części turystka komplementuje Wrocław za to, że można go zwiedzać pieszo, odnowione zabytki i jasną kolorystykę budynków. Zachwyca się także "tętniącym życiem" rynkiem. "Lokalni sprzedawcy kwiatów, oferujący wszystko, od maślanożółtych słoneczników po malinowo-różowe tulipany, tylko dodają miastu żywiołowości" - relacjonuje Brytyjka.
Zdaniem Williams "Wrocław ma ekscentryczne, kreatywne serce", a jednymi z najbardziej charakterystycznych elementów miasta są miejskie krasnale. "Na każdym rogu, progu czy wejściu do restauracji widziałem ludzi robiących zdjęcia maleńkim brązowym posągom, które stały się teraz atrakcją turystyczną" - wskazuje Brytyjka, wyjaśniając, że figury krasnali upamiętniają artystyczny komunistyczny ruch oporu z lat 80., czyli Pomarańczową Alternatywę, która działała we Wrocławiu.
Dziennikarka poświęciła także sporo uwagi wrocławskiej gastronomii, która w jej opinii jest "przyjazna dla portfela". Podczas pobytu w mieście zajadała się specjałami polskiej kuchni m.in. pierogami oraz żurkiem.
Williams stwierdza także, że Wrocław jest idealnym miejscem na "babski wypad". W jej opinii spodoba się także tym, którzy lubią miasta z bogatą historią, dobrym jedzeniem i undergroundową scenę artystyczną.










