W skrócie
- Od 2026 roku limit przychodów dla działalności nierejestrowanej będzie rozliczany kwartalnie, a nie miesięcznie.
- Nowe zasady są korzystne dla osób uzyskujących nieregularne lub sezonowe dochody.
- Prowadzenie działalności nierejestrowanej oznacza brak składek ZUS i ubezpieczenia zdrowotnego, co może powodować problemy przy braku innego tytułu do ubezpieczenia.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Działalność nierejestrowana to działalność na małą skalę, której prowadzenie nie wymaga dopełniania formalności, w tym rejestracji firmy w CEIDG ani opłacania składek ZUS.
Początkowo limit miesięcznego przychodu dla tego typu działalności wynosił 50 proc. minimalnego wynagrodzenia. Po zmianach, które weszły w życie 1 lipca 2023 r., maksymalna kwota, jaką można było zarobić miesięcznie bez konieczności zakładania działalności gospodarczej, wynosiła 75 proc. minimalnego wynagrodzenia.
Od 2026 roku limit ten jest już liczony w ujęciu kwartalnym - maksymalny przychód będzie mógł wynieść 225 proc. minimalnego wynagrodzenia. W 2025 roku miesięczny przychód nie mógł przekroczyć 3499,50 zł, a w tym roku kwartalnie 10 813,50 zł.
- To słuszne rozwiązanie, ponieważ dotychczasowy limit stanowił problem dla osób zarabiających sezonowo lub pracujących nad produktem przez dłuższy czas, a następnie sprzedających go jednorazowo. Przykładowo osoba fizyczna tworzyła rękodzieło, które skumulowało się i zostało sprzedane w jednym miesiącu za 5 tys. zł. W takiej sytuacji limit przychodu z zeszłego roku (3499,50 zł miesięcznie) zmuszałby do założenia działalności gospodarczej. W tym roku nie będzie takiej potrzeby, jeśli w kwartale nie przekroczona zostanie kwota 10 813,50 zł. A więc kwartalny limit w kontekście sezonowości to dobre i oczekiwane rozwiązanie - wyjaśnia Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFakt. Jak zaznacza, można było pójść o krok dalej i wprowadzić limit roczny na poziomie dziewięciokrotności minimalnego wynagrodzenia.
Ukłon w stronę najmniejszych przedsiębiorców
To odpowiedź na postulaty, zgodnie z którymi dotychczasowa regulacja uniemożliwiała prowadzenie tzw. działalności nieewidencjonowanej wielu osobom, np. rękodzielnikom czy rzemieślnikom - zwłaszcza wówczas, gdy potrzebują często więcej niż miesiąca na wytworzenie produktu, za który uzyskują przychód przewyższający miesięczny limit.
Brak ZUS to także brak ubezpieczenia i opieki medycznej
Jeżeli jest to jedyna forma aktywności zawodowej, to jest jeden szkopuł.
- Warto pamiętać, że osoba prowadząca działalność nierejestrowaną co do zasady w ogóle nie podlega ubezpieczeniom społecznym ani zdrowotnemu. Sam fakt wykonywania takiej aktywności - czy to rękodzieła, drobnych usług, sprzedaży produktów z własnego gospodarstwa - nie tworzy tytułu do ubezpieczeń w ZUS. To często budzi zdziwienie, bo wiele osób zakłada, że skoro "coś sprzedają", to muszą już płacić składki i co za tym idzie wypracują sobie jakąś emeryturę. Nie - dopóki pozostają w limitach działalności nierejestrowanej, ZUS od tej aktywności ich nie obejmuje - mówi Interii Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej, specjalizujący się w tematyce ubezpieczeń społecznych.
Jak zaznacza, umowy cywilnoprawne są inną kwestią. Ktoś wykonuje umowę o dzieło w ramach działalności nierejestrowanej - składek nie ma. Ale jeżeli wykona umowę zlecenia, to ponieważ formalnie nie prowadzi działalności gospodarczej, taka umowa podlega normalnie ubezpieczeniom jak każda inna umowa zlecenia.
- I tu niektórzy próbują interpretować przepisy w sposób korzystny podatkowo i składkowo, ale trzeba powiedzieć wprost: obowiązujące regulacje są jednoznaczne i ZUS nie zaakceptuje konstrukcji polegającej na "wpychaniu" zleceń w działalność nierejestrowaną, by uniknąć składek - tłumaczy.
Z zasady nie ma tutaj składek społecznych ani zdrowotnej. - Przykładowo chałupniczo ktoś tworzy rękodzieło, maluje itp., zarabia w ten sposób, sprzedając to, co wytworzy, i jeśli nie przekroczy limitu przychodowego, to nie musi rejestrować się do ZUS ani rejestrować działalności.
Tylko jeśli nie jest objęty ubezpieczeniem ZUS z innego tytułu, to nie jest także objęty ubezpieczeniem zdrowotnym. Co można w tej sytuacji zrobić?
- Jeśli chodzi o samo ubezpieczenie zdrowotne - są dwie opcje. Pierwsza, najprostsza, to zgłosić się jako członek rodziny, jeśli ma się taką możliwość. Druga to dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne w NFZ, ale wówczas składka będzie relatywnie wysoka. Dlatego z punktu widzenia osób, które wykonują drobne czynności zarobkowe i nie mają innego tytułu do ubezpieczenia, dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne często jest ekonomicznie nieopłacalne. To pokazuje, że obecna konstrukcja działalności nierejestrowanej jest daleka od ideału - uważa Tomasz Lasocki.
Jak tłumaczy ekspert inFakt, jeśli osoba zarobkuje w ramach działalności nierejestrowanej, może przez ZUS PUE dokonać zgłoszenia do dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego. W tym celu należy złożyć dokument ZZA, wskazać okres, od którego chce przystąpić do ubezpieczenia, oraz odpowiedni kod ubezpieczenia - w tych przypadkach będzie to 24 10. Składka zdrowotna stanowi 9 proc. przeciętnego wynagrodzenia z ostatniego kwartału. Za III kwartał przeciętne wynagrodzenie wyniosło 8854,61 zł, a więc składka miesięczna za okres październik-grudzień 2025 wynosiłaby 796,91 zł.
To więcej niż wynosi tzw. mały ZUS obejmujący także składki społeczne.
- Ja generalnie proponowałbym o wiele prostsze rozwiązanie. Niech taka osoba płaci składki ZUS od tego, co zarobi. Zarobię tysiąc - płacę od tysiąca. Zarobię dwieście - płacę od dwóch stów. Jak nie zarobię, to nie płacę. Przecież działalność nierejestrowana została wymyślona właśnie dla tych, których nie stać nawet na preferencyjne składki - proponuje Tomasz Lasocki.
Jednocześnie, jeśli ktoś mieści się w limitach nieewidencjonowanej, to może zrezygnować z tego zwolnienia i założyć działalność.
Monika Krześniak-Sajewicz












