W polskich kurortach - zarówno tych nadmorskich, jak i górskich - trwa podsumowanie letniego sezonu turystycznego. Tatrzański Park Narodowy poinformował, że w samym sierpniu tatrzańskie szklaki odwiedziło 1 mln 97 tys. 653 osób, co stanowiło rekord frekwencyjny. W lipcu TPN odnotował 794 tys. 17 wejść, a w czerwcu 589 tys. 443. Dla porównania w całym 2024 roku park odwiedziło 5 mln 91 tys. osób. Jest więc duża szansa na to, że 2025 roku będzie rekordowy.
W Zakopanem podsumowują wakacje. Padł rekord
Zadowoleni z sezonu letniego są też przedsiębiorcy z Zakopanego. Emilia Glista z agencji doradczo-marketingowej Jointsystem, w rozmowie z "Gazetą Krakowską" przekazała, że o ile początek lipca był słabszy pod względem rezerwacji, o tyle w drugiej połowie miesiąca i w sierpniu doszło do odbicia. "Sierpień był bardzo dobry, wręcz rekordowy od czasów pandemii" - powiedziała gazecie ekspertka.
Jej słowa potwierdził Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. "Większość aktywnych przedsiębiorców odnotowała wzrosty względem ubiegłego roku" - przekazał "Gazecie Krakowskiej", zaznaczając przy tym, że wzrost nie zawsze przekładał się na rentowność. "Ale lato można uznać za bardzo dobre" - dodał.
Słaby sezon nad Bałtykiem. Przedsiębiorcy uważają, że przez pogodę
Danych dotyczących ruchu turystycznego nad Bałtykiem jeszcze nie ma. Jednak z wypowiedzi właścicieli kwater, które pojawiły się w mediach, wynika, że był to najgorszy sezon od czasu pandemii. "To był sezon najgorszy pod każdym względem od co najmniej 10 lat. A właściwie to powinienem powiedzieć, że tak naprawdę to był to najgorszy sezon w historii" - mówił "Głosowi Koszalina" właściciel pensjonatu w Mielnie pod koniec sierpnia.
Mariusz Ławro, prezes Regionalnego Stowarzyszenia Turystyczno-Uzdrowiskowego w Kołobrzegu w rozmowie z regionalnym serwisem informacje.kolobrzeg.pl przekazał, że "pierwsza połowa wakacji była zdominowana przez pogodę", która była kapryśna. W jego opinii deszczowa aura zniechęciła turystów do przyjazdu nad morze. Odbicie nastąpiło w sierpniu, a w szczególności w długi weekend, kiedy to nad Bałtykiem wynajęto niemal wszystkie kwatery.
"Mówi się, że nad polskim morzem rozpoczyna się fala bankructw"
W Świnoujściu po zakończeniu sezonu też panuje posępny nastrój. Portal eswinoujscie.pl stwierdza, że wiele biznesów może nie przetrwać. "Coraz częściej mówi się, że nad polskim morzem rozpoczyna się fala bankructw, która zmieni krajobraz turystyczny wybrzeża na lata" - czytamy. Zdaniem serwisu największymi przegranymi są właściciele małych obiektów - kwater i pensjonatów. Takie obiekty nie posiadają bowiem oferty całorocznej, czyli takiej, z której turysta mógłby skorzystać, nawet gdy pada deszcz.
Spadki odnotowali także przedsiębiorcy działający po drugiej stronie wybrzeża. "W naszym regionie, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach turystycznych średnie obłożenie w pensjonatach i na kwaterach prywatnych wynosi jedynie 40-50 proc." - mówił pod koniec lipca serwisowi bankier.pl Łukasz Magrian, dyrektor Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.
Górale zainwestowali w biznesy. Opłaciło się
W ostatnich latach w Zakopanem przybyło obiektów oferujących tzw. pakiety. Górale mocno zainwestowali w bazę noclegową - pobudowali baseny, sauny, jacuzzi, centra odnowy biologicznej, siłownie. Wiele obiektów zapewnia animacje dla dzieci - organizują zabawy oraz zapewniają opiekę najmłodszym.
Zdaniem Karola Wagnera z TIG to właśnie takich miejsc szukają dziś turyści. Dla przyjezdnych liczy się już nie tylko nocleg i wyżywienie, ale także wystrój. "Pokój musi być nowoczesny, ale jednocześnie góralski i... instagramowy. Goście chcą się nim pochwalić w mediach społecznościowych. Kto tego nie rozumie, zaczyna odstawać" - mówił "Gazecie Krakowskiej" przedstawiciel podhalańskich przedsiębiorców.
360 zł za pokój bez łazienki w Sopocie
Wystarczy pobieżne przeszukanie ofert noclegów nad Bałtykiem, aby zauważyć, że duża część kwater nad Bałtykiem wygląda jak w dawnych sanatoriach. Małe pokoje, a w nich wąskie tapczany, stolik, prosta szafa i twarde krzesło. W wakacje noclegi w takich miejscach tanie jednak nie były.
Dla przykładu - na początku sierpnia w Mielnie najtańszy nocleg kosztował 193 zł. Była to kwatera w wiekowej przyczepie campingowej. W Sopocie pokój bez prywatnej łazienki oferowano natomiast za 360 zł. W tym samym czasie za 176 zł można było wynająć dom w Dubaju.
Ceny noclegów nad Bałtykiem i w Zakopanem w październiku
Wraz z zakończeniem sezonu wakacyjnego nad Bałtykiem w Zakopanem zrobiło się taniej. Osoby, które chciałyby jesienią odwiedzić Podhale, powinny się jednak spieszyć, gdyż zainteresowanie noclegami jest spore. Jak mówił "Gazecie Krakowskiej" Karol Wagner w Zakopanem organizowane są teraz konferencje i eventy oraz integracje. "Wracają także seniorzy na turnusy rehabilitacyjne, jak i na indywidualne pobyty. Pojawią się także studenci, którzy obecnie już nie mieszkają w budżetowych lokalach, ale w drogich hotelach" - wyjaśniał rozmówca gazety.
W serwisie Booking sprawdziliśmy, ile kosztowałby pobyt dwóch osób między 3 a 5 października w Zakopanem, Sopocie, Świnoujściu oraz w Gdańsku. Pod uwagę wzięliśmy wyłącznie obiekty prowadzone przez osoby ze zgłoszoną działalnością gospodarczą i pozytywnymi recenzjami. Oto najniższe ceny:
- Gdańsk - 313 zł kosztuje nocleg apartamencie zlokalizowanym 2,2 km od centrum.
- Zakopane - 240 zł kosztuje pobyt w pokojach gościnnych.
- Sopot - 474 zł kosztuje nocleg w apartamencie w Karlikowie.
- Świnoujście - za 352 zł można wynająć pokój w pobliżu plaży.










