W sobotę, 28 lutego, Izrael i USA zaatakowały Iran, zabijając ajatollaha Alego Chameneia, co doprowadziło do odwetu Teheranu i ostrzelania państw Zatoki Perskiej. Ze względów bezpieczeństwa w regionie zamknięto przestrzeń powietrzną, czego konsekwencją jest paraliż lotniczy. Tysiące podróżnych utknęło w hubach przesiadkowych w Katarze i ZEA. Loty odwołano także m.in. w Jordanii i Omanie, które są popularnymi zimowymi i wczesnowiosennymi destynacjami.
Kolejni Polacy wrócili z państw Bliskiego Wschodu
Począwszy od soboty, loty z Bliskiego Wschodu odbywają się z przerwami, co ma wpływ na powroty Polaków z wakacji, na które wybrali się m.in. z biurami podróży.
Jak poinformowała Interię Biznes w czwartek, 5 marca Kinga Woźniakowska z Rainbow, od środy do kraju wróciło 919 turystów z Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Omanu i Jordanii. W tej grupie znaleźli się też turyści z Dubaju, którzy wracali przez Maskat w Omanie.
- Oznacza to, że 2/3 naszych klientów przebywających na Bliskim Wschodzie już wróciła do swoich domów - przekzała przedstawicielka Rainbow.
W Jordanii i Omanie nie ma już turystów, którzy polecieli na wakacje z Rainbow. W ZEA na powrót do Polski czeka wciąż grupa 351 klientów biura. Osoby te mają zapewnione zakwaterowanie, a ich ubezpieczenie zostało przedłużone. Na miejscu obecny jest rezydent.
- Są one informowane o decyzjach dot. ich wyjazdów, w oparciu o wszystkie dostępne i potwierdzone przez nas dane - podała Woźniakowska.
Biuro podróży odwołuje najbliższe wyjazdy do trzech państw
Rainbow odwołało najbliższe wyjazdy do Omanu, Jordanii i Dubaju. - Stosowną informację w tym temacie przekazaliśmy bezpośrednio naszym klientom, wraz ze wskazaniem kolejnych kroków, które powinni podjąć - przekazała Woźniakowska, dodając, że biuro podróży "dba o to, by sytuacja ta miała możliwie jak najmniejszy wpływ na loty do innych krajów azjatyckich".
W czwartakowej aktualizacji Kinga Woźniakowska poinformowała nas, że wycieczki do ZEA, Omanu i Jordanii zostały odwołane do końca marca.
Przedstawicielka biura przypomniała także, że w środę, 4 marca minister sportu i turystyki podjął decyzję o uruchomieniu wypłat z Turystycznego Funduszu Pomocowego na pokrycie podróżnym zwrotów wpłat należności za imprezę turystyczną. Z tego rozwiązania mogą skorzystać także klienci Rainbow.
Klienci Exim tours wrócą do Polski lotami repatriacyjnymi z Omanu
Problem z powrotem do kraju mają też turyści, którzy polecieli na wakacje z Exim tours. Zespół prasowy touroperatora poinformował nas, że w momencie wybuchu konfliktu w regionie Zatoki Perskiej przebywało blisko 800 klientów.
Dla części z nich biuro zorganizowało powrót samolotami rejsowymi. - Natomiast dla pozostałych podróżnych przewidziane są loty repatriacyjne z Omanu, z lotniska w Maskacie, na które podróżni mają zapewniony transport - przekazał nam Exim.
W czwartek, 5 marca dwa samoloty polecą do Warszawy i Katowic. W piątek kolejny samolot uda się do Pyrzowic. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, 8 marca odbędzie się kolejny lot. - Jesteśmy w trakcie organizacji lotu, więc szczegóły podamy wkrótce. Po ostatnim z tych lotów wszyscy klienci EXIM tours przebywający w regionie dotkniętym konfliktem powrócą do Polski - wyjaśnia biuro prasowe.
Z uwagi na trwający konflikt Exim odwołał m.in. wyjazdy do Bahrajnu 6.03 i 15.03 oraz Ras Al-Chajma 8.03 i 13.03.
O to, jak wygląda sytuacją z ewakuacją turystów z państw Bliskiego Wschodu, zapytaliśmy także Itakę oraz TUI. Na odpowiedzi czekamy.
Wojskowe samoloty poleciały do Omanu. Na Sri Lankę i Malediwy wysłano Dreamlinera
W czwartek Dowództwo operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) poinformowało, że samoloty Sił Powietrznych RP wystartowały z Polski, aby pomóc w ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu. Boeingi poleciały do Omanu, skąd zabiorą około 100 osób. Chodzi o turystów, którzy z uwagi na stan zdrowia muszą jak najszybciej wrócić do kraju.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak przekazał z kolei PAP, że na Sir Lankę i na Malediwy w czwartek poleci Boeing 787-8 Dreamliner LOT-u, aby sprowadzić do Polski klientów mniejszych biur podróży. Turyści ci powinni wrócić do kraju w piątek.
"To jest odpowiedź naszego narodowego przewoźnika na zapotrzebowanie mniejszych biur podróży, które mają mniejszy potencjał, nie mają tak wielkich możliwości, jak ci duzi, którzy współpracują z różnymi liniami i mogą pozwolić sobie na różnego rodzaju czartery" - mówił Klimczak.
Sri Lanka i Malediwy nie są w strefie konfliktu. Powroty z tych destynacji są jednak utrudnione z uwagi na to, że podróżni korzystali z połączeń z międzylądowaniem w ZEA lub w Katarze.











