Za działalność nierejestrowaną uznaje się "drobną działalność zarobkową osób fizycznych, która nie wymaga rejestracji firmy". Przychód z niej nie może przekroczyć na kwartał limitu 10813,50 zł, podlega on opodatkowaniu i należy go rozliczyć w zeznaniu rocznym PIT-36.
W ramach działalności nierejestrowanej nie trzeba m.in. odprowadzać składek do ZUS-u. Niektórzy podatnicy mogą korzystać też ze zwolnienia z VAT i nie mają obowiązku posiadania kasy fiskalnej.
Działalność nierejestrowana wymknęła się spod kontroli
Zdaniem "Dziennika Gazety Prawnej" "działalność nierejestrowana miała być wsparciem, a stała się zagrożeniem". "System wymyka się spod kontroli" - stwierdza gazeta.
Dagmara Rybicka z Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców podkreśliła w rozmowie z gazetą, że działalność nierejestrowana pełni ważną funkcję prorozwojową. Dzięki niej można sprawdzić swój biznes, a potem przejść na działalność gospodarczą.
Ekspertka wskazała przy tym, że "działalność nierejestrowana, jeśli jest wykorzystywana w sposób trwały lub niezgodny z jej założeniami może prowadzić do zaburzenia warunków konkurencji". Jak wyjaśniła Rybicka - osoby korzystające z niej nie muszą m.in. płacić składek ani prowadzić "pełnej obsługi formalnej", dzięki temu mogą oferować niższe ceny. Rozmówczyni gazety uważa, że ogromne znaczenie ma w tym kontekście egzekwowanie przepisów, aby ta forma działalności "nie stawała się alternatywą dla regularnego prowadzenia biznesu".
Wzrost działalności nierejestrowanych. Apelują o zmianę zasad
W ocenie Łukasza Kozłowskiego, głównego ekonomisty w Federacji Przedsiębiorców Polskich ta forma działalności przyczynia się do powiększenia szarej strefy i wzrostu luki podatkowej. Ekspert zwrócił uwagę na to, że działalność nierejestrowaną w deklaracjach PIT jako źródło przychodu w 2019 roku wskazało 20 tys. osób a w 2023 roku już 79 tys. osób.
Przedstawiciele przedsiębiorców uważają, że przepisy należy zmienić. W ich opinii korzystne byłoby np. doprecyzowanie jak długo można prowadzić działalność nierejestrowaną, a po jakim czasie należy ją zarejestrować.
Działalność nierejestrowana na Vinted i OLX
Gdyby apele przedsiębiorców zostały wysłuchane to wielu sprzedających na OLX, czy Vinted miałoby problem.
W przypadku Vinted regulamin zabrania sprzedaży komercyjnej, czyli zorganizowanego handlu prowadzonego przez firmy. Jeżeli użytkownik sprzedaje produkty w kilku rozmiarach czy w kilku wersjach kolorystycznych to prowadzi handel komercyjny. Takie oferty mogą zostać ukryte lub usunięte, a profil użytkownika zostać zablokowany.
Na portalu można za to prowadzić działalność nierejestrowaną lub sprzedaż okazjonalną.
O pierwszej mówimy wtedy, gdy użytkownik sprzedaje towary po cenie wyższej niż cena zakupu (a więc dla zysku), a jego kwartalny przychód mieści się w limicie 10813,50 zł. Z takiej działalności należy odprowadzić podatek.
Odsprzedaż przedmiotów, które miało się dłużej niż pół roku, po cenie niższej niż cena zakupy zwalnia z obowiązku zapłacenia podatku. Wówczas mówimy o sprzedaży okazjonalnej.
Sprzedaż runa leśnego (np. grzybów, jagód) na OLX też nie podlega opodatkowaniu, ale tylko wtedy, jeśli zebrało się je samodzielnie lub z pomocą rodziny.
DAC7 "batem" na łamiących przepisy, ale nie wszędzie działa
Swego rodzaju "batem" na naginających zasady działalności nierejestrowanej na platformach jest dyrektywa DAC7. Serwisy takie jak Vinted, Allegro, Booking czy OLX mają obowiązek przesłania fiskusowi raportu z wykazem transakcji, jeśli w danym roku kalendarzowym użytkownik dokonała 30 transakcji sprzedażowych lub ich wartość przekroczyła 2000 euro.
Taki raport jest przesyłany nawet wtedy, gdy użytkownik sprzedawał okazjonalnie swoje rzeczy i spełniał warunki do tego, aby nie płacić podatku. Fiskus po otrzymaniu takiego dokumentu dokona analizy transakcji i może ewentualnie poprosić sprzedawcę o złożenie wyjaśnienia. Osoby, które nie sprzedawały dla zysku, nie powinny się w takiej sytuacji martwić. Dobrze jednak zachowywać paragony za kupione rzeczy, które potem wystawia się na platformach sprzedażowych.
Kłopoty będą mieć ci, którzy prowadzili działalność nierejestrowaną i nie odprowadzili z tego tytułu należnej państwu daniny. Ponadto skarbówka może uznać, że handel nosi znamiona działalności gospodarczej i dana osoba powinna go sformalizować oraz zapłacić zaległy podatek.
Problem w tym, że dyrektywa DAC7 "działa" jedynie wtedy, gdy dana platforma rejestruje transakcje. Tymczasem na wielu serwisach handel towarami i usługami odbywa się w "szarej strefie" - użytkownicy odpowiadają na posty czy na ogłoszenia i dogadują się między sobą telefonicznie lub w wiadomościach prywatnych.











