Gubałówka jest jednym z najpopularniejszych punktów widokowych w Zakopanem. Niewysoki szczyt, na który można dostać się zarówno pieszo, jak i kolejką linowo-terenową, uchodzi za łatwo dostępny i niewymagający. Krótkie, około 20-minutowe podejście sprawia, że miejsce to szczególnie chętnie wybierają początkujący turyści oraz rodziny z dziećmi.
Turysta z Węgier zaskoczony warunkami na Gubałówce. "Przy złej pogodzie bywa niebezpiecznie"
Jeden z turystów z Węgier, który pod koniec stycznia odwiedził Podhale, zwrócił jednak uwagę na trudności, z jakimi można się spotkać podczas zimowego spaceru - pisze "Fakt".
W opublikowanej opinii przyznał, że panorama Tatr oglądana z Gubałówki robi duże wrażenie, szczególnie przy sprzyjającej pogodzie. Na szczycie nie brakuje punktów gastronomicznych oraz sklepów z pamiątkami, co sprawia, że miejsce cieszy się popularnością wśród turystów. Jak zaznaczył, problemy zaczynają się wtedy, gdy warunki atmosferyczne gwałtownie się pogarszają.
Węgierski turysta zwrócił uwagę, że zimowe podejście na Gubałówkę potrafi być wymagające, szczególnie przy oblodzonej i mokrej nawierzchni. Jego zdaniem zejście może być jeszcze bardziej męczące i niebezpieczne niż samo wejście. Jak przyznaje, sam w drodze powrotnej zdecydował się na skorzystanie z kolejki linowej
"Widok jest wspaniały przy dobrej pogodzie, więc zdecydowanie warto wjechać na górę. Na górze znajduje się wiele sklepów z pamiątkami, a w kilku miejscach można zjeść i napić się. Podejście nie jest łatwe, zwłaszcza przy złej pogodzie - jest trudne i bardzo śliskie, a zejście jeszcze bardziej męczące. Cena kolejki w sezonie wynosi 39 zł w jedną stronę (49 zł w obie strony). Z powodu złej, śliskiej drogi, zjechaliśmy kolejką" - napisał turysta w opinii na Google Maps.
Nietypowe ferie w Zakopanem. Hotelarze mówią o wahaniach frekwencji
Dane Tatrzańskiej Izby Gospodarczej pokazują, że frekwencja podczas tegorocznych ferii jest bardzo zmienna - pisze krakow.tvp.pl. W pierwszym tygodniu sezonu zimowego obłożenie obiektów noclegowych w weekend sięgało nawet 85 proc., jednak w dni robocze spadało do około 45 proc.
W drugim tygodniu ferii sytuacja była nieco bardziej stabilna. Weekendowe obłożenie utrzymywało się na poziomie około 75 proc., a w tygodniu wzrosło do 63 proc. Mimo poprawy, różnice między poszczególnymi dniami nadal były wyraźne.
Jak zauważa Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, sezon jest szczególnie trudny dla właścicieli dużych pensjonatów. "Mieliśmy do czynienia z zadziwiającą fluktuacją popytu" - ocenił Wagner. "W walce o turystów przegrywają dziś masowe pensjonaty, a zyskują hotele wysokiej kategorii i domki na wyłączność" - dodał.
Na osłabienie popytu wpłynęły również warunki pogodowe. Jak zaznaczył przedstawiciel Izby, niekorzystne prognozy na ostatnim etapie podejmowania decyzji wyjazdowych zniechęciły część turystów, zwłaszcza z Mazowsza i Pomorza.












