Z drewna korzysta co piąty dom. Ile kosztuje w 2026 roku?
Wielu Polaków, zwłaszcza korzystających z pieców na paliwa stałe, w związku z zapowiadanymi mrozami interesuje się dostępnością oraz cenami drewna opałowego. Jak wynika z danych GUS, z takiego źródła ogrzewania korzysta około 18-21 proc. gospodarstw domowych, czyli w praktyce co piąty dom. Dla części rodzin drewno stanowi podstawowe źródło ciepła, dla innych jest jedynie uzupełnieniem ogrzewania gazowego lub elektrycznego - podaje portal finansewp.pl.
Wielu nabywców decyduje się na zakup drewna opałowego bezpośrednio w Lasach Państwowych, licząc na niższe ceny niż u prywatnych sprzedawców. Sprzedaż prowadzona jest w nadleśnictwach - po kontakcie z sekretariatem klient kierowany jest do pracownika odpowiedzialnego za handel drewnem. Każde nadleśnictwo posiada własny cennik detaliczny, a drewno opałowe przeznaczone dla mieszkańców oznaczane jest najczęściej symbolem S4.
Ceny drewna zależą od gatunku oraz regionu. Koszt metra sześciennego wynosi zazwyczaj od 150 do 500 zł. Tańsze jest drewno iglaste, takie jak sosna czy świerk, droższe natomiast liściaste, w tym buk, dąb czy grab. Przykładowo, w Nadleśnictwie Pomorze za świerk i sosnę trzeba zapłacić 186,96 zł za m³, a za brzozę i klon 179,58 zł. Z kolei w nadleśnictwach Giżycko i Rudziniec ceny drewna liściastego, m.in. buku i dębu, sięgają około 270 zł za m³ lub więcej. Cenniki aktualizowane są dwa razy w roku - w styczniu oraz w połowie roku. Na początku stycznia 2026 r. nadal obowiązywały stawki z połowy 2025 r.
Drewna może zabraknąć? Lasy Państwowe uspokajają
Lasy Państwowe uspokajają - nawet przy zwiększonym popycie w czasie mrozów nie ma ryzyka, że zabraknie drewna opałowego. "Co do zasady podaż jest zawsze dostosowywana do potrzeb lokalnych społeczności" - podkreśla Marek Szczerba z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie.
Jak wyjaśnia, nadleśnictwa planują sprzedaż detaliczną na podstawie danych z poprzednich lat. Jeśli zaplanowana pula okazuje się niewystarczająca, możliwe jest jej zwiększenie. Pod koniec 2025 r., w związku z rosnącym zainteresowaniem, część jednostek składała już takie wnioski. W samej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie, obejmującej 35 nadleśnictw, dziewięć z nich wystąpiło o zwiększenie puli sprzedaży.
Jednocześnie Szczerba zauważa, że klienci zamiast kupować drewno na zapas reagują dopiero, gdy temperatury spadają. "Nie ma powszechnego schematu kupowania wcześniej i sezonowania drewna przez 2-3 lata. Część osób tak robi, ale to nadal niewielki odsetek" - zaznacza.












