W sieci sklepów Dino Polska narasta konflikt między zarządem a związkowcami z OPZZ Konfederacji Pracy. Związkowcy informują o sygnałach od pracowników dotyczących wykorzystywania monitoringu wizyjnego do kontroli tempa i jakości pracy. Ich zdaniem może to naruszać przepisy Kodeksu pracy i potęgować presję w sklepach. Spór zbiorowy wszedł w formalny etap mediacji, a związek nie wyklucza strajku ostrzegawczego - pisze portalspozywczy.pl.
Monitoring pod lupą związkowców. "Presja" i wątpliwości prawne
24 lutego OPZZ Konfederacja Pracy działająca w sieciach handlowych, w tym w Dino, poinformowała o napływających sygnałach od pracowników dotyczących sposobu wykorzystywania kamer w sklepach. Z relacji zatrudnionych ma wynikać, że monitoring służy nie tylko zapewnieniu bezpieczeństwa czy ochronie mienia, lecz także bieżącej kontroli tempa i jakości wykonywanej pracy.
Do placówek mają trafiać zdjęcia z monitoringu z komentarzami wskazującymi przykładowo, że dany regał jest niedostatecznie zatowarowany lub że towar nie został wystawiony wystarczająco szybko.
Organizacja podkreśla, że takie praktyki budzą "poważne wątpliwości prawne". Przypomina, że zgodnie z art. 22 Kodeksu pracy monitoring wizyjny może być stosowany wyłącznie w ściśle określonych celach takich jak zapewnienie bezpieczeństwa pracowników, ochrona mienia, kontrola produkcji czy zachowanie w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. Nie powinien natomiast służyć bieżącej ocenie postępów pracownika, weryfikowaniu tempa wykonywania obowiązków ani stałej kontroli jakości pracy.
Związkowcy żądają zmian. Takie postulaty składają
Spór między OPZZ Konfederacją Pracy a zarządem Dino trwa od kilku miesięcy i dotyczy nie tylko monitoringu, ale również wynagrodzeń oraz warunków pracy. Związek domaga się m.in. podwyżki wynagrodzenia zasadniczego o 900 zł dla każdego pracownika oraz zwiększenia zatrudnienia na stanowiskach niemenedżerskich.
Związkowcy wskazują również na problemy kadrowe w części sklepów. Według przekazanych informacji w niektórych placówkach nie są przedłużane umowy o pracę w celu ograniczania kosztów, mimo braków personelu. Jednocześnie podnoszone są normy wydajności.












