Reklama

"Estoński CIT": Firmy boją się wzmożonych kontroli fiskusa

Ponad 89 proc. szefów spółek zna pojęcie "estońskiego CIT-u". Jednak 67 proc. respondentów nie rozważa jego wprowadzenia w kierowanej przez siebie spółce. Firmy obawiają się wzmożonych kontroli fiskusa.

Jak wynika z badania UCE Research, aż 89,1 proc. managerów zarządzających firmą bądź prowadzących działalność (w postaci spółki akcyjnej, prostej spółki akcyjnej, sp. z ograniczoną odpowiedzialnością, spółki komandytowej lub spółki komandytowo-akcyjnej), zna pojęcie tzw. estońskiego CIT-u. Tylko 7,5 proc. respondentów nie słyszało o takim rozwiązaniu, z kolei 3,4 proc. uczestników sondażu nie ma w tej kwestii pewności.

Satysfakcjonujący poziom świadomości menedżerów

- Poziom świadomości o alternatywnym sposobie opodatkowania dochodów spółek wśród menedżerów jest satysfakcjonujący, zwłaszcza biorąc pod uwagę ilość zmian przepisów prawa podatkowego, które miały miejsce w latach 2020-2022 - oceniła współautorka badania, doradca podatkowy Katarzyna Winiecka.

Reklama

Na pytanie, czy znają dokładny mechanizm działania tzw. estońskiego CIT-u, 55,1 proc. respondentów odpowiedziało twierdząco, 35,7 proc. badanych zaprzeczyło. 9,2 proc. badanych nie potrafiło odpowiedzieć.

Analityk UCE Research Krzysztof Zych wskazał, że interpretując te wyniki, warto mieć na uwadze dane udostępnione niedawno przez Ministerstwo Finansów. - Zgodnie z nimi, w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy br. liczba spółek, które wybrały tzw. estoński CIT, wzrosła w Polsce o 1,5 tys. proc. rok do roku. Ten ogromny skok, w naszej ocenie, wynika głównie ze złagodzenia przepisów - dodał.

Jak zaznaczył, badanie wykazało ponadto, że najszerszą deklarowaną wiedzę na ww. temat mają ankietowani w dużych i średnich miastach, szczególnie liczących powyżej 200 tys. mieszkańców. - W takich ośrodkach właściciele spółek mają największy przepływ informacji. Ci, którzy prowadzą biznes w małych miejscowościach, z reguły nie znają dokładnie ww. mechanizmu - wyjaśnił.

Z badania wynika, że 13,8 proc. respondentów wskazało, że rozważają zmianę obecnej formy opodatkowania na tzw. estoński CIT. Natomiast 66,9 proc. pytanych zadeklarowało, 19,1 proc. nie rozważa tego, a blisko co piąty pytany nie potrafił odpowiedzieć.

"Respondenci, którzy aktualnie rozważają przejście na tzw. estoński CIT, to w większości osoby prowadzące biznes w dużych miastach. Natomiast w średnich lub małych miejscowościach w najwięcej było spółek, które nie planują takiej zmiany. Niezdecydowanych najwięcej przypadło na miasta od 50 tys. do 200 tys. ludności" - podano.

Przedsiębiorcy nie lubią eksperymentować?

Według konsultantki merytorycznej badania i doradczyni podatkowej Ewy Flor, 14 proc. zainteresowanych przejściem na ryczałt to umiarkowanie pozytywny wynik. - W grupie przeciwników zmiany jest sporo osób przyzwyczajonych do klasycznych rozliczeń CIT-u, które zwyczajnie jeszcze nie są gotowe na zmiany lub oceniają to rozwiązanie jako nieodpowiednie dla nich - wskazała.

Katarzyna Winiecka dodała, że rozliczenie z fiskusem nie jest obszarem, na którym przedsiębiorcy lubią eksperymentować. - Być może do podjęcia decyzji o zmianie przyczynią się kolejne zmiany, które wejdą w życie z początkiem 2023 roku. Większość z nich eliminuje wątpliwości interpretacyjne związane z estońskim CIT-em, które już zdążyły się wykształcić, na korzyść podatników - zaznaczyła ekspertka.

Z badania wynika również, że u respondentów, którzy nie planują przejść na tzw. estoński CIT, wśród argumentów najczęściej (21,6 proc.) pojawiała się obawa przed dodatkowymi kontrolami fiskusa. Ponad 14 proc. pytanych wskazało na komplikacje w rozliczeniu z fiskusem, dla 11,6 proc. najistotniejszym powodem jest otwarty katalog świadczeń, który - w ocenie ankietowanych - "może zostać uznany za ukryte zyski" - podano.

Brak wzajemnego zaufania. Strach przed kontrolami

Zdaniem Winieckiej, wynik ten pokazuje, że relacja przedsiębiorcy z fiskusem cały czas nie opiera się na wzajemnym zaufaniu. - Właściciele firm boją się wzmożonych kontroli ze względu na dużą niepewność co do nowych, często nieprecyzyjnych postanowień stanowionego prawa. Regulacje dot. estońskiego CIT-u będą obowiązywały trzeci rok, a każdy z nich jest związany z ich nowelizacją - wskazała.

Jak zwróciła uwagę, zmiany mają na celu spopularyzowanie tej formy opodatkowania. - Jednak przepisy w wielu obszarach wciąż są zbyt ogólnikowe i z tego powodu podatnicy obawiają się, że ich interpretacja będzie wiązała się z ryzykiem, jak np. w przypadku przepisów dot. ukrytych zysków - oceniła doradczyni.

Badanie zostało przeprowadzone w październiku br. przez UCE Research metodą CATI (Computer Assisted Telephone Interview) na próbie 1003 respondentów z wszystkich 16 województwach.  Respondenci w dniu badania zarządzali lub samodzielnie prowadzili działalność w postaci spółki akcyjnej, prostej sp. akcyjnej, sp. z ograniczoną odpowiedzialnością, sp. komandytowej lub sp. komandytowo-akcyjnej. Do tego nie korzystali wówczas z tzw. estońskiego CIT-u. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »