W nocy z soboty na niedzielę Iran wystrzelił w kierunku Izraela ponad 300 dronów oraz rakiet. Według informacji izraelskiej armii blisko 99 proc. celów udało się zestrzelić. Kilka godzin po operacji wojsk ruszyły natomiast notowania giełdy w Tel-Awiwie. Jeszcze o godzinie 12 czasu polskiego bazowy indeks obniżył się nieznacznie o 0,93 proc. od otwarcia.
Czeka nas nerwowy poniedziałek na rynkach?
Taki rozwój wypadków mógłby sugerować, że poniedziałkowe otwarcie większości kluczowych rynków nie powinno przynieść ewentualnych "panicznych ruchów". Choć kontrą do takiego stwierdzenia i wodą na młyn dla pesymistów mogą być wczorajsze zawirowania na kursie Bitcoina, który w szczytowym momencie obniżył swoje notowania o 7,9 proc. w ciągu dnia, do ok. 62 tys. dolarów amerykańskich.
Jednak kiedy w Polsce zapadła noc, to kurs najpopularniejszej kryptowaluty nieznacznie zaczął zyskiwać, wracając do poziomu bliskiego 64 tys. dolarów. Natomiast jak porównamy tę wycenę z notowaniami sprzed miesiąca, to Bitcoin i tak zaliczył spadek o blisko 9,5 proc.
Zarówno rynek kryptowalut, jak i izraelska giełda są pewną soczewką, pomagającą prognozować, jak mogą zachować się inwestorzy, ponieważ w przeciwieństwie do wielu rynków Bitcoina można kupić przez cały weekend, a parkiet w Tel-Awiwie działa od niedzieli do czwartku. Patrząc jednak na to, w jakich nastrojach zakończyły się piątkowe notowania większości giełd, tak wspomniana już wcześniej panika może trafić na podatny grunt.
Jeszcze w piątek, na kilka godzin przed zamknięciem rynków cena złota przebiła rekordowy poziom 2400 dol. za uncję. Co prawda następnie kurs obniżył się do 2360 dol., jednak od końca lutego to i tak oznacza wzrost o ponad 15 proc.
Ostatnie tygodnie przyniosły także podwyżki cen ropy. Surowiec sprzedawany na głównie europejskich rynkach (Brent) oraz ten dostępny na giełdzie w USA (WTI) są na najwyższych od blisko pół roku poziomach.
Cena za baryłkę ropy Brent przekroczyła w piątek 90 dol., natomiast WTI wzrosła do 85 dol. Ostatni raz na wspomnianych poziomach surowiec był pod koniec października 2023 r. Natomiast jeszcze na początku bieżącego roku kursy w obu przypadkach wynosiły kolejno 76 dol. i 70,5 dol., czyli na przestrzeni czterech miesięcy doszło do wzrostów o 18 proc. i 20 proc.
Podwyżki notowań obu surowców będą bezpośrednio napędzana z różnych powodów. Złoto uważane jest za bezpieczną przystań na burzliwe czasy, natomiast ropa może podrożeć na skutek decyzji władz w Teheranie. Chodzi o ewentualną blokadę cieśniny Ormuz, czyli fragmentu Morza Arabskiego, który Iran współdzieli z Omanem oraz Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Porty działające w tym przesmyku są ważnym punktem dla tranzytu ropy naftowej.
Złoty i polska giełda też mogą odreagować. O ile nie będzie dalszej eskalacji
Jednocześnie napięcie związane z konfliktem Iranu z Izraelem było także odczuwalne nad Wisłą. Złoty w piątek stracił do głównych walut, co było szczególnie widoczne na tle dolara, który ponownie kosztuje ponad 4 zł. Jak wskazuje w rozmowie z PAP Marek Rogalski, ekonomista z Banku Ochrony Środowiska, brak kolejnych ataków polska waluta i giełda mogą przyjąć pozytywnie.
- Jeśli nie będzie dalszej eskalacji konfliktu, to złoty i giełda powinny odreagować - wskazał główny analityk Domu Maklerskiego BOŚ.
- Rynek obawiał się o to, jak rozwiną się wydarzenia na Bliskim Wschodzie, dlatego w piątek widzieliśmy osłabienie złotego, giełdy poszły w dół. Widać było odwrót od ryzykownych aktywów. Możliwe, że jeszcze w poniedziałek na otwarciu będzie widać spadki, ale jeśli nie będzie perspektywy dalszej eskalacji, to sytuacja może się wyciszyć i możemy zobaczyć odreagowanie na złotym i na giełdzie - powiedział Rogalski.
Podobnego zdania jest również główny ekonomista banku Pekao Ernest Pytlarczyk. W jego opinii w poniedziałek "nie będzie dramatu na rynkach".
- Poniedziałek powinien być spokojny, możliwe jest nawet odreagowanie. Widać, że jest apetyt na deeskalację, Iran ogłosił, że zrobił już to, co chciał - powiedział ekonomista w rozmowie z PAP. Ekspert dodał również, że "spadki (na giełdach, w tym w Polsce - red.) w piątek były związane z napięciem między Izraelem i Iranem, inwestorzy zamykali pozycje na weekend. [...] Ten atak był oczekiwany, wiele rynków, zwłaszcza surowcowe, gdzie widać grę na eskalację, ten atak już zdyskontowało" - powiedział Pytlarczyk.











