Reklama

Banki idą w straty wraz z "wakacjami kredytowymi"

Paliwa dla wzrostu zysków banków dostarczonego przez podwyżki stóp starczyło na zaledwie kilka miesięcy. Już zaczynają pojawiać się straty, a będą coraz większe. Powodem są "wakacje kredytowe", dramatyczne pogorszenie sytuacji gospodarczej, wzrost niespłacanych kredytów. Bankowcy mówią: niedługo nie będziemy mogli finansować gospodarki.

- Po dobrym wyniku w pierwszych miesiącach roku sektor bankowy odniósł bardzo poważne straty w czerwcu i w lipcu, sięgające 8 mld zł - powiedział na konferencji prasowej prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz.

- Przewidujemy, że w trzecim kwartale sektor odniesie straty - dodał.

Przyjrzyjmy się ogłoszonym do tej pory przez Komisję Nadzoru Finansowego wynikom finansowym całego sektora. Po pięciu miesiącach tego roku banki miały prawie 13 mld zł zysku, dwa razy więcej niż rok wcześniej. Ale już w czerwcu sektor zanotował stratę blisko 1,4 mld zł. W lipcu miesięczna strata wyniosła ponad 6,6 mld zł. Bo banki zaksięgowały wtedy koszty "wakacji kredytowych". Dodajmy - oszacowane wstępnie koszty.

Reklama

Teraz banki zaczynają ogłaszać wyniki za III kwartał i już widać, że niektóre z nich będą miały bardzo głębokie straty. Bank Millennium był w III kwartale o 1,26 mld zł na minusie bo policzył, że "wakacje kredytowe" będą go kosztować 1,43 mld zł. Według analiz, wysoką stratę niebawem pokaże jeszcze mBank, BNP Paribas, a także największy - PKO BP. W ostatnim raporcie o sytuacji banków naukowcy z Warszawskiego Instytutu Bankowości wyliczyli, że cały sektor może mieć w tym roku ponad 4 mld zł strat, jeśli z "wakacji" skorzysta ok. 80 proc. uprawnionych kredytobiorców.

Powody pogarszania sytuacji banków

Wakacje to niejedyny powód, bo wiadomo, że banki obciążone są innymi wielkimi kosztami i opłatami. Prezes Pietraszkiewicz wylicza - podatek bankowy pochłonie w tym roku ok. 5,4 mld zł, składki na bezpieczeństwo systemu finansowego czyli Bankowy Fundusz Gwarancyjny zaplanowane zostały na 3,7 mld zł. Banki wpłaciły na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców 1,4 mld zł, a na system ochrony banków komercyjnych - 3,5 mld zł. No i wakacje, które w sumie mogą kosztować ponad 18 mld zł.

O ile po rozpoczęciu podwyżek stóp przychody odsetkowe banków wystrzeliły szybko w górę, co oczywiście przesądziło o wysokich zyskach, z czasem gwałtownie zaczęły rosnąć koszty odsetkowe. Bo banki zaczęły podnosić oprocentowanie depozytów, a w dodatku ludzie i firmy przestali trzymać pieniądze na rachunkach bieżących i znowu zakładali lokaty terminowe, likwidowane w czasach "ultraniskich" stóp. Tak jest i teraz - jedyny pozytywny przejaw koniunktury w bankach to masowe zakładanie przez osoby fizyczne i przedsiębiorstwa lokat - wynika z październikowego badania Pengab.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Zgodnie z wyliczeniami naukowców w raporcie WIB, wysokość kosztów odsetkowych na koniec czerwca tego roku osiągnęła 12,4 mld zł i była wyższa o 10,4 mld zł, czyli o 533 proc. niż na koniec czerwca 2021 roku. Wskaźnik przychodów odsetkowych do kosztów odsetkowych osiągnął na koniec czerwca 3,99 i był zbliżony do poziomów sprzed pandemii. Ale już w maju i w czerwcu wskaźnik ten już był wyraźnie niższy niż we wcześniejszych latach, bo odpowiednio: 3,22 i 3,06. Dynamika zmian kosztów odsetkowych w I połowie roku była blisko dziesięciokrotnie wyższa od dynamiki wzrostu przychodów odsetkowych. Dlatego wynik odsetkowy rośnie w dwukrotnie wolniej niż przychody odsetkowe banków.

- Taka jest logika, że sektor bankowy zacznie odnosić bardzo wysokie koszty w wyniku odsetkowym - powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz.

Spadek koniunktury trwa od 14 miesięcy

Banki już w III kwartale - kiedy to gospodarka trzymała jeszcze głowę nad powierzchnią wody - zauważyły wzrost niespłacanych lub też psujących się kredytów. To znaczy, że inflacja zaczęła wyniszczać gospodarkę nie czekając aż przyjdzie recesja. Wskaźnik niespłacanych kredytów w Santander Bank Polska w III kwartale wzrósł do 4,9 proc. z 4,7 proc. kwartał wcześniej. Koszty ryzyka wzrosły do 0,55 proc. z 0,48 proc., a bank spodziewa się, ze wzrosną do 1 proc. wraz z oczekiwanym dalszym spowolnieniem.

- Banki spodziewają się kontynuacji trendu wzrostu kredytów zagrożonych - mówił Marcin Idzik z Minds&Ross o wynikach ostatniego badania Pengab.

Pomimo październikowego wzrostu indeksu Pengab do 18,4 pkt, czyli o 10,9 pkt w ciągu miesiąca było to tylko odbicie od historycznych minimów. Pogorszenie koniunktury w bankowości następuje nieprzerwanie od lipca 2021 roku. Większość indeksów prognoz uzyskuje obecnie rekordowo niskie poziomy, a także wartości ujemne, dominują opinie negatywne nad pozytywnymi.

- Aktywność klientów na rynku kredytów jest na rekordowo niskim poziomie, bez perspektywy na szybką poprawę (...) Nadal obserwowana jest rekordowo negatywna perspektywa sześciomiesięcznych prognoz makroekonomicznych sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstw, gospodarki kraju oraz gospodarstw domowych - powiedział Marcin Idzik.

Prognoza sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstw wyniosła w październiku minus 79 pkt i była wyższa o 1 pkt niż w zeszłym miesiącu ale niższa o 66 pkt niż przed rokiem. Prognoza sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych spadła do minus 84 pkt, o dwa punkty w ciągu miesiąca i o 52 pkt w ciągu roku. Najgorzej oceniana jest sytuacja gospodarcza kraju. Prognoza wyniosła minus 81 pkt, co oznacza spadek o jeden punkt w porównaniu z wrześniem, natomiast o 70 pkt licząc rok do roku.

Oceny przyszłości mają głębokie podstawy w tym, co dzieje się z kapitałami banków. Z powodu złych kredytów i przeceny polskich obligacji skarbowych banki straciły w ciągu minionego roku już 30 mld zł swoich kapitałów. To znaczy, że nie będzie miał kto finansować gospodarki, kiedy minie kryzys.

- Jeśli zmniejszamy kapitały, to zmniejszamy zdolność do finansowania polskich firm i klientów indywidualnych. W wyniku obciążeń zewnętrznych straciliśmy zdolność do udzielenia kredytów na 300 mld zł - powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz.

Wzrosły natomiast - po raz kolejny - oczekiwania inflacyjne bankowców. Obecnie na ten rok przewidują wzrost inflacji do 18,44 proc. To o ponad punkt procentowy więcej niż miesiąc wcześniej. Jeszcze we wrześniu prognozowali wzrost do 17,32 proc.     

Jacek Ramotowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »