Reklama

Białoruś i Rosja coraz blizej

Terminy typu "konfederacja, federacja" to puste dziennikarskie klisze - uznała rzeczniczka prezydenta Białorusi Natalja Ejsmant, odnosząc się do wczorajszej publikacji rosyjskiego dziennika "Kommiersant" na temat programu integracji obu krajów.

"Proponowalibyśmy, by wszystkie te szumne określenia, wykorzystane artykule: konfederacja, federacja, itd. oceniać jako puste klisze dziennikarskie" - powiedziała w poniedziałek Ejsmant internetowej gazecie "Nasza Niwa", komentując artykuł o planach zaawansowanej integracji obu krajów.

Reklama

Według rzeczniczki Alaksandra Łukaszenki punktem wyjścia we wszelkich dyskusjach na temat integracji jest niepodległość Białorusi. - To święta sprawa. Czerwone linie (których nie można przekroczyć - PAP) to suwerenność i niepodległość każdego z państw. W procesach integracyjnych decydujemy się na takie działania, jakie są uzasadnione gospodarczo. Nie są tworzone żadne wspólne instytucje - na to kraje nie są gotowe - powiedziała.

Dodała, że kwestie stosunków dwustronnych będą realizowane za pośrednictwem już istniejących wspólnych instytucji, takich jak wspólne zgromadzenie parlamentarne, Rada Ministrów Państwa Związkowego czy Rada Najwyższa Państwa Związkowego.

Ejsmant wskazała, że program integracji zacznie obowiązywać dopiero wtedy, kiedy podpiszą go prezydenci, co ma nastąpić w grudniu.

Według programu integracji gospodarczej Rosji i Białorusi, parafowanej przez premierów obu państw, te dwa kraje mają osiągnąć stopień integracji gospodarczej wyższy niż w UE, porównywalny do państwa konfederacyjnego - napisał w poniedziałek "Kommiersant".

Jeśli brać pod uwagę treść dokumentu, to "chodzi o dość radykalny projekt" - ocenił "Kommiersant" plany przedstawione w programie. Zgodnie z nimi dwa państwa będą miały m.in. wspólny kodeks podatkowy (zostanie on przyjęty do 1 kwietnia 2021 roku) i cywilny oraz niemal połączony nadzór bankowy, choć nadal funkcjonować będą dwa banki centralne. Zostanie także powołany wspólny regulator rynków ropy, gazu i energii elektrycznej.

Na razie nie ma mowy o połączeniu banków emitujących pieniądz ani o wspólnej walucie, lecz zapowiedziane są porozumienia w sprawie połączenia systemów płatniczych, unifikacji kontroli walutowej i harmonizacji polityki makroekonomicznej.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, komentując doniesienia dziennika, powiedział w poniedziałek, że są one "wstępne".

Od grudnia 2018 r. Moskwa otwarcie naciska na "pogłębianie integracji" i uzależnia dalsze gospodarcze wsparcie dla Białorusi od realizacji zapisów umowy o powstaniu państwa związkowego z 1999 r., które przewidują m.in. utworzenie wspólnych instytucji państwowych i waluty.

Z Mińska Justyna Prus

Dowiedz się więcej na temat: Rosja | unia bankowa | Białoruś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »