W skrócie
- Polska zmaga się z depopulacją - efektem mogą być pustostany oraz upadek usług publicznych.
- Najsilniej depopulacja dotyka małe miasta i wsie, podczas gdy aglomeracje zachowują stabilność demograficzną.
- Eksperci wskazują na konieczność zmiany podejścia do polityki publicznej i inwestycyjnej, przy pogodzeniu się z negatywnymi trendami demograficznymi.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
PIE podkreśla, że będziemy jednym z czternastu państw OECD, które zanotują spadek liczby ludności do 2060 r. Najgorzej prognozy demograficznej zapaści wyglądają w przypadku Łotwy, Japonii czy Litwy - tam liczba ludności może spaść o ponad 20 proc. "W każdym państwie OECD wskaźniki dzietności drastycznie spadły" - czytamy w analizie PIE.
Emigracja spowolni depopulację
Nikt już nie wierzy w skuteczność państwowych zachęt mających podnosić dzietność społeczeństw - coraz bardziej oczywisty staje się fakt, że najszybszym sposobem na poprawę sytuacji demograficznej jest migracja. Tu Polska ma problem - mimo napływu cudzoziemców (wojna w Ukrainie) nie jesteśmy krajem pierwszego wyboru dla migrantów. "Na tle innych państw rozwiniętych Polska wyróżnia się relatywnie małą rolą imigracji w amortyzowaniu spadku liczby ludności. W 2023 r. udział osób urodzonych za granicą wynosił w Polsce ok. 2 proc., co stanowiło jeden z najniższych odsetków w OECD (średni odsetek dla OECD to ok. 15 proc.)" - zwracają uwagę eksperci PIE.
Jednak w większości państw OECD to właśnie imigracja ma być motorem trendu hamowania depopulacji (dotyczy to np. Australii, USA, Wielkiej Brytanii czy krajów skandynawskich).
Wyludnianie będzie szczególnie widoczne w mniejszych ośrodkach - duże miasta zachowają demograficzną stabilność
Depopulacja nie dotknie jednakowo całego obszaru kraju. Zmniejszenie liczby ludności będzie dotyczyć miejscowości mniejszych i bardziej zaludnionych, z wyjątkiem obszarów metropolitalnych. Średnie i mniejsze miasta oraz wsie po prostu doświadczą depopulacji. Trend ten jest widoczny w całej Europie - konkluduje PIE.
OECD, w raporcie na który powołuje się PIE, wyraźnie wskazuje, że w dużych miastach prognozuje się przyrost liczby ludności, ponieważ tylko metropolie cechują się jednocześnie dodatnimi przyrostem naturalnym i saldem migracji.
To już się dzieje - negatywne trendy demograficzne są nieodwracalne
Wygląda na to, że powinniśmy porzucić nadzieję na szybkie odwrócenie niekorzystnych trendów demograficznych (nawet hojne programy społeczne bardziej służą likwidacji biedy niż zwiększeniu dzietności).
"Najgorszym rozwiązaniem, zdaniem OECD, jest prowadzenie regionalnej polityki publicznej z założeniem, że negatywne trendy demograficzne mogą się odwrócić, tj. tak jakby utrata znaczącej liczby ludności miała być chwilowa, a nie trwała. Polityka odwracania depopulacji wszędzie i za wszelką cenę ma niskie szanse powodzenia" - czytamy w analizie PIE, a instytut podkreśla, że przygotowywanie się do funkcjonowania w sytuacji spadku liczby ludności stanowi zupełnie inny kierunek regionalnej polityki publicznej niż przeciwdziałanie depopulacji.
Dylematy lokalnych władz - depopulacja wiele zmienia
Co spodziewana depopulacja oznacza w polskich realiach (zwłaszcza w realiach niewielkich miast)? PIE przytacza wnioski z raportu OECD: lokalni włodarze będą mieć bardzo konkretne dylematy, np. co do utrzymania sieci szkół, szpitali, transportu publicznego czy infrastruktury w gminach o rozproszonej zabudowie poza dużymi miastami. "W obszarze usług publicznych autorzy raportu OECD rekomendują m.in. elastyczność i mobilność po stronie usługodawców (np. w obszarze zdrowia czy edukacji) - mobilne placówki, lepszy transport do dużych miast" - czytamy.
Na koniec niezwykle ważna sprawa, dotycząca kosztownych z punktu widzenia gospodarstw domowych (ale i całych gmin) inwestycji - budowy mieszkań i domów. Eksperci postulują urealnienie myślenia o polityce mieszkaniowej. "Rozproszona zabudowa i pogorszenie usług publicznych sprawi, że nawet 40 proc. zasobu mieszkaniowego w wyludniających się gminach może stać się niezamieszkane" - podsumowują autorzy analizy PIE powołując się na raport OECD.













