Dezinflacja? To wcale nie jest pewne. Analitycy przestrzegają przed nawrotem inflacji

Rynki i inwestorzy zaczęli wierzyć, że inflacja się cofa, najważniejsze banki centralne być może podniosą jeszcze trochę stopy, ale coraz bliżej są ich obniżania. To wcale nie jest takie pewne - przestrzegają analitycy globalnego banku inwestycyjnego Morgan Stanley. Spadek dynamiki inflacji może w połowie roku się zatrzymać, a stopy będą wysokie jeszcze długo.

  • Pojawiające się od kilku miesięcy jaskółki dezinflacji spowodowały, że apetyt na ryzyko wzrósł na początku tego roku jak rzadko kiedy
  • Globalny Komitet Inwestycyjny banku Morgan Stanley ocenia, że inflacja prawdopodobnie osiągnęła szczyt i jej dynamika osłabnie
  • Morgan Stanley przewiduje, że ceny ropy wzrosną z ok. 80 dolarów za baryłkę na początku stycznia do ok. 107 dolarów w trzecim kwartale
  • Słabszy dolar będzie oznaczał zatem wzrost cen surowców wszędzie na świecie, a zatem i kolejny silny impuls inflacyjny także poza USA

Reklama

W USA roczne tempo wzrostu cen konsumpcyjnych obniżyło się w grudniu do 6,5 proc. z 9,1 proc. w czerwcu 2022 roku, szósty miesiąc z rzędu, a inflacja bazowa spadła do 5,7 proc. Ale słaby dolar, a tym samym złagodzenie warunków finansowych na świecie może spowodować ponowną akcelerację wzrostu cen - przestrzegają analitycy firmy inwestycyjnej Mott Capital Management. I pokazują wiele innych sygnałów odwrócenia dezinflacyjnego trendu. Przynajmniej w USA. 

Pojawiające się od kilku miesięcy jaskółki dezinflacji spowodowały, że apetyt na ryzyko wzrósł na początku tego roku jak rzadko kiedy. W ciągu pierwszych dziewięciu dni sesyjnych stycznia indeks S&P 500 wzrósł o ponad 4 proc., a technologiczny Nasdaq - o prawie 6 proc. Ceny amerykańskich obligacji skarbowych wzrosły średnio o ok. 3 proc., a rentowności spadły, ponieważ inwestorzy obniżyli swoje oczekiwania co do tego, jak wysoko Rezerwa Federalna podniesie stopy procentowe. Umocnił się nawet nasz złoty.

Skąd się wziął apetyt na ryzyko

Skąd wziął się ten entuzjazm? Z przekonania, że inflacja została ujarzmiona, i że Fed może wkrótce wstrzymać podwyżki stóp. Inwestorzy oczekują obecnie, że Fed podniesie stopy procentowe o zaledwie 25 punktów bazowych w lutym, gdy w grudniu podniósł je o 50 pb, a poprzednio cztery razy po 75 pb.

W opublikowany właśnie raporcie "Trzy ryzyka inflacyjne, których inwestorzy nie mogą ignorować" Globalny Komitet Inwestycyjny banku Morgan Stanley ocenia, że inflacja prawdopodobnie osiągnęła szczyt i jej dynamika osłabnie. Osłabieniu inflacji sprzyjać będzie także niższy wzrost wynagrodzeń. Ale to wcale nie oznacza, że Fed "wykonał swoją pracę" i może zakończyć walkę z inflacją. Dlaczego?

Pierwsze wymienione w raporcie ryzyko to wzrost cen energii. Po gwałtownym skoku, gdy wybuchła wojna, ceny ropy i gazu spadały do końca roku w związku ze słabnącym popytem. Na spadek złożyło się kilka czynników: recesja na rynkach wschodzących, skuteczność europejskich działań ochronnych, łagodny początek zimy w Europie i we wschodnich USA.

Odbicie gospodarki spowoduje jednak wzrost cen paliw, a analitycy Morgan Stanley przewidują, że ceny ropy wzrosną z ok. 80 dolarów za baryłkę na początku stycznia do ok. 107 dolarów w trzecim kwartale. Analitycy Mott Capital Management na stronach portalu Seeking Alpha zauważają, że ropa może jeszcze znacznie podrożeć z powodu ponownego otwarcia gospodarki Chin i planów USA dotyczących uzupełnienia strategicznych rezerw. Z punktu widzenia analizy techniczne przebicie oporu na poziomie 82 dolarów otwiera cenom ropy drogę do 90 dolarów za baryłkę w najbliższym czasie.

Słabnący dolar sprzyja inflacji

Dolar we wrześniu zeszłego roku był w stosunku do innych głównych walut najdroższy w historii. Od października czasu słabnie. To powoduje, że w USA zaczynają rosnąć ceny importu. W zeszłym roku siła dolara chroniła amerykańskich konsumentów przed sprowadzanymi drożejącymi towarami. Już w grudniu ceny importu wzrosły o 0,4 proc. w skali miesiąca, a w ujęciu rocznym aż o 9,6 proc. - twierdzą analitycy Morgan Stanley.

- Oznacza to, że USA będą teraz importerem inflacji z Chin, Europy i reszty świata - napisali analitycy Mott Capital Management.

Osłabienie dolara jest dla nich najsilniejszym argumentem za powrotem inflacji. Słabszy dolar oznacza globalne złagodzenie warunków finansowych, a te - według badań Fed z Chicago - są na podobnym poziomie jak przed rozpoczęciem przez Fed cyklu podwyżek stóp na wiosnę zeszłego roku. To właśnie z tego powodu drożeje ropa i kluczowe surowce. Ich zdaniem łagodzenie warunków finansowych powoduje też wzrost apetytu na ryzyko, sprzyjając strategiom risk-on. W związku z nadziejami na ożywienie w Chinach po zniesieniu restrykcji covidowych ceny miedzi wzrosły już w styczniu o 12 proc. 

Czy słabszy dolar będzie oznaczał, że USA będą importować inflację, gdy umocnienie euro, jena czy juana do dolara powinno mieć dla płacących tymi walutami skutek dezinflacyjny? Teoretycznie tak. Zdecydowana jednak większość transakcji surowcowych rozliczanych jest w dolarach. Słabszy dolar będzie oznaczał zatem wzrost cen surowców wszędzie na świecie, a zatem i kolejny silny impuls inflacyjny także poza USA.

Wysokie stopy na znacznie dłużej

Analitycy Morgan Stanley zwracają uwagę na trzecie ryzyko przemawiające za powrotem inflacji w USA. Jest nim wzrost cen usług spowodowany cechami strukturalnymi gospodarki - niedoborem siły roboczej. Do tego dochodzi wysoka inflacja mieszkań i czynszów oraz rosnące znów koszty usług medycznych. Dlatego - ich zdaniem - jest mało prawdopodobne, aby inflacja spadła do końca roku w kierunku celu Fed, na poziomie 2 proc. Uważają, że prawdopodobnie dezinflacja zatrzyma się w połowie roku, a roczny wskaźnik wzrostu cen utrzyma się na poziomie bliskim 4 proc.

- Spadek inflacji może zatrzymać się w połowie 2023 roku, potencjalnie utrzymując stopy procentowe na wyższym poziomie przez dłuższy czas - napisał w raporcie Globalny Komitet Inwestycyjny Morgan Stanley.

Analitycy Mott Capital Management twierdzą natomiast, że już dane za styczeń mogą pokazać odwrót dezinflacji.

- Istnieje coraz więcej dowodów na to, że ceny podstawowych towarów i usług ponownie rosną, co może zaskoczyć rynki - napisali.

- Będzie to oznaczać, że stopy będą musiały pozostać wyższe na dłużej, a być może nawet wyższe niż przewidywano na grudniowym posiedzeniu FOMC - dodali.

Mediana projekcji dla stopy funduszy federalnych na ten rok członków Federalnego Komitetu Operacji Otwartego Rynku (FOMC), decydującego o stopach procentowych w USA, wyniosła w grudniu 5,1 proc. Po grudniowej podwyżce główna stopa Fed wzrosla do przedziału 4,25-4,5 proc.

Jacek Ramotowski

Zobacz również:

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: inflacja | stopy procentowe | banki centralne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »