"Forbes" przypomina na wstępie, że Polskę niegdyś wymazano z mapy Europy, a przez dekady - podobnie jak Republika Czeska - nasz kraj znajdował się pod jarzmem sowietów jako państwo satelickie ZSRR. "Dziś jednak Polska jest na dobrej drodze, by stać się kluczową europejską potęgą" - stwierdza gazeta, wyjaśniając, że możemy tego dokonać nie tylko dzięki "cudowi gospodarczemu", o którym pisze światowa prasa, ale także dzięki wydatkom na obronność.
Jeden artykuł uruchomił w czeskich mediach falę porównań z niegdyś "biednym sąsiadem"
Autor artykułu przypomina, że nominalne PKB Polski w 2025 roku przekroczyło 1 bilion dolarów, dzięki czemu staliśmy się 20. gospodarką świata - wyprzedzając Szwajcarię. Stwierdza także, że "jak na standardy europejskie, Polska od kilku lat odnotowuje wyjątkowo dynamiczny wzrost gospodarczy".
"W dłuższej perspektywie kraj ten jest najszybciej rozwijającą się gospodarką w Unii Europejskiej, z wyłączeniem rajów podatkowych, takich jak Irlandia, Malta i Cypr, gdzie PKB jest sztucznie zawyżany przez operacje księgowe dużych korporacji" - zaznaczono.
"Forbes" przywołuje majową publikację brytyjskiego "The Economist", w której opisano "niezwykły wzrost Polski". Artykuł wywołał spore poruszenie nie tylko w Polsce, a w czeskich mediach miał uruchomić "falę porównań z do niedawna »biednym« sąsiadem z północy".
Czeski biznes zafascynowany Polską
Zdaniem gazety w Polsce są lepsze warunki do prowadzenia biznesu niż w Czechach, a czeski biznes, zwłaszcza deweloperzy, "od kilku lat fascynuje się Polską". "Zazdroszczą swoim północnym sąsiadom znacznie mniejszych regulacji i szybszego wydawania pozwoleń na budowę niż u nas" - stwierdza "Forbes".
Autor artykułu wskazuje także, że Polska rozwinęła sieć autostrad, inwestuje w infrastrukturę, czego przykładem jest powstający w Świnoujściu port głębokowodny, w transformację energetyczną oraz w rozwój kolei. "Ponadto Polska przyciąga gigantyczne zagraniczne korporacje, takie jak Meta i Netflix, które założyły tu swoje wschodnioeuropejskie siedziby" - podkreśla gazeta.
Polska wśród dyplomatycznych potęg dzięki wydatkom na obronność
Zdaniem czeskiego "Forbesa" nasz kraj znalazł się w gronie potęg dyplomatycznych na współczesnej scenie europejskiej nie dzięki "cudowi gospodarczemu", a za sprawą wydatków na obronność.
"Polska jest dziś najważniejszym członkiem wschodniego skrzydła NATO - w zeszłym roku kraj ten przeznaczył na swoją armię 4,7 procent PKB" - zauważa gazeta, przypominając, że to znaczenie więcej niż cel NATO wynoszący 2 proc. PKB.
Zdaniem Czechów Polska ma środki, by stawić czoła Rosji na polu bitwy
"Forbes" zauważa, że w czasach, gdy zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo Europy słabnie, Polska stała się jednym z najważniejszych europejskich podmiotów w dziedzinie bezpieczeństwa i jest głęboko zaangażowana w kształtowanie europejskiej polityki obronnej. "Polska jest bowiem jednym z niewielu państw europejskich, które mają środki pozwalającymi stawić czoła Rosji na polu walki bez pomocy USA" - stwierdza ponadto gazeta.
W artykule podkreślono, że według najnowszych szacunków NATO polska armia liczy ponad 233 000 aktywnych żołnierzy, co czyni ją największą w Europie, a w ciągu roku Polska zrekrutowała najwięcej nowych żołnierzy wśród państw sojuszu - około 17 700.
"Grupa państw o kluczowym znaczeniu dla obecnego bezpieczeństwa Europy nosi obecnie przydomek »czterech muszkieterów«: do dotychczasowej trójki - Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec - dołączyła właśnie Polska, niczym szermierz d'Artagnan w powieści Dumasa" - wskazuje czeska gazeta.











