Opracowany przez Karola Nawrockiego projekt ma zapewnić szybszy wzrost niewysokich emerytur. Prezydent zakłada wprowadzenie od 1 marca 2026 r. mieszanego systemu waloryzacji procentowo-kwotowej. Oprócz procentowej wielkości inflacji - w tym roku będzie to 5,3 proc. - najniższe emerytury, liczące poniżej 3 tys. zł, otrzymałyby podwyżkę 150 zł. Najniższa emerytura miałaby wzrosnąć do poziomu ok. 2030 zł. "Nie mogę się zgodzić na waloryzacje na poziomie 3, 13 czy 20 złotych" - argumentował Nawrocki.
"Godna emerytura". Projekt trafi do komisji
Pomimo sporu między prezydentem a marszałkiem dotyczącego tzw. procedury sprawdzającej - odmowy Czarzastego poddania się szczegółowemu badaniu przez ABW - "Godna emerytura" nie trafił na marszałkowskie weto. Dokument będzie procedowany przez posłów w sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Tam odbędzie się jego pierwsze czytanie. Oznacza to, że posłowie będą dyskutować nad zmianami w waloryzacji emerytur i rent.
Mimo procedowania w Sejmie, nie ma szans aby nowe rozwiązanie weszło w życie w tym roku - informuje Fakt. Dniem waloryzacji emerytur i rent jest 1 marca. "Gdyby reforma zaczęła obowiązywać od 2027 r. założono, że kwota zwiększenia miałaby wynieść już 160 zł miesięcznie brutto i co roku miałaby rosnąć, jak wskaźnik waloryzacji emerytur i rent" - informuje tabloid.
Inicjatywa prezydenta. Nie wszyscy są za
Pojawiają się jednak głosy, że proponowany przez prezydenta mechanizm nie będzie sprawiedliwy. Przed skutkami takiej reformy ostrzegają m.in. sejmowi prawnicy z Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu. Wyrazili obawę, że proponowane rozwiązanie będzie zachęcało do jak najszybszego przejścia na emeryturę, bo zmniejszy się bodziec do przedłużania okresu zatrudnienia. "Jest to szczególnie niekorzystne zjawisko w warunkach zmniejszającej się podaży pracy, wynikającej z zachodzących przemian demograficznych" - wskazuje biuro ekspertyz.
Prawnicy ostrzegają też przed tzw. wypłaszczeniem emerytur. Uzasadniają, że gdyby reforma w obecnym kształcie weszła w życie, różnica między emeryturą osoby, która pracowała krótko za płacę minimalną, oraz osoby pracującej długo, zaczęłaby się zmniejszać. Przyczyną byłby szybszy wzrost najniższych świadczeń. "Rośnie też ryzyko ukrywania części dochodów, które powinny podlegać oskładkowaniu, co może prowadzić do wzrostu szarej strefy" - ostrzega biuro analiz.
Ostrożnie do propozycji prezydenta odnoszą się też związkowcy. Liczą jednak na to, że posłowie będą chcieli rozmawiać o zmianach. "Nie mówimy o tym, by nie pomagać osobom z niewysokimi świadczeniami. Jednak one dostają już i 13. i 14. emerytury. Lepszym rozwiązaniem wydaje mi się zmiana w mechanizmie waloryzacji, tak by wszyscy dostawali nieco więcej" - argumentuje cytowany przez Fakt Sebastian Koćwin wiceprzewodniczący OPZZ.
Związkowcy proponują, by waloryzacja była wyliczana od inflacji i połowy realnego wzrostu płac. Obecnie pensje uwzględniane są we wskaźniku emeryckich podwyżek tylko o 20 proc.












