Reklama

Energetyka: Polska będzie największym przegranym?

Dwutlenek węgla, wywołujący zmiany klimatyczne, w przyszłości może być składowany pod dnem Bałtyku. Wstępne analizy prowadzi już Grupa Lotos we współpracy z Akademią Górniczo-Hutniczą. Są analogiczne plany dotyczące Bełchatowa. Tę technologię, na razie bardzo drogą, popiera unijny komisarz do spraw energii. Polska chce jednak przekonać Unię Europejską do znacznie tańszych rozwiązań w ramach gospodarki węglowej. Kraje regionu są również tym zainteresowane.

Organizacja Central Europe Energy Partners, skupiająca 14 spółek energetycznych z 4 państw Europy Środkowej, której Lotos jest współzałożycielem, złożyła odpowiedni projekt w Komisji Europejskiej. Prowadzi rozmowy z urzędnikami, politykami i przemysłowcami. Ekspert organizacji, Bogdan Janicki, powiedział Polskiemu Radiu, że w dokumencie położono nacisk na zwiększenie efektywności energetycznej bloków węglowych.

Podkreślił, że przekonanie do tego Brukseli będzie miało dla nas strategiczne znaczenie. Argumentował, że nadal węgiel jest najtańszym źródłem energii i "wcale nie tak wysoko emisyjnym, jak to sobie niektórzy zakodowali". Wyliczał, że pięćdziesiąt lat temu efektywność kotłów opalanych węglem wynosiła 25 proc., w tej chwili średnia w Europie Centralnej wynosi 30 proc., natomiast budując nowe elektrownie można uzyskać więcej niż 45 proc. efektywności energetycznej. Jesteśmy zatem w technologiach węglowych coraz lepsi i to Unia - jego zdaniem - powinna widzieć. Powinna też uwierzyć w postęp technologiczny.

Reklama

W ocenie eksperta, modernizacja i wprowadzanie nowych, czystych technologii węglowych może przebiegać w takim tempie, że w 2050 roku obniżka emisji CO2 o 80 proc. będzie możliwa bez wycofywania się z węgla. Bogdan Janicki przypomina, że Polska ma zasoby tego surowca wystarczające na co najmniej 100 lat, jest też dużo węgla w Niemczech i Czechach. W jego przekonaniu, porzucanie tego bogactwa i możliwości jakie daje, nie jest więc dobre nie tylko dla Polski, ale i dla Europy.

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Marcin Bodio z Central Europe Energy Partners mówi, że mimo ambicji Unii Europejskiej, na razie nie widać dla węgla alternatywy, również w skali światowej. Przeżywające rewolucję łupkową Stany Zjednoczone przewidują, że w 2030 roku nadal będą 53 proc. energii produkować właśnie z węgla.

Indonezja w ciągu 5 lat zamierza zwiększyć roczne wydobycie węgla do 300 milionów ton. Marcin Bodio podkreśla, że to olbrzymie liczby, a tymczasem wszystkie wysiłki Unii Europejskiej w obniżaniu emisji gazów cieplarnianych będą równe temu, o ile wzrośnie emisja CO2 w Chinach tylko w roku 2020. Dlatego coraz głośniejsze są opinie, że wskutek decyzji politycznej wprowadzającej pakiet klimatyczny Unia zdusi swoją gospodarkę . W opinii ekspertów, duże znaczenie w tej sprawie będzie miał głos Niemiec.

W Niemczech jednak w przyszłym roku zaplanowano wybory, a tamtejsze społeczeństwo jest źle nastawione i do atomu, i do węgla. Przed 2013 rokiem politycy nie zaryzykują więc swej popularności. Problem polega na tym, że decyzje o budowie nowoczesnych elektrowni węglowych trzeba podjąć bardzo szybko.

Analitycy Central Europe Energy Partners przypominają, że dziś podjęta decyzja oznacza rozpoczęcie pracy przez taką elektrownię najwcześniej w 2018 roku.

Jutro w Brukseli zbiera się Rada Unii Europejskiej. Ministrowie środowiska 27 państw członkowskich będą zastanawiać się nad sposobem przeciwdziałania zmianom klimatycznym wywołanym działalnością człowieka. Bruksela, wprowadzając restrykcyjne prawo, chce przestawić europejską gospodarkę na źródła odnawialne. Krytycy tej idei przypominają klęskę światowych szczytów klimatycznych w Kopenhadze i Durbanie.

Przewidują, że kominy będą nadal tanio i bez ograniczeń dymić w Azji i tam też przeniesie się europejski przemysł, a wraz z nim miejsca pracy i wpływy budżetowe. W efekcie Unia nie zyska, jak zakłada Bruksela, a utraci konkurencyjność w skali świata. Największymi przegranymi, zdaniem krytyków pakietu klimatyczno-energetycznego, mają być te kraje członkowskie Wspólnoty, których gospodarka jest oparta na węglu. Takim krajem jest Polska. Dla klimatu nie będzie miało znaczenia, że dwutlenek węgla jest "made in China".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »