Reklama

FDA: IQOS z mniejszym ryzykiem dla zdrowia niż papierosy

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) uznała podgrzewacz tytoniu typu IQOS za produkt tytoniowy o zredukowanym ryzyku. Oznacza to, że według FDA podgrzewanie tytoniu w tej technologii w znacznie mniejszym stopniu naraża użytkowników na działanie substancji szkodliwych, niż palenie papierosów. - To jest bardzo rzadkie zalecenie FDA, żeby zalecać jakiś produkt zamiast innego pod hasłem, że to jest mniejsza szkodliwość dla zdrowia - mówi prof. Rafał Pawliczak z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Analiza badań naukowych poprzedzająca decyzję Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków trwała blisko cztery lata. W rezultacie FDA uznała, że IQOS to produkt tytoniowy o zredukowanym ryzyku w zakresie "narażenia użytkowników na substancje szkodliwe i potencjalnie szkodliwe". To pierwsze urządzenie alternatywne dla papierosów, które zyskało taki status. Agencja dopuściła również możliwość informowania pełnoletnich palaczy ze Stanów Zjednoczonych o różnicy między podgrzewaczem tytoniu a papierosami, uznając go za produkt "właściwy dla promocji zdrowia publicznego".

Mniejsze ryzyko, ale nadal ryzyko

Reklama

Nie jest to równoznaczne z tym, że IQOS jest całkowicie pozbawiony ryzyka. Przeprowadzone badania naukowe wykazały jednak, że całkowite przejście z tradycyjnych papierosów na system podgrzewania tytoniu, znacząco zmniejsza narażenie organizmu na substancje szkodliwe lub potencjalnie szkodliwe. Dlatego zdaniem FDA, produkt powinien przynieść korzyść w skali całej populacji, biorąc pod uwagę zarówno palaczy papierosów jak i osoby, które obecnie nie używają wyrobów tytoniowych. Ma on stanowić lepszy wybór dla tych dorosłych palaczy, którzy w przeciwnym razie kontynuowaliby palenie papierosów.

- Spójrzmy na sytuację dotyczącą palenia tytoniu w Polsce. Mniej więcej 24 proc. dorosłych Polaków pali tytoń. To dużo mniej niż jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy paliło około 40 proc. populacji. Musimy jasno powiedzieć, że palenie tytoniu w jakiejkolwiek formie jest szkodliwe dla zdrowia. Powoduje kilkadziesiąt chorób. Wymieńmy kilka najcięższych, czy najczęstszych. Palenie powoduje przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, która nieodwracalnie uszkadza płuca i na którą się umiera. Po drugie, palenie jest przyczyną dramatycznego nasilenia miażdżycy i wszystkich jej konsekwencji - udaru, zawału. To są te choroby, o których wszyscy wiedzą, ale dodajmy do tego nowotwory, nie tylko układu oddechowego. To nowotwory gardła, jamy ustnej, krtani i pęcherza. W związku z tym każda forma porzucenia nałogu przez pacjentów jest mile widziana i zalecana przez lekarzy - mówi Interii prof. Rafał Pawliczak, alergolog, immunolog, specjalista chorób wewnętrznych z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Jak dodaje, lekarz każdej specjalności powinien przy każdej wizycie, jeżeli tylko dowie się, że pacjent pali tytoń, zalecać porzucenie nałogu. Czy to się udaje? Jeśli zapytamy, jaki procent pacjentów w ciągu ostatniego roku próbował rzucić palenie, to będzie to trzy czwarte chorych. Ilu się to udało? 2-3 procentom. Czyli wszyscy próbują, ale bardzo niewielkiej grupie się to udaje. - W związku z tym my lekarze usiłujemy zastosować różne metody ułatwienia pacjentom rzucania palenia - wyjaśnia prof. Pawliczak.

Pod lupą naukowców

Pierwszym krokiem w przypadku pacjenta, który pali papierosy, jest klasyczna porada lekarska. - Lekarz mówi: "trzeba rzucić palenie tytoniu". Jeśli to okaże się nieskuteczne, to mamy specjalistyczną poradę antynikotynową. To drugi stopień leczenia, czyli psycholog, lekarz, najczęściej pulmonolog lub kardiolog. Jeśli to nie pomaga, to mamy preparaty, które zastępują papierosy i dostarczają nikotynę w zmniejszających się dawkach. Jeżeli to też nie jest skuteczne, to mamy leki, które ułatwiają porzucenie nałogu. Ale mimo tych wszystkich działań, jakaś część pacjentów nadal pali. I dla nich taką ostatnią linią pomocy mogą być systemy podgrzewania tytoniu. Te systemy podgrzewają tytoń do niższej temperatury niż papierosy, nie spalają go tylko podgrzewają - wskazuje prof. Pawliczak.

Jak dodaje, jednym z takich systemów jest IQOS. FDA przeanalizowała dużą liczbę rozmaitych badań i doszła do wniosku, że ekspozycja pacjentów stosujących systemy podgrzewania tytoniu na substancje szkodliwe jest niższa w przypadku IQOS-a niż w przypadku papierosów konwencjonalnych. To stan wiedzy na dzisiaj, Amerykanie nadal będą się jednak przyglądać podgrzewaczom tytoniu.

- Każde palenie tytoniu jest szkodliwe. FDA wydając tę opinię podkreśliła, że będzie monitorować skutki zdrowotne wynikające ze stosowania systemów podgrzewania tytoniu. To decyzja wydana na 4 lata i te skutki zdrowotne będą przez te 4 lata monitorowane - mówi profesor.

Lekarz zdecydowanie zniechęca do palenia tytoniu w jakikolwiek sposób. - Palenie szkodzi i to są szkody nieodwracalne i długotrwałe. Co więcej, my nie wiemy tak naprawdę, jakie są odległe skutki wynikające z korzystania z systemów podgrzewania tytoniu. One są na rynku dopiero kilka lat, w związku z tym dzisiaj mówimy, że nie mają tak negatywnego wpływu na parametry biologiczne, które jesteśmy w stanie mierzyć, ale skutków odległych nie znamy. Trwają badania, ale to jest perspektywa dziesiątek lat, żeby poznać takie skutki - dodaje.

Alternatywa dla palaczy

- Co ciekawe, mieliśmy już sporo prób stosowania różnych systemów "zastępujących" klasyczne papierosy. Do tej pory każdy z tych systemów okazywał się porażką. Okazało się, że papierosy elektroniczne bardziej szkodzą płucom niż te klasyczne. Papierosy o zmniejszonej zawartości tytoniu powodują trochę mniej nowotworów oskrzeli, ale więcej nowotworów jamy ustnej, gardła, czy pęcherza - wyjaśnia nasz rozmówca.

Lekarz wskazuje również, że osoby które zaczynają stosować systemy podgrzewania tytoniu, tylko w połowie przypadków wracają z powrotem do palenia klasycznych papierosów, a wśród korzystających z papierosów elektronicznych do klasycznego palenia wraca aż 84 proc. pacjentów.

- Musimy podkreślać z całą stanowczością, że nie wolno zaczynać palenia tytoniu w ogóle, a w szczególności od systemów podgrzewania tytoniu. To nie jest produkt dla młodzieży, dla młodych niepalących. To  produkt dla osób palących, które chcą ograniczyć skutki zdrowotne palenia, przeszły całą drabinę rzucania nałogu i im się to nie udało - podkreśla prof. Pawliczak.

Sam IQOS to elektroniczny system podgrzewania tytoniu, który pojawił się na rynku w 2014 roku, a w Polsce w 2017 roku. Z szacunków producenta - Philip Morris International - wynika, że na dzień 31 marca 2020 r. ok. 10,6 mln palaczy na całym świecie zamieniło tradycyjne papierosy na jego podgrzewacz tytoniu.

Dominika Pietrzyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »