Felieton Gwiazdowskiego: Socjalizm w Ameryce Trumpa
Pięć miesięcy temu, po wyborczym zwycięstwie Trumpa, pisałem tutaj, że amerykańskie rynki finansowe zareagowały wzrostami, bo oczekują na podwyżkę ceł na towary eksportowane do Stanów Zjednoczonych. Głównie z Chin, ale i z Unii Europejskiej, choć w tym drugim przypadku może nie aż tak znaczącą.
Towary z Chin będą objęte cłem 34-proc., a z Unii Europejskiej - 20-proc. Ale Madagaskar oberwie stawką 93 proc. A Saint-Pierre i Miquelon - 99 proc. Excel się chyba popsuł "Jankom" (takie określenie coraz częściej słyszę na Yankesów - czyli Amerykanów). W lutym 2024 roku ktoś sprowadził z tej wysepki do Stanów skorupiaki za ponad 3 mln USD. A 5 tysięcy jej mieszkańców zakupiło w Stanach towary jedynie za 100 tys. USD. Więc bilans handlowy został zachwiany i amerykańska sztuczna inteligencja wyliczyła, że się cło w wysokości 99 proc. będzie się należało. Jako że w kolejnych latach nikt już nic z Saint-Pierre i Miquelon do Stanów nie sprowadzał, podobnie jak przez cały rok 2023 to przynajmniej wyspiarze nie ucierpią za bardzo.
Wszystkie samochody sprowadzane do USA, bez względu na to skąd, będą objęte cłem w wysokości 25 proc. Więc Amerykanie zamiast płacić mniej za lepszego BYD-a z Chin, będą płacić więcej za gorszą Teslę. Ale akcja bojkotowania z powodów politycznych samochodopodobnych wyrobów Elona Muska może się rozszerzyć. A na wyborców Trumpa to Musk nie ma co liczyć, bo oni to raczej jeżdżą RAM-ami.
Ten Nowy Ład Trumpa pochwalił na Twitterze sam Rafał Woś. Kiedyś był bożyszczem wszystkich socjalistycznych etatystów, ale odkąd zaczął popierać PiS, to przestał być. Choć antyliberalnych poglądów nie zmienił. Jego zdaniem "polityka celna Trumpa to spełnienie hasła o potrzebie wyrzucenia na śmietnik neoliberalnej globalizacji przy pomocy ekonomii heterodoksyjnej". I muszę się z nim zgodzić. Polityka Trumpa to kontynuacja polityki feudalnej i socjalistycznej. Kapitalizm stanowił tylko krótkie interludiom.