Marta Kightley oceniła, że mamy obecnie do czynienia z wygasaniem zjawisk, które wpływały na podwyższoną inflację w poprzednich kwartałach. Dodała, że Rada Polityki Pieniężnej dostrzega jednak ryzyka dla inflacji, w tym zagrożenie związane z poluzowaniem polityki fiskalnej.
Wiceprezes NBP: Polityka fiskalna źródłem ryzyka dla inflacji
Wiceprezes NBP określiła zaplanowany na 2026 rok deficyt jako "duży" i zauważyła, że jest on "drugi pod względem relacji do PKB w Unii Europejskiej".
"Z projektu budżetu na rok 2026 wynika, że deficyt finansów publicznych wyniesie 6,9 proc. PKB. To jest poziom, który mieliśmy w roku 2020, czyli w roku covidowym, kiedy po raz pierwszy po transformacji doszło w Polsce do spadku PKB. Tymczasem teraz mamy wzrost gospodarczy, sytuacja jest dobra - a mimo wszystko mamy wysoki i wciąż rosnący deficyt" - stwierdziła Marta Kightley.
Jak dodała, po części wynika to z większych wydatków na obronność, ale "można szacować, że wzrost deficytu pomiędzy 2021 a 2024 rokiem jedynie w ok. 20 proc. wynikał ze zwiększonych wydatków na obronę. Również przyrost długu publicznego w tym okresie w zaledwie 20 proc. wynikał ze zwiększonych wydatków militarnych".
Zdaniem Kightley, wysoki deficyt finansów publicznych to głównie efekt wzrostu wydatków socjalnych i szybko rosnących wynagrodzeń w sektorze publicznym, w tym w ochronie zdrowia. "To jest wysoki deficyt, który powoduje, że polityka pieniężna musi być trochę bardziej restrykcyjna" - podkreśliła.
Ceny energii w Polsce pod znakiem zapytania
Ryzykami dla inflacji w Polsce są też znaki zapytania co do dalszego kształtowania się cen energii - uważa wiceprezes NBP.
"Tempo spadku inflacji i sierpniowy odczyt na poziomie 2,9 proc. jest zgodny z naszą projekcją. Co będzie w najbliższych miesiącach, zobaczymy" - powiedziała w rozmowie z PAP. "Będzie to zależeć od tego, czy ceny energii dla gospodarstw domowych pozostaną zamrożone. Jeśli taryfy zostaną zamrożone, to w IV kwartale powinniśmy mieć inflację na podobnym poziomie, jak obecnie".
Pytana o to, jak będzie kształtować się inflacja w przyszłym roku, Marta Kightley wskazała, że w I połowie 2026 r. roku będzie ona zależeć od cen energii. Jak wyjaśniła, "jeśli ceny energii dla gospodarstw domowych zostaną uwolnione, to w I połowie roku może dojść do wzrostu inflacji, ale w drugiej połowie roku, zgodnie z naszą lipcową projekcją opracowaną przy założeniu niezmienionych stóp procentowych, inflacja powinna spaść i powinniśmy utrzymać się w celu inflacyjnym".
Decyzje Rady Polityki Pieniężnej w sprawie poziomu stóp procentowych będą zależeć od tego, co będzie działo się w gospodarce - przypomniała.
"Wraz ze spadkiem inflacji, Rada dostosowała poziom stóp procentowych, obniżając stopę referencyjną NBP w bieżącym roku łącznie o 1 punkt procentowy. Ogólnie rzecz biorąc mamy do czynienia z wygasaniem zjawisk, które wpływały na podwyższoną inflację w poprzednich kwartałach. Niemniej Rada dostrzega również ryzyka dla inflacji, w tym ze względu na poluzowanie polityki fiskalnej, wciąż wysoką dynamikę płac, obserwowane ożywienie konsumpcji czy też dalsze kształtowanie się cen energii. Oczywiście, mogą się pojawić jakieś czynniki, w tym na przykład geopolityczne, które będą miały wpływ na inflację" - powiedziała wiceprezes NBP.
Unijny system ETS 2 "poważnym zagrożeniem" dla kształtowania się inflacji
Dopytywana o wejście w życie unijnego systemu handlu emisjami ETS 2, zaplanowane na 2027 rok, i jego potencjalny wpływ na inflację, odparła: "Jeszcze nie wszystko wiadomo, nie są znane szczegóły, ale już w tej chwili można powiedzieć, że wejście w życie ETS 2 będzie stanowić poważne zagrożenie dla kształtowania się inflacji".
Wraz ze zbliżającym się terminem rozpoczęcia obowiązywania systemu ETS 2, pojawiają się obawy, że może on doprowadzić do wzrostu cen paliw i ogrzewania. System ten sprawi, że do systemu aukcji pozwoleń na emisję CO2 zostaną włączone sektory transportu i ogrzewania (poprzez rozszerzenie katalogu przedsiębiorstw wykupujących prawa do emisji o podmioty działające w transporcie czy budownictwie). Nowe regulacje niosą za sobą szereg konsekwencji - np. bloki mieszkalne czy domy jednorodzinne będą płacić za emisję dwutlenku węgla powstałą w wyniku ogrzewania paliwami kopalnymi. W efekcie ceny ciepła mogą wzrosnąć, a z nimi rachunki gospodarstw domowych.
Jak mówił niedawno wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta, Polska zbudowała w Unii Europejskiej koalicję 15 państw, które uważają, że temat ETS2 wymaga ponownego przedyskutowania, a wspólnym postulatem jest na razie mechanizm kontroli cen pozwoleń na emisję w ETS2. Zastrzegł jednak, że sprawa jest bardzo trudna.











