Do niedawna za transport leków do Zatoki Perskiej odpowiadały linie lotnicze, m.in. Emirates i Etihad, oraz firmy logistyczne, takie jak DHL. Konflikt, który wybuchł prawie trzy tygodnie temu, doprowadził do zniszczenia najważniejszych węzłów komunikacyjnych i zamknięcia szlaków żeglugowych na Bliskim Wschodzie. Główne lotniska w regionie, w tym Dubaj, Abu Zabi i Doha - węzły przeładunkowe łączące Europę z Azją i Afryką - ograniczyły działalność z powodu ataków.
Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w transport leków
Nie zawsze jest możliwe dostarczanie lekarstw drogą lądową. Niektóre z preparatów, m.in. na choroby nowotworowe, mają krótki termin przydatności, są wrażliwe na temperaturę i wymagają przechowywania w chłodni. Sprawia to, że długotrwały transport może zachwiać ich skutecznością oraz bezpieczeństwem, jest ryzykowny i mniej praktyczny.
W opinii ekspertów, zapasy leków o krótkim terminie przydatności, wrażliwych na temperaturę i zwykle droższych, powinny wystarczyć w krajach Zatoki Perskiej na czas od sześciu tygodni do trzech miesięcy. Do grupy tej należą lekarstwa o najwyższym ryzyku - leki przeciwnowotworowe, w szczególności przeciwciała monoklonalne. Opóźnienia w ich dostawach mogą mieć poważne konsekwencje dla pacjentów.
O poszukiwaniu alternatywnych tras do Zatoki Perskiej informują największe firmy farmaceutyczne, m.in. Pfizer, Novartis, Roche i AstraZeneca - donosi portal Gulf-Times. Z powodu spadku bezpieczeństwa, transporty coraz częściej trafiają do lotnisk takich jak oddalona o 1300 km od Zatoki Perskiej Dżudda w Arabii Saudyjskiej. Stamtąd lekarstwa są przewożone do krajów docelowych. Innymi, branymi pod uwagę opcjami są Turcja i Oman, a nawet Singapur i Chiny.
Skutki wojny z Iranem. Problem z lekami, ale nie tylko
Największy problem dotyczy leków wrażliwych. Dyrektor firmy farmaceutycznej na którego powołuje się Reuters, ostrzegł, że nie da się utworzyć dla nich z dnia na dzień alternatywnych "korytarzy chłodniczych" lub tras o kontrolowanej temperaturze. Inny reprezentant branży poinformował, że powołał wewnętrzne zespoły, których zadaniem jest priorytetowe traktowanie przesyłek wymagających pilnej opieki nad pacjentami. Należą do nich transporty leków onkologicznych.
Sposobu na zaradzenie sytuacji szukało przed kilkoma dniami ponad stu przedstawicieli branży farmaceutycznej i logistycznej. Inicjatorem spotkania była Pharma.Aero -organizacja non-profit zrzeszająca firmy farmaceutyczne i przedsiębiorstwa lotnicze cargo. Uczestnicy wskazali na topniejące zapasy i wyrazili obawy o utrzymanie ciągłości dostaw. Zapowiedzieli też, że zmiana tras dostaw oznacza dłuższy czas transportu i wyższe koszty paliwa, co przełoży się na ceny leków.
Przedstawiciele obu branż ostrzegli, że jeśli zakłócenia będą się utrzymywać, ryzyko dla firm farmaceutycznych i odbiorców lekarstw wzrośnie. Podkreślili też, że problemy z wysyłką mogą również objąć inne produkty farmaceutyczne, takie jak np. korki do fiolek, plastikowe rurki do worków dożylnych i materiały potrzebne do pakowania preparatów. "Nie zawsze chodzi o niedobór samego leku. W niektórych przypadkach problemem jest mała zatyczka na fiolce, do której pobiera się próbkę krwi" - wskazywali przedstawiciele branży.














