Reklama

Francuskie sposoby na zadłużenie: Przełożyć, umorzyć, spłacić natychmiast

To trzy warianty pomysłów dotyczące rosnącego w galopującym tempie zadłużenia Francji. Wypowiedzieli się na te temat przedstawiciele różnych ugrupowań sceny politycznej nad Sekwaną.

Dług publiczny we Francji szacowany jest na 150 miliardów euro. W 2021 roku będzie to stanowiło 122,4 procent dochodu narodowego. Ta apokaliptyczna suma to następstwo kosztów wynikających z trwającej we Francji od marca ubiegłego roku pandemii i związanych z nią restrykcji - kwarantannami, godziną policyjną, ograniczeniami w handlu, w turystyce, w gastronomii, a także kosztami leczenia. W samym tylko hotelarstwie zanotowano spadek dochodów o 74 procent. 

Reklama

Część właścicieli hoteli próbuje je wynajmować na pomieszczenia biurowe, jednak to znikoma mniejszość. Według oficjalnych danych większość z 18 tysięcy francuskich hoteli, które zatrudniają ponad 20 tysięcy osób, stoi na skraju bankructwa. Także nie wszystkie restauracje mogą się ratować sprzedażą na wynos. Tymczasem sektorów gospodarki, które wymagają pilnie pomocy ze skarbu państwa jest we Francji więcej.

Umorzyć

Takie stanowisko reprezentuje skrajna lewica z Jean-Luckiem Melanchonem i z liderem komunistów, Fabienem Rousselem, na czele. Utrzymują oni, że taki krok "nie kosztowałby ani jednego euro". Podobnego zdania są przedstawiciele socjalistów: Benoit Hamon i Arnaud Montebourg. Hamon jest zdania, że "banki świetnie sobie zdają sprawę z tego, iż dług nigdy nie zostanie spłacony". 

Montebourg, który wysuwa argumenty natury "humanitarnej", zaznacza, że "z ludzkiego punktu widzenia spłacenie zadłużenia jest niewykonalne". Z kolei jedna z czołowych postaci ruchu ekologów, Yannick Jadot uważa, że "biorąc pod uwagę obecne stopy procentowe, debata na temat spłacenia długu jest nie na miejscu i nie na czasie". Także w jego ugrupowaniu panuje powszechne przekonanie, że "zadłużenie nie stanowi problemu".

Przełożyć spłatę na później

Wśród zwolenników tej opcji działaczka partii socjalistycznej, i zarazem mer Paryża, Anne Hidalgo, która opowiada się za spłaceniem długu, ale "rozłożonego na długoterminowe raty". Bardzo konkretne rozwiązania proponuje przywódca centrystów, partii Modem, Francois Bayrou. 

Jego zdaniem należy dać sobie dziesięć lat na to, aby gospodarka otrząsnęła się z szoku w jakim znajduje się obecnie, w wyniku pandemii. "A potem należy dług spłacić rozkładając go powiedzmy na okres 30 do 50 lat" - uważa Bayrou. 

Przedstawiciel opozycyjnej, prawicowej partii republikańskiej, Guillaume Peltier twierdzi, że "pieniądze publiczne trzeba oddzielić od reszty budżetu i w ten sposób zadłużenie stanie się zjawiskiem stałym, długofalowym". On też jest jednak zwolennikiem spłaty długu. 

Jego kolega partyjny, były minister gospodarki Francois Baroin, popiera stanowisko Peltiera, który wyjaśnia, że jest zwolennikiem takiego rozwiązania, bo dług wynikający z pandemii, jest "zadłużeniem wojennym". Perspektywiczne rozłożenie tego procesu na wiele lat również uważa za słuszne i logiczne działacz skrajnie prawicowego, byłego Frontu Narodowego, Zjednoczenia Narodowego, Jordan Bardella.

Już teraz rozlicz swój PIT - nie czekaj do ostatniej chwili

Natychmiast spłacić

Za takim rozwiązaniem, bezdyskusyjnie opowiadają się: prezydent Emmanuel Macron, szefowa rządu Jean Castex, ale także charyzmatyczna działaczka partii republikańskiej, Valerie Pecresse, przewodnicząca regionu stołecznego Ile-de-France. 

Zdaniem Macrona "dług będą sukcesywnie spłacały największe koncerny międzynarodowe w wyniku europejskiego systemu opodatkowania, który będziemy stopniowo realizowali". 

Premier Castex problem podsumowała lapidarnie acz stanowczo -"spłacimy ten dług". Natomiast Valerie Pecresse podkreśla, że "byłoby oszukiwaniem samego siebie, gdybyśmy wierzyli w to, iż zadłużenie można przekreślić jednym pociągnięciem pióra". Także Gerard Larcher - marszałek Senatu, Eric Woerth, przewodniczący komisji finansów w Zgromadzeniu Narodowym czy Bruno Retailleau, który stoi na czele klubu republikańskiego w Senacie, są zdania, iż spłata długu jest absolutnie konieczna.

Z kolei media francuskie zadają retoryczne pytanie, kto ma brać udział w spłacaniu długu, czy tak jak chce tego Emmanuel Macron wielkie koncerny, czy całe społeczeństwo? Władze twardo zapewniają, że "ten ciężar nie spadnie na barki podatników".

Redakcja Polska Deutsche Welle

Dowiedz się więcej na temat: Francja | zadłużenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »