W środę prezes NBP Adam Glapiński podczas konferencji przedstawia szczegóły dotyczące rozwiązania "SAFE 0 proc.". Dzień wcześniej wziął udział w spotkaniu z prezydentem, premierem, ministrem obrony narodowej oraz ministrem finansów i gospodarki.
- Podczas spotkania podkreśliłem, że NBP jest instytucją apolityczną i nie uczestniczy w żadnych sporach politycznych. Zaprezentowałem możliwe do realizacji oraz zgodne z prawem konkretne działania NBP i zgłosiłem pełną gotowość do ich podjęcia, co spotkało się z akceptacją Prezydenta" - wskazał we wtorkowym komentarzu, dodając, że NBP jest w stanie zapewnić "dziesiątki miliardów złotych corocznie w ciągu kilku kolejnych lat" na finansowanie polskiej armii, na rzecz polskiego rządu w celu finansowania szybkiej budowy silnej polskiej armii.
Ile złota ma Polska?
Glapiński przekazał w środę, że "występuje bardzo pilna potrzeba finansowania zbrojeń w Polsce".
- W ciągu trzech lat musi mieć silną armię. Grożą nam konkretne rzeczy. Ostatni atak Izraela i Stanów na Iran przyspieszył wizję takiego zagrożenia bezpośrednio wobec naszego najbliższego otoczenia - powiedział
Poinformował, że na koniec lutego 2026 roku NBP dysponował rezerwami dewizowymi w sumie o równowartości ponad biliona złotych.
- Złoto stanowiło równowartość około 340 miliardów złotych. Nasze zasoby złota wzrosły w ostatnich latach z 200 ton do 570 ton - wskazał, dodając, że docelowym pułapem jest 700 ton.
- Od zawsze obracaliśmy czy dokonywaliśmy działań restrukturyzacyjnych na naszych rezerwach, jak każdy inny bank centralny. Zmienialiśmy proporcje na przykład euro do dolara - wyjaśnił. Podkreślił, że NBP musi mieć "o wiele większe rezerwy niż standard dotyczący innych krajów na świecie".
Podkreślił, że złoto jest szczególnie ważne dla bezpieczeństwa kraju.
Będzie kontrola złota NBP
Szef NBP podkreślił, że Polska będzie zwiększać swoje zasoby złota. Ponadto bank centralny skontroluje posiadane rezerwy.
- Przystępujemy do kontroli fizycznej kontroli naszego złota w Londynie, w Nowym Jorku. U nas to się dokonuje bez przerwy i specjalna nasza ekipa jedzie i obejrzy te sztaby, sprawdzi ich numery itd. Jedzie nasza ekipa żeby to zrobić, nie dlatego, żebyśmy mieli jakiekolwiek brak zaufania czy podejrzenia, ale rutynowo to robimy - poinformował.
Jednocześnie skrytykował pomysł sprowadzenia całej rezerwy złota do Polski (co postulował premier Donald Tusk, choć potwierdził, że część znajdzie się w kraju. Docelowo złoto będzie przechowywane w budowanym właśnie nowoczesnym budynku, który pełnił funkcję skarbca.
Co z zyskiem NBP?
Szef NBP tłumaczył, że przy słabym złotym NBP generuje zysk, zaś mocny złoty - stratę.
- Pięć proc. zysku, jeśli on jest, możemy użyć do uzupełniania naszego kapitału - wyjaśnił. Dodał, że bank "nie jest zobowiązany do uzupełniania strat z lat poprzednich".
Glapiński podkreślił, że wskutek wzrostu wartości rynkowej złota i przy powiększaniu się rezerw "ubocznym skutkiem" jest dodatkowe 197 mld zł.
- To jest wzrost wartości złota, który u nas odnotowujemy ponad cenę, po której go średnio kupiliśmy. Z tym się nic nie dzieje. W żaden sposób społeczeństwo nie ma z tego korzyści. Ani rząd, ani ani społeczeństwo. To się wlicza w kapitał banku. Nie będę wchodził w detale księgowości, bo to naprawdę jest skomplikowane - powiedział.
Podkreślił, że ta kwota mogłaby być przeznaczona do finansowania obronności i w całości podlega decyzjom zarządu NBP.
- Operacje na rezerwach nie będą sztucznymi operacjami księgowymi. Żadnych manipulacji, sztuczek księgowych - zapewnił, dodając, że nie uszczuplą one rezerw dewizowych NBP.
"Możemy sprzedawać złoto, kupować złoto"
Podkreślił, że przekazanie tych pieniędzy na polską armię nie miałoby "ubocznych skutków".
- Jeśli my sprzedajemy złoto, to sprzedajemy za co, gdzie, komu? Sprzedajemy złoto w Londynie za dolary. Wartość tego, co mamy w rezerwach, pozostaje bez zmian, bo zamiast złota się pojawiają dolary - tłumaczył.
- Możemy sprzedawać złoto, kupować złoto, sprzedawać dolary czy kupować euro. Takie operacje są normalnym elementem zarządzania rezerwami i odbywają się w granicach naszych uprawnień - powiedział.
Podczas wystąpienia prezesa Glapińskiego za jego plecami został wyświetlona prezentacja, w której napisano, że "mając na uwadze szczególnie ważny interes państwa, jakim jest poprawa bezpieczeństwa Polaków (wyższa racja stanu), gotowi jesteśmy rozpocząć aktywne zarządzanie posiadanym zasobem złota".
NBP sprzeda złoto?
Glapiński poinformował, że NBP może sprzedać na giełdzie w Londynie część swoich zasobów złota, a nadwyżkę wynikającą z różnicy między ceną zakupu a ceną sprzedaży przeznaczyć na zbrojenia.
- W Londynie jest główne miejsce, gdzie się handluje złotem. Mogę dzisiaj wraz z zarządem wydać dyspozycję, żeby jutro rano natychmiast sprzedać na przykład 50 ton (...) po najlepszej cenie. Uzyskalibyśmy ekwiwalent w dolarach, który by wszedł w wynik naszej rezerwy (...) - podkreślił Glapiński.
Prezes wyjaśnił, że uzyskane w ten sposób dolary zostałyby zaliczone do rezerw NBP, których wartość pozostałaby niezmieniona, natomiast zmieniłaby się ich struktura.
- Natomiast zrealizowalibyśmy przy tym tę nadwyżkę, tą niezrealizowaną wartość bieżącej ceny złota, nad średnią cenę, po której je kupowaliśmy. I to by weszło w wynik finansowy i popłynęło do tego funduszu wspierania sił zbrojnych, który prezydent zaproponował - wskazał Glapiński.
NBP miałby wspierać polską obronność
Prezydencki projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych (PFIO) zakłada utworzenie w BGK Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, finansowanego z zysku NBP. Według uzasadnienia, zapewni to państwu "suwerenność decyzyjną, stabilność finansową i odporność na ryzyka zewnętrzne".
Opublikowany na stronach sejmowych i na stronie prezydenta projekt zakłada utworzenie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, którego podstawowym źródłem finansowania będą środki pochodzące z zysku Narodowego Banku Polskiego. Według uzasadnienia zapewni to państwu "suwerenność decyzyjną, stabilność finansową i odporność na ryzyka zewnętrzne".
"Mechanizm ten polega na kierowaniu części zysku NBP do Funduszu, gdzie środki te mogą być natychmiast przeznaczane na finansowanie wieloletnich przedsięwzięć inwestycyjnych, z pominięciem ograniczeń wynikających z rocznego planowania budżetowego" - czytamy.
Wynikający z "rosnącej wyceny rynkowej polskich rezerw złota i walut" wypracowany przez NBP zysk ma zostać skierowany bezpośrednio na finansowanie celów obronnych. Dysponentem Funduszu byłby, według projektu, minister obrony narodowej.
Wkrótce więcej informacji.














