Reklama

GUS: produkcja przemysłowa w lipcu br. spadła o 3,4 proc. licząc rok do roku

W lipcu br. produkcja sprzedana przemysłu była niższa o 3,4 proc. rdr, wobec wzrostu o 6 proc. w czerwcu br., produkcja budowlano-montażowa spadła o 18,8 proc. w ujęciu rocznym, wobec spadku o 13 proc. w czerwcu - wynika z czwartkowego komunikatu GUS.

"W lipcu br. produkcja sprzedana przemysłu była niższa o 3,4 proc. w porównaniu z lipcem ub. roku, a w produkcji budowlano-montażowej odnotowano spadek o 18,8 proc. W okresie styczeń - lipiec br. produkcja sprzedana przemysłu była o 3,2 proc. wyższa w porównaniu z analogicznym okresem ub. roku, kiedy notowano wzrost o 4,4 proc., natomiast produkcja budowlano-montażowa była o 13,8 proc. niższa niż przed rokiem, kiedy notowano wzrost o 2 proc." - napisał Główny Urząd Statystyczny.

Reklama

Ekonomiści w tzw. konsensusie rynkowym spodziewali się wzrostu produkcji o 0,9 proc. oraz spadku produkcji budowlano-montażowej o 16,2 proc.

- Dane z polskiej gospodarki nie przestają rozczarowywać. Po drobnym przerywniku w postaci solidnych danych z rynku pracy mamy bardzo słabe raporty o produkcji i sprzedaży za lipiec. Niestety na razie nie wskazują one na przyspieszenie wzrostu - komentuje Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

- Było jasnym, że dynamika produkcji w lipcu spadnie względem czerwca ze względu na efekt kalendarza, mieliśmy bowiem aż o 2 dni robocze mniej w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku. Jednak spadek produkcji to nie tylko efekt kalendarza. GUS szacuje, że eliminując tego rodzaju efekt produkcja była jedynie o 1,6 proc. wyższa niż przed rokiem i o tyle samo spadła w relacji do czerwca. To niepokojący fenomen, wpisujący się w słabsze nastroje przedsiębiorstw. Bardzo słabo wypadła też produkcja budowlano montażowa, która była niemal 20 proc. mniejsza niż przed rokiem. To właśnie inwestycje stoją za rozczarowującą dynamiką wzrostu PKB w pierwszej połowie roku i najnowsze dane pokazują, że nie widać tu poprawy. Wręcz przeciwnie, produkcja budowlana wygląda w tym roku najgorzej od kryzysu - dodaje Przemysław Kwiecień.

- Niewiele lepiej wypadły dane o sprzedaży detalicznej. Co prawda w cenach stałych jest to nadal wzrost rzędu 4,4 proc., jednak to duży spadek w porównaniu z czerwcem (+6,5 proc.). Dane są zastanawiające, ponieważ nie widać w nich mocno rosnących dochodów, czy to z rynku pracy, czy też z programu 500+. Podsumowując, dane wyraźnie niekorzystne dla złotego, który szybko traci do euro i dolara. Na ten moment rynek pracy jest jedynym jasnym punktem polskiej gospodarki, a to trochę za mało - podsumowuje analityk XTB.

Dowiedz się więcej na temat: produkcje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »