Zdaniem głównego ekonomisty PZU Dawida Pachuckiego, do czynników obniżających inflację w naszym kraju może dołączyć ekspansja eksportowa Chin, która będzie wynikać m.in. z ograniczenia dostępu do rynku Stanów Zjednoczonych.
Ekspansja eksportowa Chin obniży w Polsce inflację?
Ekspansja eksportowa Chin ze względu na spadające tam ceny producentów może obniżyć inflację w Unii Europejskiej i w Polsce - powiedział Pachucki w rozmowie z PAP. Dodał, że ekspansja ta już się zaczęła. "To nie jest tak, że deflacja producencka w Chinach przekłada się na spadek inflacji w Polsce w stosunku 1 do 1, ale kierunek będzie taki, że konsumenci w Polsce będą mogli zapewne kupować taniej. Choć jednocześnie trzeba pamiętać, że dla producentów w kraju będzie to oznaczać większą konkurencję" - wyjaśnił Pachucki.
Główny ekonomista PZU jest zdania, że ta ekspansja już trwa. Jak wyjaśnił, w danych za I półrocze 2025 r. widać, że w chińskim eksporcie wzrósł udział krajów ościennych, ale także Unii Europejskiej, za to spadł udział USA.
"Ekspansja eksportowa Chin m.in. w Europie wynika z ograniczeń, jakie zostały nałożone na sprzedaż chińskich produktów do USA. Wprawdzie Chiny i Stany Zjednoczone zawarły porozumienie handlowe, ale mimo wszystko oznacza ono, że ten handel będzie się odbywał przy wyższych cłach niż obowiązywały w 2024 roku. Podobnie jest w przypadku porozumień, jakie Stany Zjednoczone zawarły z Japonią, Koreą Południową czy ostatnio z Unią Europejską" - stwierdził.
Ekonomista: Umowa USA-Chiny nie oznacza, że zwiększona sprzedaż do Europy wkrótce ustanie
Zdaniem Pachuckiego fakt, że USA i Chiny zawarły porozumienie handlowe, wcale nie oznacza, że zwiększona sprzedaż do Europy wkrótce ustanie. Mimo zawarcia porozumienia cła nałożone przez USA na chińskie towary będą wyższe niż były w 2024 r. Według ekonomisty oznacza to, że dla skompensowania ceł konieczne będzie albo zejście przez chińskie firmy z marży, albo podwyżka cen tych produktów, co z kolei pogorszy ich konkurencyjność w stosunku do towarów produkowanych w USA. To zaś sprawi, że przynajmniej część chińskiej produkcji sprzedawanej wcześniej do Stanów trafi na inne rynki.
Ważną kwestią jest fakt, że moce produkcyjne gospodarki chińskiej są ogromne i znacząco przewyższają zapotrzebowanie chińskiego rynku wewnętrznego, a w niektórych obszarach są one wyższe nawet od popytu światowego. "Do tego dochodzi jeszcze deprecjacja juana w stosunku do euro" - zauważył Pachucki. Podkreślił, że choć dane już pokazują zwiększoną sprzedaż chińskich towarów do UE, to jednak na wpływ tego zjawiska na inflację trzeba będzie trochę poczekać.
Kiedy spadek cen producentów w Chinach przełoży się na spadek inflacji w Polsce?
Zdaniem głównego ekonomisty PZU, modele pokazują, że przełożenie spadku cen producentów w Chinach na ceny towarów sprzedawanych w UE czy w Polsce, a więc także na inflację konsumencką, trwa ok. trzech kwartałów. "Tym samym wpływ deflacji producenckiej w Chinach na inflację w Polsce może się uwidaczniać pod koniec tego roku albo na początku roku przyszłego" - stwierdził ekonomista.
Podkreślił, że wpływ zwiększonego eksportu taniejących chińskich produktów do UE i do Polski na inflację towarową może być znaczący. "Potencjalna presja, jaką chiński eksport może wywierać na UE, może być wyższa niż zwykle" - podsumowuje Pachucki.
Premier prognozuje spadek inflacji w sierpniu. "Dwójka z przodu"
W lipcu 2025 r. inflacja w Polsce spadła do 3,1 proc. z 4,1 proc. w czerwcu - podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). Dalsze spadki inflacji prognozował w zeszłym tygodniu premier Donald Tusk.
"W czerwcu mieliśmy 4,1 proc. inflacji. [...] Uważam, że w sierpniu być może będzie wreszcie z dwójką z przodu. Czyli naprawdę koniec drożyzny" - ocenił szef rządu w TVN24.














