Przedsiębiorców ze wszystkich krajów wspólnoty łączy jedno - wszyscy narzekają na rozbudowany system regulacyjny UE. Zmiany w przepisach, nowe dyrektywy utrudniają prowadzenie biznesu, a do tego dochodzą jeszcze nowelizacje krajowych ustaw.
Gdy przedsiębiorca chce rozwinąć swój biznes za granicą, musi pokonać kolejne bariery prawne oraz biurokratyczne. To hamuje innowacje, odstrasza zagranicznych inwestorów oraz powoduje, że duzi gracze przenoszą swoje biznesy poza Europę np. do Azji.
"28. reżim" czyli jednolity system prawny dla firm w UE
Komisja Europejska dostrzegła ten problem i postanowiła temu zaradzić. W styczniu 2025 roku Ursula von der Leyen powołała grupę ekspertów i zapowiedziała rozpoczęcie prac nad stworzeniem tzw. 28. reżimu, czyli jednolitego systemu prawnego dla przedsiębiorstw w całej UE. Firmy same decydowałyby czy chcą być jego częścią, czy nie. O unijnym projekcie Interia Biznes pisała, 12 stycznia.
Podczas tegorocznego szczytu w Davos przewodnicząca KE mówiła, że obecnie "zbyt wiele firm musi szukać możliwości rozwoju i skalowania za granicą".
"Choć teoretycznie rynek 450 mln Europejczyków jest dla nich otwarty, w rzeczywistości jest o wiele bardziej skomplikowany. To hamuje wzrost i potencjał zysków firm" - zaważyła von der Leyen w swoim przemówieniu, dodając, że celem KE jest "stworzenie nowej, prawdziwie europejskiej struktury korporacyjnej". W tym nowym systemie przedsiębiorcy będą mogli m.in. zarejestrować firmę w dowolnym państwie UE w ciągu 48 godz. Zrobią to online.
Komisja Europejska wzorowała się na Chinach i USA
"Nazywamy to EU Inc., z jednym i prostym zestawem przepisów, które będą bezproblemowo obowiązywać w całej Unii" - wyjaśniła szefowa Komisji. Przewodnicząca KE ma nadzieję, że nowa struktura nie tylko pomoże unijnym firmom, ale też przyciągnie biznes z państw spoza wspólnoty.
Ursula von der Leyen nie ukrywała, że Komisja, tworząc ramy "28. reżimu" wzorowała się na konkurentach UE. "Docelowo potrzebujemy systemu, w którym firmy będą mogły bezproblemowo prowadzić działalność i pozyskiwać finansowanie w całej Europie - równie łatwo, jak na jednolitych rynkach, takich jak USA czy Chiny" - mówiła.
Jedno prawo dla firm w całej Unii to zagrożenie dla praw pracowniczych
Karol Sowa, partner zarządzający w kancelarii prawnej White Owl w rozmowie z "Rzeczpospolitą" wyraził wątpliwości w kwestii tego, czy "28. reżim" jest potrzebny. W jego opinii forma prawna prowadzenia działalności nie jest największym problemem młodych firm w Polsce, dodając, że większe trudności sprawiają im spory z ZUS czy z fiskusem, a także "żmudne rundy finansowania".
Wątpliwości mają też związkowcy. Wydział Międzynarodowy OPZZ w komunikacie na swojej stronie zwraca uwagę na zagrożenia, jakie jednolity system prawny niesie dla pracowników. Kwestią tą podnosiła także Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (ETUC). Zdaniem związkowców "28. reżim" może m.in. stworzyć luki prawne oraz podważyć rolę inspekcji prawa pracy.
"Większość start-upów nie staje się 'jednorożcami', a pracownicy nie mogą być tymi, którzy płacą rachunek za każdą nieudaną próbę biznesową" - mówiła cytowana w komunikacie OPZZ sekretarz generalna ETUC, Esther Lynch.











