Lewica proponuje zastąpienie obecnej składki zdrowotnej podatkiem zdrowotnym w wysokości 12 proc., z kwotą wolną na poziomie 30 tys. zł.
Podatek zdrowotny. Lewica proponuje zmiany
Według autorów projektu nowe rozwiązanie oznaczałoby obniżenie obciążeń dla około 90 proc. podatników. Jednocześnie zakłada ono zwiększenie nakładów na system ochrony zdrowia do poziomu 9 proc. PKB.
- To jest nasza propozycja systemowa, to jest propozycja policzona na to, żeby ochrona zdrowa w końcu była rzetelnie finansowana. To nie są wydatki, to są inwestycje w długowieczność, w zdrowie, w bezpieczeństwo, także później, w starszym wieku - mówiła minister pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w TOK FM.
Szefowa resortu podkreśliła, że wprowadzenie podatku zdrowotnego to wzięcie pod uwagę kosztów, które państwo i tak będzie musiało ponosić, jeżeli nie zadba odpowiednio o zdrowie Polek i Polaków. - Spotkaliśmy się z ministrem finansów jako klub Lewicy, spotkaliśmy się z minister zdrowia, przedstawiliśmy nasze propozycje i oczywiście będziemy nadal zabiegać, żeby ta ustawa została przygotowana i wdrożona w życie - tłumaczyła.
Jak dodała, problemy NFZ pokazują, że "naprawdę trzeba działać", a przyszły budżet powinien jako priorytet traktować finansowanie ochrony zdrowia.
- Rzeczywistość pokazuje, że mamy rację, to problemy z jakimi boryka się Narodowy Fundusz Zdrowia pokazują, że naprawdę trzeba działać, że przyszły budżet musi być oparty na priorytecie ochrony zdrowia i finansowaniu ochrony zdrowia - dodała.
Minister podkreślała, że składka zdrowotna w obecnej formie nie działa. - To jest jakiś dziwny system, gdzie ci, którzy zarabiają i mają jakieś większe przychody są mniej obciążeni, ci najwięksi w ogóle nie są obciążeni, a klasa średnia musi trzymać na swoich barkach finansowanie ochrony zdrowia.
Dziemianowicz-Bąk tłumaczyła, że zmiana systemowa nie może wydarzyć się jednak w środku roku. - Zmiana nie może się wydarzyć tak, żeby cały ten system zaburzyć. Natomiast chciałabym, żebyśmy z ochrony zdrowia uczynili priorytet - mówiła.
Podatek katastralny. "Nie chcemy uderzać w osoby, które odziedziczą mieszkania"
Lewica zapowiada również, że w najbliższych dniach złoży w Sejmie projekt ustawy o podatku katastralnym, naliczanym od wartości nieruchomości.
- Myślę, że jest szansa na przekonanie rządu do tego projektu, patrząc na doświadczenia. Były wielkie wątpliwości, czy uda nam się przekonać Koalicję do reformy PIP, ostatecznie cała Koalicja zgodnie zagłosowała za tą reformą. Były wątpliwości, czy uda się zablokować kredyt 0 proc. i złą politykę mieszkaniową, polegającą na dopłatach do kredytów - wymieniała.
Jak podkreśliła, proponowany podatek miałby zostać wprowadzony "od trzeciego mieszkania". - Będziemy rozmawiać, będziemy przekonywać, mam nadzieję, że stanie się to jednym z filarów tej strategii mieszkaniowej, którą minister finansów z ministrem Lewandowskim w tym tygodniu ogłosili - mówiła.
Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała, że szczegóły zostaną ujawnione w najbliższym czasie. - Nam zależy na tym, żeby uchwycić sytuację, w której ludzie posiadający bardzo wiele nieruchomości, zarabiający na nich, nieruchomości, które często stoją puste, żeby te nieruchomości były opodatkowane - tłumaczyła. - Nie chcemy uderzać w osoby, które odziedziczą mieszkania po dziadkach i korzystają z niego w celach mieszkaniowych - dodała.











