Sytuacja na globalnym rynku ropy naftowej gwałtownie się zaostrza w związku z konfliktem między USA a Iranem - pisze CNBC. Szczególnie silne napięcia widoczne są w rejonie Zatoki Perskiej, gdzie praktycznie sparaliżowany został transport przez Cieśninę Ormuz - jeden z najważniejszych szlaków. To właśnie przez ten wąski przesmyk przepływa około jedna piąta globalnych dostaw ropy.
Ceny ropy rosną. Rynek reaguje na blokadę Cieśniny Ormuz
Dane rynkowe wskazują, że liczba dziennych przepraw przez cieśninę Ormuz spadła niemal do zera, podczas gdy jeszcze na początku roku przekraczała 120. W efekcie ceny ropy na Bliskim Wschodzie eksplodowały.
19 marca notowania ropy z Dubaju przekroczyły poziom 166 dolarów za baryłkę, ustanawiając historyczny rekord - wynika z danych dostawcy Platts. Rosną również ceny ropy Oman, podobnej jakościowo, która transportowana jest poza Cieśniną Ormuz.
Eksperci podkreślają, że kluczowym czynnikiem pozostaje czas trwania blokady. Rynek na bieżąco dostosowuje swoje oczekiwania, a dalsze utrzymywanie się ograniczeń w transporcie może pogłębiać globalny niedobór surowca. Szczególnie silne skutki konfliktu widać w państwach azjatyckich, które były jednymi z głównych odbiorców ropy z regionu Zatoki Perskiej. W ocenie analityków cytowanych przez CNBC część notowań, zwłaszcza na rynku singapurskim, przestaje obecnie odzwierciedlać realną sytuację podaży i popytu.
Eksport ropy z Bliskiego Wschodu do Azji spadł w marcu do 11,7 mln baryłek dziennie - wobec niemal 19 mln w lutym. To także około 32 proc. mniej niż rok wcześniej - pisze Reuters.
Ropa w górę o ponad 76 proc. Eksperci ostrzegają: Napięcia przeniosą się też na globalne benchmarki
Choć największe wzrosty dotyczą lokalnych gatunków ropy, napięcia coraz wyraźniej przenoszą się także na globalne benchmarki. Od początku konfliktu ceny ropy Brent wzrosły o ponad 48 proc., a od początku roku już o ponad 76 proc. Obecnie (20 marca) notowania utrzymują się w okolicach 100-106 dolarów za baryłkę, podobnie jak w przypadku amerykańskiej ropy WTI.
Analitycy wskazują jednak, że obecna różnica między cenami ropy z Bliskiego Wschodu a globalnymi benchmarkami może być przejściowa. W przypadku dalszego zamknięcia Cieśniny Ormuz rynek będzie zmuszony do podniesienia cen także w Europie i Stanach Zjednoczonych. Wynika to z kurczących się zapasów w basenie Atlantyku oraz konieczności równoważenia globalnego popytu przy ograniczonej podaży.
"Jeśli cieśnina nie zostanie ponownie otwarta, ta różnica cenowa nie utrzyma się" - napisała Natasha Kaneva, szefowa badań surowcowych w JPMorgan, w nocie do klientów. "Brent i WTI ostatecznie zostaną wycenione wyżej, gdy zapasy w basenie Atlantyku będą się kurczyć, a globalny rynek zostanie zmuszony do równowagi przy znacznie bardziej ograniczonej podaży".
Dodatkowym czynnikiem wpływającym na potencjalny wzrost cen jest ograniczona możliwość zastępowania ropy z Zatoki Perskiej innymi gatunkami. Choć amerykańska ropa WTI może częściowo przejąć część popytu, nie jest ona idealnym substytutem dla surowców z regionu.












