- Nasza dynamika wzrostu nie jest ograniczona tym, czym była przez wiele lat, mianowicie kapitałami - powiedział na konferencji prasowej poświęcone prezentacji ubiegłorocznych wyników prezes banku Cezary Kocik.
mBank należał do grupy najbardziej obciążonych kredytami we frankach polskich instytucji. Ogromne rezerwy tworzone na zaspokojenie roszczeń kredytobiorców zjadały cale zyski (były lata, kiedy bank miał stratę netto), a zatem nie mógł z zatrzymanych zysków budować kapitału. A to nie pozwalało mu zwiększać akcji kredytowej, czyli - rosnąć.
- Naprawdę już z tego wszystkiego wychodzimy - powiedział prezes.
Jeszcze w 2024 roku bank utworzył 3,4 mld zł rezerw na ryzyko prawne związane z kredytami we frankach, a w ubiegłym roku już tylko nieco ponad 2 mld zł, o blisko 43 proc. mniej. W sumie mBank utworzył 18,6 mld zł rezerw na roszczenia frankowiczów. W ostatnim kwartale zeszłego roku rezerwy obniżyły się najbardziej i w ujęciu kwartalnym były najniższe od lat. To pozwoli mBankowi całe zeszłoroczne zyski zaliczyć do kapitału i zgromadzić paliwo na przyspieszenie dynamiki akcji kredytowej.
- Paliwem wzrostu są fundusze własne. Dzięki temu, że nie wypłaciliśmy dywidendy, odkładamy wszystkie zyski i innowacyjnie budujemy bazę kapitałową - mówił Cezary Kocik.
Nie będzie dywidendy
W minionych latach - nie mogąc przeznaczać zysków na fundusze własne - mBank wzmacniał bazę kapitałową poprzez emisję obligacji zaliczanych do wskaźnika Tier 2 (400 mln euro), obligacji zamiennych na akcje (AT1) i poprzez sekurytyzację kredytów, pozwalającą obniżyć aktywa ważone ryzykiem. Teraz może budować kapitał dzięki wysokim zyskom. Bank już w tej chwili ma ponad 4,34 punku procentowego nadwyżki ponad wymagane przez regulacje kapitały.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, mBank z zysku za 2025 rok nie zamierza wypłacać dywidendy. Z kolei za ten rok planuje przeznaczyć 30 proc. zysku na dywidendę. Budowa silnych kapitałów ma umożliwić przyspieszenie dynamiki wzrostu.
- Jeśli okaże się, że jest jakiś kapitał nadmiarowy, to wypłacimy, ale chcemy mieć bezpieczną bazę kapitałową. Na dzień dzisiejszy nic bym nie obiecywał, ponad 30 proc. za 2026 rok - powiedział Cezary Kocik.
Mniejsze rezerwy i przyspieszenie akcji kredytowej było głównymi powodami wzrostu zysku banku w ubiegłym roku. Kredyty brutto na koniec roku wzrosły o 9,4 proc. rok do roku, w tym kredyty detaliczne (z wyłączeniem spadającego udziału kredytów we frankach) - o 13,3 proc. rok do roku. Dzięki temu w segmencie kredytów dla gospodarstw domowych wzrosły udziały banku w rynku. Kredyty dla przedsiębiorstw wzrosły o 7,1 proc., a udział rynkowy się nie zmienił.
- Już w zeszłym roku udało nam się zrealizować dwucyfrowe przyrosty zarówno w kredytach, jak i w depozytach. Mówiliśmy, że nasza strategia będzie strategią wzrostową. To będzie rok wzrostu bilansu - powiedział Cezary Kocik.
"Nie martwimy się o hipoteki"
Mimo rozpędu, jakiego mBank nabrał w ubiegłym roku, w tym będzie musiał bardzo mocno walczyć o utrzymanie rentowności, a ta - według strategii - powinna przekraczać 22 proc.
W hipotekach w złotych mBank osiągnął w zeszłym roku wzrost wolumenu kredytów o 12,6 proc. wskakując tym samym na trzecie miejsce na rynku za PKO BP i ING Bankiem Śląskim. Prezes twierdzi, że zawdzięcza to profilowi demograficznemu swojej bazy klientów - ludzi młodych. Nie zamierza natomiast brać udziału w wyścigu o klientów poprzez refinansowanie hipotek udzielonych przez inne banki.
- Mamy wielki popyt wewnętrzny dzięki naszej bazie klienckiej (…). Zapotrzebowanie na hipoteki samych naszych klientów (…) jest tak duże, że nie martwimy się o brak popytu - powiedział prezes.
- Refinansowanie nie było naszym priorytetem (…), było poniżej progu istotności (…). Jeśli klienci się zgłaszają, to zobowiązani jesteśmy im przedstawić ofertę - dodał.
Depozyty w mBanku wzrosły rok do roku o 14,1 proc., choć instytucja zastrzega, że nie podejmuje agresywnych prób zwiększenia bazy depozytowej. Najbardziej - o 20,1 proc. - wzrosły depozyty na rachunkach bieżących i oszczędnościowych.
- Napędzają nas rachunki bieżące i oszczędnościowe. To są najbardziej stabilne pieniądze, niewrażliwe na ceny i to jest większość naszej bazy depozytowej - powiedział Cezary Kocik.
- Koncentrujemy się na tym, żeby nie przepłacać za dużo za depozyty - dodał.
"Wzrost poparty rentownością"
mBank stoi przed wyzwaniem pogodzenia planów utrzymania rentowności kapitałów powyżej 22 proc. przy równoczesnym wzroście akcji kredytowej w środowisku spadających stóp procentowych i nasilającej się na rynku konkurencji wymuszającej obniżkę marż kredytowych. Ubiegłoroczne obniżki stóp doprowadziły już do spadku wyniku z tytułu odsetek instytucji o 1,2 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem, pomimo silnego wzrostu kredytów. Marża odsetkowa w ostatnim kwartale zeszłego roku obniżyła się do 3,74 proc., czyli o 53 punkty bazowe rok do roku.
- Nasza marża odsetkowa maleje, ale przychody wzrosły. To konsekwencja bardzo dynamicznego wzrostu kredytów i depozytów - powiedział prezes.
Dochody ogółem mBanku wzrosły o 3,3 proc. rok do roku, niemniej w tym roku pogłębi się spadek wyniku odsetkowego.
- W 2026 będziemy operować w środowisku niższych stóp. To zdeterminuje wynik odsetkowy (…). Wolumeny będą rosły bo mamy potencjał i przewagi konkurencyjne - powiedział wiceprezes mBanku Pascal Ruhland.
Bank przewiduje, że jego przychody ogółem nieznacznie spadną w porównaniu do 2025 roku z powodu niższego wyniku odsetkowego, wskutek presji wynikającej z dalszych obniżek stóp. Wskaźnik kosztów do dochodów ma pozostać poniżej strategicznego celu na poziomie 35 proc. Zapowiada dyscyplinę w zarządzaniu kosztami przy jednoczesnych inwestycjach w rozwój biznesu. Wolumeny kredytowe mają dalej rosnąć w tempie szybszym niż na rynku, głównie w segmencie hipotek i finansowaniu przedsiębiorstw z branż strategicznych.
- Zwrot na kapitale 22 proc. musimy utrzymać, żeby rosnąć szybko. Wzrost długoterminowy musi być poparty rentownością - powiedział Cezary Kocik.
Jacek Ramotowski













