Minister finansów o cłach Trumpa. "Ucierpią wszyscy, ale najmocniej USA"
Minister finansów Andrzej Domański uważa, że w wojnie handlowej zapoczątkowanej przez administrację USA nie będzie wygranych, ale negatywny wpływ ceł Donalda Trumpa na inflację i procesy gospodarcze najmocniej odczują Stany Zjednoczone. Zdaniem szefa MF, Europa powinna i będzie negocjować z USA - "twardo, bo prezydent Trump szanuje siłę. Stwierdził też, że musimy być gotowi na tzw. efekty drugiej rundy związane z cłami wzajemnymi.
Minister finansów Andrzej Domański był pytany na antenie TVN24 o ekonomiczne konsekwencje ceł wzajemnych ogłoszonych w środę 2 kwietnia przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
- Cła nałożone przez administrację Trumpa będą miały negatywny wpływ na gospodarkę, na inflację (...) największy oczywiście w Stanach Zjednoczonych - wskazał szef resortu finansów, podkreślając, że w ostatecznym rachunku "na wojnie handlowej nikt nie skorzysta".
Dopytywany o to, czy na świecie rozpoczęła się największa od dziesięcioleci wojna handlowa, odparł: - Mam nadzieję, że nie. My (Unia Europejska - red.) zawsze stawiamy na współpracę i w tej chwili rozpoczęły się negocjacje (...) mam nadzieję, że będą one owocne, korzystne.
Andrzej Domański wyraził nadzieję, że UE uda się wynegocjować porozumienie z USA - które są nie tylko partnerem handlowym, ale i wiodącym sojusznikiem Europy - w kwestii ceł. - Jednocześnie UE jest gotowa do odpowiedzi - zaznaczył.
Minister finansów powtórzył za premierem Donaldem Tuskiem, że wstępne szacunki mówią o negatywnym wpływie ceł Donalda Trumpa na gospodarkę Polski rzędu 0,4 proc. PKB. - Mniej sprzedamy Amerykanom, mniej sprzedamy Niemcom, którzy eksportują z kolei do Stanów Zjednoczonych, czy Francuzom, czy Włochom - wyliczał.
Ale, jak dodał, na skutek amerykańskich ceł produkty chińskie na amerykańskim rynku staną się znacznie droższe, co może sprawić, że Chiny będą szukać nowych rynków, gdzie będą mogli te produkty sprzedać.
- Musimy być przygotowani na tzw. efekty drugiej rundy; te kraje dotknięte cłami będą szukały nowych rynków zbytu, to może wręcz mieć działanie deflacyjne, a więc obniżać inflację - wyjaśnił.
Minister stwierdził następnie, że Polska nie powinna próbować wypracować własnego stanowiska ws. wojen celnych i negocjacji z USA, bo byłby to "najgorszy scenariusz". - Absolutnym priorytetem jest dla nas (dla Europy - red.) zachowanie spójności i jedności; nie możemy dać się rozegrać - zaznaczył, podkreślając, że decyzje ws. odpowiedzi na cła Trumpa Polska musi podejmować wspólnie z innymi krajami UE także dlatego, że z nimi handluje.
Dodał, że on sam jest zwolennikiem negocjacji i bronienia interesów Europy, ale w taki sposób, by Europa nie została dotknięta jeszcze większym spowolnieniem. Jednocześnie zdaniem Domańskiego trzeba negocjować "twardo", bo "prezydent Trump szanuje siłę".
Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu w Warszawie spotkają się ministrowie finansów wszystkich państw UE, aby rozmawiać o relacjach handlowych Wspólnoty z partnerami i o ułatwieniach dla europejskich przedsiębiorców, w tym eksporterów.
Minister Domański był też pytany o ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. Powtórzył swoje wcześniejsze zapowiedzi, że nie wzrosną one do końca roku. Jednocześnie wskazał, że ceny energii na giełdzie spadają i w kontraktach na 2026 rok są obecnie niższe niż poziom mrożenia dla gospodarstw domowych (500 zł za MWh). Przywołał też słowa wiceprezes Urzędu Regulacji Energetyki Renaty Mroczek, która w czwartek stwierdziła, że taryfy, o które spółki obrotu będą ubiegać się na nowy okres taryfowy, powinny być w okolicach 500 zł za MWh.
Szef resortu finansów nie chciał komentować środowej (2 kwietnia) decyzji RPP i gołębich akcentów, które pojawiły się zarówno w komunikacie po posiedzeniu Rady, jak i podczas briefingu szefa NBP Adama Glapińskiego. Dopytywany, czy widzi przestrzeń na obniżkę stóp procentowych w tym roku, wskazał, że inflacja w Polsce wyraźnie spadła i dotyczy to także inflacji bazowej, ważnej dla RPP.
Podkreślił, że niższe stopy procentowe są "dobre dla gospodarki", bo firmom łatwiej jest inwestować, a gospodarstwom domowym spłacać kredyty lub je zaciągać. - Mnie, jako ministra finansów, cieszy, że prezes NBP dokonał gołębiego zwrotu - stwierdził.
Minister Domański odniósł się też do patowej sytuacji wokół obniżki składki zdrowotnej dla przedsiębiorców i braku porozumienia w koalicji rządzącej w tej sprawie. Powtórzył, że mniejsza składka nie odbije się na budżecie NFZ (co jest główną obiekcją minister zdrowia Izabeli Leszczyny), bo ubytek zostanie pokryty z budżetu. - Ja zrobię wszystko, żeby składka zdrowotna była niższa - zadeklarował.