Polski przemysł dronowy czeka na zielone światło. Rusza wyścig z czasem i biurokracją Wzrost napięcia geopolitycznego i kolejne wtargnięcia rosyjskich dronów do polskiej przestrzeni powietrznej unaoczniły nie tylko skalę zagrożenia, ale też potencjał drzemiący w krajowym przemyśle obronnym. W odpowiedzi na te wydarzenia były premier Mateusz Morawiecki wezwał do pilnego wsparcia polskich firm technologicznych. Odpowiedź z sektora prywatnego była natychmiastowa - głos zabrał Rafał Brzoska, zapowiadając opracowanie propozycji, które mają pomóc zdjąć biurokratyczny kaganiec z innowacyjnych firm.
Polskie firmy gotowe na drony, ale potrzebują wsparcia
Temat dronów to od kilku dni jeden z ważniejszych tematów w całym kraju. Wśród osób, które zabierają głos w dyskusji na temat bezpieczeństwa Polski i samych wydatków na obronność przodują politycy. W piątek (12.09) do dyskusji włączył się również był premier.
W swoim wpisie na platformie X Mateusz Morawiecki podkreślił, że polski sektor dronowy tworzą dziś "tysiące innowacyjnych firm, inżynierów i start-upów", które mogą odegrać kluczową rolę w rozwoju gospodarki i systemu obrony. Jak zauważył, kraj dysponuje niezbędnymi technologiami i zasobami ludzkimi, lecz brakuje zdecydowanego wsparcia ze strony państwa.
"Mamy kompetencje, mamy technologie, mamy ludzi - brakuje tylko aktywnego wsparcia państwa w zakresie pozyskiwania sprzętu, rozwoju linii produkcyjnych i zaplecza badawczo-rozwojowego" - zaznaczył były premier.
Jego zdaniem Polska ma szansę stać się europejskim liderem w produkcji dronów, o ile odpowiednie działania zostaną podjęte natychmiast - zarówno przez sektor publiczny, jak i prywatny.
Morawiecki wskazuje, że trzeba "rozmawiać i podejmować błyskawiczne decyzje"
Apel Morawieckiego nie pojawił się w próżni. Bezpośrednim katalizatorem debaty stał się ostatni incydent z udziałem rosyjskich bezzałogowców, które w nocy z 9 na 10 września naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Był to najpoważniejszy tego typu przypadek od początku pełnoskalowej wojny w Ukrainie.
Według amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW), wtargnięcie aż 19 dronów było działaniem zaplanowanym, a nie efektem błędu czy awarii. "Jest mało prawdopodobne, aby taka liczba dronów mogła pojawić się przypadkowo lub w wyniku awarii technicznej" - ocenił think tank, cytowany przez portal money.pl.
Dla Morawieckiego to kolejny dowód, że czas rozmów się skończył - teraz potrzebne są szybkie i konkretne decyzje. "Musimy usiąść - wszyscy, politycy i przedsiębiorcy, przedstawiciele państwowego sektora zbrojeniowego i prywatnych firm - by rozmawiać i podejmować błyskawiczne decyzje" - apelował.
Rafał Brzoska odpowiedział Mateuszowi Morawieckiemu
Na ten apel błyskawicznie odpowiedział Rafał Brzoska, znany przedsiębiorca i założyciel InPostu, dziś aktywny także w sektorze obronnym. W krótkim oświadczeniu poinformował, że działający w ramach jego inicjatywy SprawdzaMY zespół ekspertów już rozpoczął prace nad konkretnymi propozycjami deregulacyjnymi.
"Zespół inicjatywy SprawdzaMY już działa i w ciągu tygodnia przedstawi propozycje deregulacyjne wzmacniające możliwości rozwoju prywatnego biznesu obronnego, w tym zwłaszcza dronowego, w którym polskie firmy są ekstremalnie dobre" - zapowiedział Rafał Brzoska.
Ta deklaracja może zwiastować nową dynamikę we współpracy państwa z biznesem w obszarze nowych technologii wojskowych - szczególnie w kontekście bezzałogowych systemów powietrznych, które zyskują strategiczne znaczenie w nowoczesnych konfliktach.
Co dalej z dronami i wydatkami na ten cel?
Wszystko wskazuje na to, że temat deregulacji sektora dronowego właśnie przeszedł z fazy deklaratywnej do operacyjnej. W ciągu najbliższych dni poznamy propozycje, które - jeśli znajdą poparcie po stronie państwa mogą realnie przyspieszyć rozwój polskich firm technologicznych działających w branży obronnej.
Czy Polska rzeczywiście stanie się dronowym liderem Europy? Na odpowiedź trzeba będzie jeszcze poczekać.
Agata Siwek












