Ostatni raz hurtowe ceny paliw w Orlenie, jak wynika z danych publikowanych przez koncern, zmieniły się w sobotę, 21 marca - w przypadku oleju napędowego Ekodiesel był to znaczny wzrost, bo o 521 zł, z 6737 zł 20 marca do 7258 zł za metr sześc., natomiast w przypadku benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 był to niewielki spadek, wynoszący 6 zł, z 5739 zł z 20 marca do 5733 zł za metr sześc.
Cena diesla ostro w górę
Według hurtowego cennika paliw Orlenu, 28 lutego, czyli w dniu wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie po ataku USA i Izraela na Iran, benzyna bezołowiowa Eurosuper 95 kosztowała tam 4466 zł, a olej napędowy 4809 zł za metr sześc. Uwzględniając, po korekcie z 21 marca, aktualne ceny hurtowe koncernu dla obu tych podstawowych paliw, oznacza to wzrost w ciągu niespełna miesiąca odpowiednio o 1267 zł i 2449 zł za metr sześc.
Z końcem ubiegłego tygodnia biuro Reflex zwróciło uwagę, że w kraju rośnie liczba stacji paliw, gdzie za olej napędowy trzeba zapłacić powyżej 8 zł za litr, podkreślając przy tym w analizie, że nie może to być zaskoczeniem, skoro cena zakupu diesla na stację na krajowym rynku hurtowym to aktualnie 7,85 do 7,90 za litr brutto.
"Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym tygodniu cena zakupu diesla na stacje na dobre przekroczy poziom 8 zł/l brutto" - zaznaczył Reflex w komunikacie z piątku, 20 marca. Wskazał jednocześnie, że przyszły tydzień może być pierwszym od października 2022 r., gdy średnia krajowa detaliczna cena diesla w kraju przekroczy barierę 8 zł za litr i "dodatkowo może ustanowić nowy historyczny rekord".
Kierowcy na stacjach zapłacą więcej
Reflex podał, iż przewiduje, że w nadchodzącym tygodniu, od 23 do 27 marca, benzyna 95 podrożeje o 29 gr do 7,19 zł za litr, natomiast za olej napędowy kierowcy mogą zapłacić 8,19 zł za litr, co oznacza wzrost o 31 gr.
Jednocześnie Reflex przypomniał, że dotychczasowy rekord średnich cen oleju napędowego na stacjach paliw w kraju, ustanowiony w połowie października 2022 r., wynosił 8,08 zł za litr, przy czym - jak zaznaczono w analizie - wówczas stawka podatku VAT dla paliw była obniżona z 23 proc. do 8 proc.; gdyby nie to, średnia cena diesla na stacjach przekroczyłaby wtedy poziom 9 zł za litr.
Wraz z rozpoczęciem ataków USA i Izraela na Iran, 28 lutego, notowania ropy naftowej na świecie, jak również paliw gotowych zaczęły rosnąć. Konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadził praktycznie do zamknięcia Cieśniny Ormuz dla ruchu morskiego z Zatoki Perskiej. Spowodowało to zatory w eksporcie, podnosząc cenę ropy naftowej powyżej 100 USD za baryłkę, nawet do poziomu około 120 USD, przy czym ostatnio było to 107 do 112 USD.
Orlen rezygnuje z marży
Po wybuchu wojny Orlen zapewnił, że dostawy ropy naftowej trafiają do jego rafinerii zgodnie z harmonogramem. Podkreślił przy tym, że dzięki dywersyfikacji kierunków dostaw ograniczył ryzyko związane z niestabilną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Koncern ogłosił też 9 marca, że jego marża na olej napędowy została obniżona z 25 gr, "niemal do zera", aby ograniczyć skutki gwałtownego wzrostu cen paliw na świecie.
W tym czasie Orlen podał również, że od 12 marca do 3 maja każdy kierowca korzystający z aplikacji Orlen Vitay przez kolejnych osiem weekendów kupi na stacjach paliw koncernu do 50 litrów benzyny lub oleju napędowego w cenie obniżonej o maksymalnie 35 gr po spełnieniu określonych warunków.
Rząd nie wyklucza obniżenia podatków
Minister energii Miłosz Motyka pytany 20 marca, w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie, o wzrost cen paliw i ewentualne działania np. podatkowe czy akcyzowe, odpowiedział, że rozmawia na ten temat z ministrem Andrzejem Domańskim, bo za politykę podatkową i akcyzową odpowiedzialne jest Ministerstwo Finansów. Zwrócił zarazem uwagę, że w kwestii paliw udało się już m.in. obniżyć marżę Orlenu oraz przygotować odpowiednie rezerwy i zabezpieczyć dostawy.
- Nie wykluczamy scenariusza podatkowego. Myślę, że bezpośrednio będzie to ogłaszał minister Domański. W ciągu najbliższych kilkunastu dni będziemy te decyzje podejmowali, ale widzimy dzisiaj, że jest realizowany w zakresie całego Bliskiego Wschodu ten najgorszy scenariusz. Ataki na rafinerie doprowadzają do ubytków bezpośrednio przez państwa najpierw Azji, a później Europy w imporcie gotowego paliwa. Ma to bezpośredni wpływ na ceny - mówił w ostatni piątek Motyka.
Konflikt na Bliskim Wschodzie podnosi ceny paliw
Ocenił, że eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i jego długie trwanie, to największy kryzys na rynku naftowym, ropy i produktów od ponad 50 lat. - Bezprecedensowa skala uwolnienia zapasów przez państwa Międzynarodowej Agencji Energetycznej MAE, w tym także za zgodą Polski, de facto jednogłośnie, 400 mln baryłek, dwukrotnie więcej niż w momencie kryzysu na ryku paliw po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę pokazuje, z jakim kryzysem mamy do czynienia - dodał Motyka.
Wspomniał też, że w niektórych państwach wprowadzony jest stan nadzwyczajny związany z dostępnością do paliwa, a w państwach azjatyckich jest także kryzys na rynku gazu.
- Bez uspokojenia się sytuacji na Bliskim Wschodnie, bez udrożnienia Cieśniny Ormuz i bez zaprzestania ataków na strategiczną infrastrukturę krytyczną, nie będzie żadnego spadku cen. Natomiast na tyle, na ile będziemy mogli ulżyć, to będziemy z ministrem Domańskim podejmowali decyzję. Myślę, że już w kolejnych dniach - przekazał minister energii.
USA grożą Iranowi zniszczeniem elektrowni
Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf zapowiedział, że Teheran uzna za uzasadnione cele infrastrukturę energetyczną państw regionu, jeśli USA zaatakują irańskie elektrownie - przekazała w niedzielę agencja Reutera. "Krytyczna infrastruktura energetyczna i rafinerie będą uznane ze uzasadnione cele natychmiast po atakach na irańskie elektrownie i infrastrukturę" - napisał szef irańskiego parlamentu na portalu X, dodając, że obiekty te zostaną "nieodwracalnie zniszczone".
Oświadczenie to odpowiedź na ultimatum prezydenta USA Donalda Trumpa, który zapowiedział w sobotę wieczorem na portalu Truth Social, że USA zniszczą irańskie elektrownie, jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie całkowicie otwarta w ciągu 48 godzin.
Irańskie siły zbrojne od początku wojny wielokrotnie uderzały w statki przemieszczające się przez Cieśninę Ormuz.














