Początek roku tradycyjnie przynosi wysyp prognoz, które z mniejszą lub większą trafnością próbują nakreślić gospodarczą mapę drogową na najbliższe miesiące. Pod tym względem 2026 r. nie różni się od pozostałych.
"Należy się spodziewać, że 2026 r. będzie rokiem ożywienia gospodarczego. Gros środków unijnych z KPO i perspektywy 2021-2027 trafi wreszcie na rynek, nakręcając koniunkturę i zachęcając do inwestowania" - zauważa w komentarzu przesłanym Interii Biznes dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, współprzewodniczący w Polskiej Sieci Ekonomii.
Z ankiety przeprowadzonej przez redakcję Interii Biznes wyłania się obraz gospodarki o solidnej dynamice. Prognozowany wzrost PKB na 2026 r. w granicach 3,5-4 proc. (średnia 3,69 proc.) pozycjonuje Polskę w czołówce najszybciej rozwijających się krajów Unii Europejskiej. Jednak dla obserwatorów procesów gospodarczych sam wzrost PKB przestaje być jedynym wyznacznikiem sukcesu. Dyskusja nad danymi ustępuje miejsca debacie o zmianie samego paradygmatu rozwoju.
"Właściwe jest pytanie, jak wykorzystamy to ożywienie, bo jak przyznał sam minister (finansów - red.) Andrzej Domański, polski model rozwoju się wyczerpał. Rolą państwa jest dziś mobilizowanie zasobów, żebyśmy bezboleśnie przestawili gospodarkę na suwerenność technologiczną, innowacje, budowę kapitału społecznego i wysokiej jakości życia. Zamiast zaciskania na nas pasa budżetowego życzę zatem rządowi fiskalnej odwagi" - ocenia dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.
Gospodarka przyśpieszy w 2026 r. Niepewność pozostaje
Mimo optymistycznych danych makroekonomicznych, rok 2026 pozostaje zakładnikiem globalnej niepewności. Prof. Adam Noga, kierownik Katedry Ekonomii w Akademii Leona Koźmińskiego i członek TEP, podkreśla konieczność zachowania dużej ostrożności w prognozowaniu, wskazując na zmienne, których nie da się w pełni kontrolować. "Wszystkie scenariusze na rok 2026 trzeba przygotowywać wciąż z bardzo dużymi "odchyleniami standardowymi" - ocenia prof. Adam Noga.
Kluczem do zrozumienia dynamiki wzrostu będzie sytuacja na Wschodzie oraz stan globalnych napięć handlowych. Jednak prawdziwe wyzwanie leży u samych fundamentów wspólnoty europejskiej.
Prof. Noga tłumaczy: możliwe jest istotne zwiększenie dynamiki PKB (na świecie i w Polsce), gdyby np. zakończyła się wojna w Ukrainie i nastąpiła jej odbudowa; istotne jego spowolnienie jest z kolei prawdopodobne, gdyby stan wojen militarnych i handlowych się pogłębiał.
"Najważniejszym jednak wyzwaniem roku 2026 będzie... Europa. Na ile potrafi wrócić na drogę integracji, zmniejszania dystansu do USA i Chin w rozwoju sztucznej inteligencji oraz układów scalonych, trzeciego po ropie i samochodach produktu wymiany światowej" - podkreśla prof. Noga.
Profesor Mariusz Sokołowicz, dziekan Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego zwraca uwagę, że w gospodarce zarówno światowej jak i polskiej wchodzimy w 2026 roku z umiarkowanie optymistycznym nastawieniem. Prognozy zakładają wzrost gospodarczy Polski wyższy niż w roku 2025 (rzędu 3,5-3,7 proc.), przy założeniu umiarkowanego, ale stabilnego wzrostu także w skali światowej. Przewiduje się też, że inflacja w Polsce nie zaskoczy, a jej poziom nie przekroczy 3 proc. rok do roku.
Prof. Sokołowicz zauważa, że w 2026 roku polską gospodarkę napędzać będą przede inwestycje finansowane ze środków UE (w ramach spodziewanych rosnących wypłat z Krajowego Planu Odbudowy), a w mniejszym stopniu wzrastający eksport (także na skutek spodziewanego odbicia w gospodarce Niemiec) oraz stabilna konsumpcja krajowa.
"Nie brak będzie jednak w przyszłym roku niepewności, np. wciąż mało przewidywalnej polityki celnej USA czy dalszej nieprzewidywalności cen surowców w wyniku wojny w Ukrainie i tych bardziej odległych napięć geopolitycznych" - zauważa prof. Sokołowicz.
Suwerenność technologiczna w 2026 r. "Nie obrażajmy się na Unię Europejską"
Polska - przyznaje w komentarzu dla Interii Biznes prof. Sokołowicz - na tle innych krajów Unii Europejskiej znajduje się w bardzo korzystnej sytuacji gospodarczej, ale "musimy pamiętać, że im słabsze gospodarki w UE, tym gorzej także dla Polski".
"Nie obrażajmy się zatem na Unię, bo gospodarka nie funkcjonuje w oderwaniu od geopolityki. A nasze położenie geograficzne czyni kraje europejskie naturalnymi partnerami i wpływa na nasze bezpieczeństwo - także to ekonomiczne" - dodaje.
"Warto też coraz głośniej podkreślać, że obserwując zmiany gospodarcze rok do roku, zbyt łatwo tracimy szerszą perspektywę. A ona jest kluczowa - w długim okresie powinniśmy robić więcej na rzecz wzmacniania innowacyjności polskiej gospodarki i uniezależniania jej od globalnych gigantów technologicznych. Tymczasem poziom wydatków na badania i rozwój czy szkolnictwo wciąż jest niższy niż w najlepiej prosperujących krajach OECD. Dlatego powinno nam bardziej zależeć na tym, by więcej środków publicznych i prywatnych przeznaczać na innowacje (publiczne i prywatne) bo od tego zależeć będzie coraz bardziej konkurencyjność polskiej gospodarki i nasza (powiązana z europejską) suwerenność technologiczna" - mówi prof. Mariusz Sokołowicz z Uniwersytetu Łódzkiego.
Również dr Janusz Wdzięczak, wykładowca Uczelni Techniczno-Handlowej w Warszawie i członek zwyczajny ośrodka badawczego Thomas Jefferson Research Center podkreśla, że kluczowe dla polskiej jak i światowej gospodarki w roku 2026 będą zmiany wynikające z przemian technologicznych.
"Rozwój sztucznej inteligencji konsekwentnie będzie wypierał pracę ludzką z kolejnych branż. Wielką zagadką pozostaje natomiast kwestia rynku pracy w Polsce, a dokładnie zatrudnienia obcokrajowców. Jeśli rząd i prezydent nie porozumieją się w sprawie nowych regulacji, może nas czekać brak zasobów ludzkich - ocenia dr Wdzięczak.
Rok szczególnie wymagający. "Potrzebujemy dziś odważnych i zdecydowanych kroków"
"W mojej ocenie rok 2026 będzie dla polskiej gospodarki okresem szczególnie wymagającym" - twierdzi z kolei prof. Marcin Kęsy z Instytutu Zarządzania, Ekonomii i Logistyki Pomorskiej Szkoły Wyższej.
"Stajemy wobec dwóch fundamentalnych wyzwań: narastającego długu publicznego oraz pilnej potrzeby istotnego zwiększenia nakładów inwestycyjnych. Środki z KPO mogą odegrać ważną, stabilizującą rolę w obu tych obszarach, jednak nie powinny być traktowane jako trwałe ani dominujące źródło finansowania rozwoju" - mówi.
Jak twierdzi prof. Kęsy: Kluczowym zadaniem rządu jest wykorzystanie sprzyjającej koniunktury do długofalowego wzmocnienia potencjału gospodarki poprzez dobrze ukierunkowane, strategiczne inwestycje - w sektor energetyczny, infrastrukturę transportowo-logistyczną (w tym projekty takie jak Port Polska) oraz technologie przyszłości.
"Zamiast asekuranckiej postawy, potrzebujemy dziś odważnych i zdecydowanych kroków" - podsumowuje prof. Kęsy.
Bartosz Bednarz















