Wtorkowe spadki na Wall Street. Indeksy reagują na działania w sprawie Grenlandii
Wtorek przyniósł na Wall Street najsilniejsze spadki od października 2025 r., będące pierwszą poważną korektą po serii rekordowych notowań. Inwestorzy reagowali na narastające napięcia wokół Grenlandii oraz groźby prezydenta Donalda Trumpa dotyczące ceł wobec państw europejskich. Doszło wówczas do klasycznego ruchu typu "Sprzedawaj Amerykę" - spadały akcje, obligacje i dolar.
Sytuacja zmieniła się diametralnie w środę. Minuty po wpisie Trumpa na Truth Social, w którym ogłosił odejście od planowanych ceł oraz uzgodnienie "ram przyszłego porozumienia" z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem, indeksy giełdowe wystrzeliły w górę. Dow Jones zyskał ponad 400 punktów, S&P 500 i Nasdaq odnotowały podobne wzrosty. Jednocześnie spadła rentowność amerykańskich obligacji skarbowych.
Prezydent Trump tłumaczył później, że wtorkowe spadki na giełdzie oraz odpływ kapitału z rynku obligacji miały bezpośredni związek z jego działaniami w sprawie Grenlandii. "Mogę wam powiedzieć, że nasz rynek akcji zaliczył wczoraj pierwszy spadek z powodu Islandii. Islandia już kosztowała nas dużo pieniędzy, ale ten spadek to grosze w porównaniu z tym, jak wzrosło (wcześniej)" - mówił Trump, myląc nazwę wsypy.
Analitycy komentują działania Trumpa. "Rynek obligacji może go powstrzymać"
Jeszcze dzień wcześniej sekretarz skarbu Scott Bessent zaprzeczał, jakoby zawirowania rynkowe miały związek z Grenlandią. Tymczasem część analityków porównywała reakcję inwestorów do tej po tzw. "Dniu Wyzwolenia", kiedy Trump ogłosił powszechne cła, a gwałtowny wzrost rentowności obligacji zmusił administrację do wycofania się z decyzji.
Zdaniem Neila Wilsona z Saxo Capital Markets to właśnie rynek obligacji pozostaje jedynym realnym czynnikiem zdolnym powstrzymać Trumpa przed eskalacją działań. "Rynek obligacji jest prawdopodobnie jedyną rzeczą, która powstrzyma Trumpa przed pójściem na całość w sprawie Grenlandii" - przewiduje Wilson. Potwierdzeniem nerwowości była także decyzja duńskiego państwowego funduszu emerytalnego o wyjściu z amerykańskich obligacji, motywowana zarówno stanem finansów USA, jak i groźbami wobec Grenlandii.
"Ostatecznie administracja generalnie dostrzega negatywny wpływ na rynek. Myślę, że rynek w pewnym sensie opiera się na przekonaniu, że jeśli za bardzo naciskają na groźby taryfowe i tym podobne, to zaczną się wycofywać" - powiedział Tom Garretson, starszy strateg ds. portfela w RBC Wealth Management, przed wstrzymaniem ceł przez Trumpa.
Rynki po przemówieniu Trumpa w Davos. Rosną notowania spółek technologicznych
W środę, po przemówieniu Trumpa w Davos, Dow Jones Industrial Average wzrósł o 1,21 proc. do 49.077,23 pkt, S&P 500 zyskał 1,16 proc., a Nasdaq Composite 1,18 proc. Najsilniej rosły spółki technologiczne, w tym Nvidia i AMD, a indeks zmienności VIX spadł niemal o 16 proc. Na rynku ropy kontrakty na WTI na luty zwyżkują o 0,56 proc. do 60,70 za baryłkę, a marcowe futures na Brent rosną o 0,59 proc. do 65,31 USD/b.
Trump podkreślił, że USA nie użyją siły wobec Grenlandii, a nowe porozumienie będzie "długoterminowe" i "zadowoli wszystkich", zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa oraz dostępu do surowców. Jednocześnie uchylił się od jednoznacznej odpowiedzi, czy umowa oznacza przejęcie własności nad wyspą. "W oparciu o bardzo produktywne spotkanie, które odbyłem z Sekretarzem Generalnym NATO Markiem Rutte, stworzyliśmy ramy przyszłego porozumienia dotyczącego Grenlandii, a w zasadzie całego regionu Arktyki" - napisał Trump w Truth Social.
Wstrzymanie ceł przełożyło się także na rynek długu - ceny 10-letnich obligacji wzrosły, a ich rentowność spadła. Analitycy podkreślają jednak, że inwestorzy coraz mniej wierzą w trwałość deklaracji Trumpa, traktując jego groźby jako element negocjacyjnej gry. Mimo poprawy nastrojów, niepewność pozostaje wysoka, szczególnie w relacjach handlowych USA-Europa.











