Reklama

Służba zdrowia: Pieniądze przepadną, a ucierpi pacjent

9 miesięcy trwały prace nad nową reformą zdrowia. Na faktyczne zmiany pacjent poczeka jednak 9 lat. Według prognoz, w 2025 roku resort osiągnie zadowalający poziom 6 proc. PKB.

Tymczasem najbliższe 24 miesiące okażą się wyjątkowo trudne dla polskich pacjentów. Środowisko medyczne zapowiada bowiem chaos w służbie zdrowia - ograniczony dostęp do specjalistów i nowoczesnego leczenia.

Reklama

Z planowanej reformy wynika m.in., że Ministerstwo Zdrowia skupi w swoich rękach środki Narodowego Funduszu Zdrowia. W praktyce oznacza to, że zamiast limitów wykonywanych świadczeń finansowanych przez NFZ, ministerstwo będzie przydzielało pieniądze placówkom medycznym na zasadzie "ryczałtu". Takie rozwiązanie spowoduje, że szpitale po przekroczeniu limitu nie będą mogły przyjmować kolejnych pacjentów czekających w kolejce.

Zdaniem ekspertów, plan pogłębienia centralizacji w służbie zdrowia nie wpłynie jednak na ograniczenie nadmiernych wydatków na poszczególne świadczenia. Z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że zła sytuacja ekonomiczna w polskich szpitalach wynika przede wszystkim z niedoszacowania przez publicznego płatnika niektórych świadczeń zdrowotnych. Kontrola Izby wykazała przypadki naruszania przepisów dotyczących sporządzania planów finansowych ośrodków medycznych, a szczególnie dokonywania ich korekt.

PRYWATNE SZPITALE LEPIEJ ZARZĄDZANE

Co ciekawe, z aktualnych danych wynika, że prywatni inwestorzy racjonalniej gospodarują pieniędzmi, niż podmioty państwowe. Doskonałym przykładem jest powstający obecnie w Katowicach Wieloprofilowy Szpital Specjalistyczny. W jego skład wejdzie aż 15 oddziałów specjalistycznych, 8 sal operacyjnych, a także Zakład Diagnostyki Obrazowej i Laboratorium Analitycznego. Koszt jego budowy w przeliczeniu na jedno łózko to 350 tys. złotych.

Jak na tym tle wyglądają inwestycje realizowane z pieniędzy publicznych? Budowa Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie - ponad 1,2 mln zł na łóżko, Szpitala Południowego w Warszawie - ponad 1,6 mln zł. To dlatego eksperci obawiają się, jak będzie prezentowała się skala źle zainwestowanych pieniędzy przy zarządzaniu ponad 500 szpitalami w całym kraju.

DECENTRALIZACJA ROZWIĄZANIEM?

Część środowiska medycznego uważa, że powinniśmy brać przykład z naszych południowych sąsiadów - Czechów. Ich zdecentralizowany system zdrowotny uchodzi za wzorcowy wśród krajów Europy Wschodniej. Pomimo dużo mniejszych nakładów finansowych - 2 040 USD na jednego mieszkańca - jest wyżej oceniany, niż np. obowiązujący system scentralizowany w Wielkiej Brytanii, gdzie wydatki na jednego mieszkańca osiągają 3 235 USD (wg. raportu OECD za 2015 r.).

- W mojej ocenie, przykładem poprawy jakości i lepszego rozplanowania finansów w służbie zdrowia, byłoby wprowadzenie trzech, czterech konkurujących ze sobą płatników.

Spowodowałoby to rywalizację rynkową o pacjenta. W rezultacie środki przesunęłyby się do podmiotów świadczących usługi medyczne w dobrej cenie i w najwyższym standardzie. Jedynie taki system spowodowałby, że pacjent stałby się jego najważniejszym elementem - uważa Adam Zaremba-Śmietański, prezes grupy GEO, budującej Wieloprofilowy Szpital Specjalistyczny w Katowicach.

Dowiedz się więcej na temat: #zdrowie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »