Światowa gospodarka wychodzi z mroku. Zaskakująca zmiana prognoz

Takiego zaskoczenia od dawna nie było. Światowe autorytety ekonomiczne mówią, że sytuacja gospodarki wyraźnie się poprawia. Prawie siedmiu na dziesięciu głównych ekonomistów globalnych instytucji spodziewa się, że w ciągu najbliższych pięciu lat światowy wzrost gospodarczy powróci do poziomu 4 proc. - wynika z ankiety Światowego Forum Ekonomicznego (WEF).

WEF pyta trzy razy do roku głównych ekonomistów międzynarodowych instytucji finansowych, globalnych banków i korporacji o to, jak postrzegają perspektywy światowej gospodarki w bliskim i dłuższym terminie. W ostatniej, majowej edycji "Chief Economists Outlook" nastąpiła bardzo wyraźna i niespodziewana zmiana. Jeszcze w styczniu aż 56 proc. ekonomistów spodziewało się osłabienia światowej gospodarki w tym roku, gdy w maju odsetek ten spadł do zaledwie 17 proc. To wcale nie oznacza wybuchu optymizmu, ani zmniejszenia niepewności, ale oznacza, że gospodarka wychodzi z mroku. Dlaczego?

Przede wszystkim z powodu odporności gospodarki USA na silne zacieśnienie polityki pieniężnej. W majowej ankiecie, aż 97 proc. pytanych odpowiedziało, że spodziewa się umiarkowanego lub silnego wzrostu amerykańskiej gospodarki, podczas gdy w styczniu takie przekonanie wyraziło 59 proc. Silnego lub bardzo silnego wzrostu spodziewa się 45 proc. ekonomistów, gdy w styczniu było to zaledwie 3 proc. Mimo poprawy prognoz utrzymuje się wysoka niepewność co do sytuacji USA, zwłaszcza z powodu inflacji i obaw o wyniki listopadowych wyborów prezydenckich.

Poprawiły się także oczekiwania silniejszego wzrostu gospodarek w Azji Południowej oraz Azji Wschodniej i Pacyfiku. W Południowej Azji 70 proc. ekonomistów spodziewa się silnego wzrostu, gdy w styczniu było to 52 proc. Wyjątkiem w Azji pozostają Chiny, ale tu i tak oczekiwania przynajmniej umiarkowanego wzrostu zwiększyły się do 75 proc. z 69 proc. w styczniu.

Reklama

Nie zmieniły się natomiast oczekiwania dotyczące gospodarki Europy i zdecydowana większość ekonomistów spodziewa się słabej gospodarki na Starym Kontynencie. W przypadku reszty świata większość głównych ekonomistów spodziewa się umiarkowanego wzrostu, a od stycznia nastąpiła niewielka poprawa oczekiwań.

Polityka przesądza o niestabilności

Prognozy dla inflacji są umiarkowane. Mówią, że w tym roku globalna inflacja obniży się do 5,9 proc., a w przyszłym do 4,5 proc. z 6,8 proc. w 2023 roku. W ocenie ekonomistów perspektywy dla inflacji w USA pogorszyły się i aż 22 proc. z nich oczekuje, że inflacja będzie tam wysoka. Natomiast w Europie ekonomiści oczekują stabilizacji bądź osłabienia tempa wzrostu cen. Mają także obawy, że w Chinach rozpoczęły się procesy deflacyjne. Tu jednak ważne zastrzeżenie. W każdej chwili napięcia geopolityczne, zaburzenia klimatyczne lub kruchość światowego handlu mogą niespodziewanie pchnąć inflację znowu w górę i osłabić światowy wzrost.

Zdaniem ankietowanych polityka pieniężna będzie w tym roku coraz mniej zsynchronizowana, a w różnych krajach rozpocznie się jej łagodzenie. Te oczekiwania potwierdziły już Bank Kanady obniżając stopy w środę i Europejski Bank Centralny, który dokonał pierwszej obniżki po prawie dwuletnim cyklu zacieśnienia. Generalnie na świecie nie są oczekiwane zmiany w polityce fiskalnej, choć wysoki dług będzie ciążył europejskim gospodarkom.

Najdłuższy cień na rozwój światowej gospodarki i zmienność sytuacji ekonomicznej w różnych regionach będzie rzucać wciąż geopolityka. Co do tego przekonanych jest 97 proc. ekonomistów. Drugi olbrzymi obszar niepewności i niestabilności może w tym roku powodować polityka wewnętrzna państw, w tym globalnych potęg. Niemal połowa ludności świata idzie w tym roku do wyborów, które zakończyły się w Indiach i w Europie, a w listopadzie odbędą się w USA, żeby wymienić tylko te najważniejsze.

Aż 83 proc. ekonomistów uważa, że skutki wyborów i wynikających z nich zmian w polityce wewnętrznej mogą odcisnąć nieprzewidywalne piętno na gospodarce światowej i będą na nią oddziaływać negatywnie. Wraz z geopolityką, wysokim zadłużeniem, zmianami klimatycznymi i polaryzacją społeczną będą pociągać za sobą negatywne skutki dla gospodarki. 

Jak zareagują korporacje i firmy

Na decyzje przedsiębiorstw będzie w tym roku najbardziej wpływać sytuacja światowej gospodarki, polityka pieniężna, zachowania rynków finansowych, sytuacja na rynku pracy oraz geopolityka i polityka wewnętrzna. Nigdy dotąd nie było tak ugruntowanego przeświadczenia o wpływie sytuacji geopolitycznej oraz polityki krajowej na gospodarkę i wynikających stąd ryzykach. Przedsiębiorstwa tymczasem postępują w duchu przedpandemicznej mentalności business as usual. Same deklarują, że ich cele biznesowe są znacznie ważniejsze niż środowiskowe czy społeczne.

Czy to oznacza zmianę priorytetów korporacyjnych, którym "zazielenianie" biznesu się znudziło, a cele zrównoważonego rozwoju wychodzą bokiem? W niedawnej ankiecie przeprowadzonej wśród dyrektorów generalnych trzy czwarte wyraziło sceptycyzm co do ESG, podczas gdy 23 proc. stwierdziło, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy przestało traktować zrównoważony rozwój jako priorytet ze względu na trudne warunki gospodarcze. WEF zwraca jednak uwagę, że może to oznaczać krótkoterminową recydywę, gdy "zielone" i zrównoważone cele strategiczne zasadniczo nie zmieniły się. 

Według ankiety WEF, przedsiębiorstwa będą w obecnych warunkach stosować cztery strategie. Będą przebudowywać i dywersyfikować łańcuchy dostaw, pracować nad poprawą efektywności operacyjnej i wprowadzać bardziej oszczędne modele biznesowe, inwestować w innowacje i kapitał ludzki żeby doprowadzić do wzrostu produktywności oraz wykazywać większą ostrożność w alokacji kapitału.

Wzrost gospodarczy jeszcze bardziej przyspieszy

Ekonomiści pytani przez WEF twierdzą, że w długim terminie sytuacja gospodarcza na świecie także się poprawi, a 70 proc. z nich spodziewa się powrotu światowego wzrostu do tempa 4 proc. w perspektywie pięciu najbliższych lat. Zdaniem 42 proc. gospodarka może powrócić do takiego tempa już nawet za trzy lata. Co będzie tego powodem? Transformacja technologiczna, sztuczna inteligencja, transformacja ekologiczna i zielona energetyka oraz poprawa w opiece medycznej. To będą najważniejsze dopalacze wzrostu gospodarek o wysokich dochodach. A co może najbardziej skutecznie pobudzić wzrost? Innowacje, rozwój infrastruktury, edukacja i doskonalenie umiejętności oraz łagodniejsza polityka pieniężna. 

Wyniki ankiety WEF mocno odbiegają od ostatniego ostrzeżenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Stwierdził on, że bez odpowiedniej polityki świat może wkroczyć w okres historycznie niskiego wzrostu ze średnią stopą 2,8 proc. rocznie w okresie do 2030 roku w porównaniu do historycznej średniej 3,8 proc. Powodem osłabienia wzrostu jest spadek całkowitej produktywności czynników produkcji.

Ekonomiści pytani przez WEF zgadzają się natomiast z innym ostrzeżeniem MFW. W znacznie lepszej sytuacji znajdują się obecnie gospodarki rozwinięte, które mogą korzystać z postępu technologicznego, sztucznej inteligencji i pozwolić sobie na energetyczną transformację. Krajom o niskich dochodach grozi, że pozostaną zdecydowanie w tyle. W ten sposób świat staje się coraz bardziej popękany, a jego złożoność wyraźnie się pogłębia.

Jacek Ramotowski

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Światowe Forum Ekonomiczne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »