"The Financial Times", powołując się na anonimowe źródła, podaje, że Christine Lagarde odejdzie z Europejskiego Banku Centralnego przed wyborami prezydenckimi we Francji, które odbędą się w kwietniu 2027 roku - czytamy w "Pulsie Biznesu". Jest prawdopodobne, że wybory te wygra kandydat skrajnej prawicy.
Christine Lagarde odejdzie wcześniej z EBC?
W ubiegłym tygodniu we francuskim sektorze finansowym miało miejsce "trzęsienie ziemi" - prezes banku centralnego Francji Francois Villeroy de Galhau ogłosił, że ustępuje ze stanowiska przed końcem kadencji (również miała wygasnąć w październiku 2027 r.).
"Nieoficjalnie tłumaczono to potrzebą umożliwienia prezydentowi Francji, Emmanuelowi Macronowi, wyboru nowego szefa banku centralnego, aby nie zrobił tego następny prezydent, potencjalnie wywodzący się ze skrajnej prawicy" - czytamy w "PB".
Z kolei według informacji Bloomberga rządy europejskich państw rozważają przyspieszenie poszukiwania następcy Christine Lagarde w EBC - tak, aby obsadzić stanowisko prezesa banku centralnego strefy euro przed wyborami prezydenckimi nad Sekwaną. Wśród potencjalnych następców Lagarde wymieniani są m.in. prezes Bundesbanku Joachim Nagel oraz Pablo Hernandez de Cos, szef Banku Rozliczeń Międzynarodowych. Jednak, jak pisze "PB", największe szanse na prezesurę EBC ma Klaas Knot, który do czerwca ubiegłego roku pełnił funkcję szefa banku centralnego Holandii.
Wybory prezydenckie we Francji a sytuacja w EBC
Gdyby wybory we Francji wygrał kandydat skrajnej prawicy, mogłoby to skomplikować sytuację w EBC. Obecnie badania wskazują, że w pierwszej turze wyborów prezydenckich Jordan Bardella, szef Zjednoczenia Narodowego i protegowany Marine Le Pen, uzyskałby ok. 33-35 proc. głosów. W wielu sondażach uzyskuje on ok. 40 proc. pozytywnych ocen, co czyni go najpopularniejszym politykiem we Francji.
"PB" przypomina, że Bardella jesienią 2025 r. zadeklarował, że jego ugrupowanie będzie naciskać na EBC, aby ten wznowił luzowanie ilościowe, czyli skupowanie obligacji na rynkach przez bank centralny. Miałoby to pomóc rozwiązać problem nadmiernego zadłużenia Francji. Cytuje też wypowiedź Emanuela Moencha, profesora we Frankfurckiej Szkole Finansów i byłego urzędnika Bundesbanku dla Bloomberga. "Istnieją dobre powody, aby podejmować decyzje przed wyborami we Francji" - powiedział Moench. "Z pewnością byłoby łatwiej z Macronem niż z Le Pen czy Bardellą, którzy już dali do zrozumienia, że mają zupełnie inne poglądy na temat roli EBC".












