Wojciecha Hanna w ciepłych słowach wspominają przyjaciele. "Wiecznie w pędzie, wiecznie w niedoczasie, ale bardzo zaangażowany. Świetny organizator, zawsze przygotowany. (...) Żartowaliśmy, że jest niczym Wielki Zderzacz Hadronów. Potrafił tak przyspieszyć, że my byliśmy dopiero na etapie planowania, a on już widział finał" - powiedział wrocławskiej "Gazecie Wyborczej" Paweł Skrzywanek.
Wojciech Hann nie żyje. Miał 61 lat
Wojciech Hann urodził się w 1964 roku. Był Wrocławianinem, absolwentem fizyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Bankowiec i menedżer, w latach późniejszych pełnił funkcję prezesa Banku Ochrony Środowiska. W okresie PRL działał w opozycji solidarnościowej. Uczestniczył m.in. w akcjach ulotkowych i kolportażu podziemnych wydawnictw.
Był aktywny w młodzieżowej sekcji Klubu Inteligencji Katolickiej. Współtworzył niezależne pisma solidarnościowe środowiska akademickiego, a także był współzałożycielem i redaktorem podziemnej Oficyny Wydawniczej Constans oraz członkiem zespołu redakcyjnego konspiracyjnego kwartalnika politycznego "Konkret". Był zaangażowany w działalność samorządu studenckiego oraz akademickiego duszpasterstwa. Wielokrotnie zatrzymywany przez Służbę Bezpieczeństwa, poddawany był przesłuchaniom i rewizjom.
Wojciech Hann był specjalistą z zakresu bankowości inwestycyjnej. Doradzał przy ponad 100 transakcjach, przede wszystkim w energetyce, energetyce odnawialnej, finansowaniu zielonej transformacji, ale także w sektorze bankowym, maszynowym, budowlanym, spożywczym, IT, petrochemicznym oraz wielu innych. Nie tylko dla klientów w Polsce, ale również w Europie, Azji czy USA.
Pełnił funkcję prezesa Banku Ochrony Środowiska oraz zasiadał w zarządzie Banku Gospodarstwa Krajowego. Od 2021 roku był przewodniczącym Rady Uczelni Uniwersytetu Wrocławskiego.
Były rektor UWr prof. Przemysław Wiszewski napisał w mediach społecznościowych, że Wojciech Hann był "człowiekiem zakochanym w Uniwersytecie, oddanym idei Polski jako społeczeństwa obywatelskiego".
Znany bankowiec zginął tragicznie
"Piękna postać, niezwykle pomocny, wspaniały przyjaciel. Nie możemy w to uwierzyć, taka tragiczna śmierć" - dodała z kolei prof. Bożena Szaynok.
Jak podała "GW", Wojciech Hann zginął w Gruzji. Doszło do tego w tragicznych okolicznościach, podczas wypadku narciarskiego.













