Reklama

Analiza Interii. Zielona fala zalewa Niemcy

Kwestie klimatu były istotną częścią przedwyborczej debaty w Niemczech. Ostatnie powodzie, które pochłonęły 180 ofiar, sprawiły, że ten problem stał się jeszcze bardziej istotny. Politycy wychodzą naprzeciw społecznym oczekiwaniom. Aż pięć z sześciu głównych partii zobowiązało się do przyspieszenia redukcji emisji. Klimat stał się jednym z głównych wyzwań na liście priorytetów.

Wszystkie partie z wyjątkiem AfD zobowiązały się do neutralności klimatycznej najpóźniej do 2050 r. CDU/SCU chce obniżyć emisje CO2 względem 1990 r. o 65 proc. do 2030 r. i o 88 proc. do 2040 r., by już pięć lat później osiągnąć neutralność klimatyczną. Zieloni chcą zredukować emisje o 70 proc. do 2030 r. i dojść do neutralności klimatycznej w ciągu 20 lat, przy czym planują zastąpić wszystkie paliwa kopalne i atom odnawialnymi źródłami do 2035 r. Z kolei Lewica dąży do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2035 roku, czyli 15 lat przed celem unijnym.

Reklama

Również kandydaci na kanclerza stawiają na transformację. Olaf Scholz z SPD zaznacza, że chce, by Niemcy stały się neutralne dla klimatu najpóźniej w 2045 r. Armin Laschet (CDU/CSU) upatruje w transformacji nie tylko szansy na powstrzymanie groźnych zjawisk pogodowych, ale też okazji do stworzenia nowych miejsc pracy w atrakcyjnych sektorach gospodarki. Z kolei Annalena Baerbock (Sojusz 90/Zieloni) apeluje, by podjąć szybkie, konsekwentne działania, bo tylko to może skutecznie zapobiec kryzysowi klimatycznemu.

Jednym z istotnych elementów przedwyborczej debaty jest przyszłość sektora motoryzacyjnego, który stanowi ważną część niemieckiej gospodarki. Zatrudnia ponad 800 tys. osób i odpowiada za ok. 10 proc. PKB Niemiec. Nic dziwnego, że kwestia przejścia na zielony transport budzi powszechne zainteresowanie. Aby dojść do neutralności, emisje w sektorze transportu musiałyby spaść w ciągu najbliższej dekady o ponad 40 proc. A to oznacza, że cztery na pięć zarejestrowanych w Niemczech samochodów musiałoby być pojazdami elektrycznymi. Tym samym sprzedaż aut z silnikiem spalinowym powinna zostać wycofana do 2030 r.

To budzi pewne kontrowersje, niektórzy producenci sprzeciwiają się zaostrzaniu przepisów. Zieloni i Lewica są za wycofaniem aut spalinowych do końca bieżącej dekady. SPD nie chce określać jednoznacznie takiej daty, proponuje natomiast wyznaczenie docelowej liczby 15 mln samochodów elektrycznych do 2030 r. Również CDU/CSU i FDP nie chcą wyznaczać dat granicznych.

Obecna polityka Niemiec zakłada zamknięcie wszystkich elektrowni węglowych do 2038 r. Zieloni i Lewica chcą przesunąć tę datę na 2030 rok. Inni politycy wskazują, że być może odejście od jednostek węglowych nastąpi przed 2038 r. ze względu na ich brak efektywności ekonomicznej, co pogarszają rosnące ceny węgla i uprawnień do emisji CO2.

Dalej rosnąć ma udział OZE. W 2020 roku odnawialne źródła stanowiły 46 proc. miksu. Obecny rząd zapowiadał jego zwiększenie do 65 proc. do 2030 r. Tymczasem Zieloni głoszą, że możliwe jest dojście do 100 proc. w 2035 roku.



Jeśli Zieloni staną się częścią nowego rządu, przywództwo Niemiec w zakresie zmian klimatycznych umocni się. W 2022 r. Niemcy przejmą przewodnictwo w G7 i zapowiadają, że zamierzają współpracować z krajami G7, by zwiększyć również ambicje globalne w zakresie klimatu, zachęcając innych dużych emitentów do redukcji emisji.

- Zmiany klimatu to jeden z centralnych tematów w niemieckiej debacie przedwyborczej. Według badań opinii publicznej tylko pandemia budzi podobne zainteresowanie wyborców w Niemczech - mówi Marcin Korolec, dyrektor Instytutu Zielonej Gospodarki, były minister środowiska. Dodaje, że SPD , która przewodzi w sondażach, podkreśla konieczność sprawiedliwego rozłożenia obciążeń transformacji energetycznej i obowiązek dbania o niemiecki przemysł. - Socjaldemokraci starają się szukać punktów różniących ich od partii Zielonych, z którymi w kwestii ekologii i klimatu wiele ich łączy. W przypadku wygranej SPD i koalicji z partią Zielonych na tym tle nie pojawią się strategiczne tarcia, chociaż w kilku kwestiach nie ma konsensusu, np. socjaldemokraci sprzeciwiają się ograniczeniom w lotach krajowych - informuje.

Zwraca też uwagę na niektóre odważne postulaty klimatyczne Zielonych. Po ostatniej powodzi, która nawiedziła Niemcy, współprzewodniczący Zielonych Robert Habeck zaproponował utworzenie federalnego ministerstwa klimatu i nadanie mu w ramach prac rządu prawa weta w stosunku do aktów legislacyjnych, które przeciwdziałałyby realizacji celów porozumienia paryskiego i krajowej polityki klimatycznej. - Realizacja tego postulatu może być de facto stworzeniem nowego europejskiego standardu w tym obszarze - zaznacza Korolec.

Monika Borkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »