Reklama

Najgorsza jest sfrustrowana mama

Psycholog biznesu Izabela Kielczyk radzi, jak rozmawiać z szefem o ciąży i dziecku.

Jak przekazać szefowi informację, że jest się w ciąży?

Reklama

- Nieraz kobiety próbują ubrać tę wiadomość w różne ozdobniki. Pewna pani, która była w trzecim miesiącu ciąży, powiedziała przełożonemu, że dopiero planuje dziecko, żeby sprawdzić, jak zareaguje. Tymczasem im prościej przekażemy tę informację, tym lepiej. Przecież kobiety w ciąży są chronione przez prawo pracy.

Warto poczekać na odpowiedni moment?

- Najpierw informację o ciąży powinien potwierdzić lekarz. Następnie warto umówić się na rozmowę z szefem w cztery oczy, poprosić, żeby zarezerwował sobie dla nas trochę czasu. Takich spraw nie załatwia się w przelocie.

Jak się zachować, kiedy szef powie: "Tylko nie w takim momencie! Mamy teraz tyle pracy"

- Należy zapewnić go, że będziemy nadal pracować z dużym zaangażowaniem, o ile tylko pozwoli na to nasz stan zdrowia. To dobry moment, żeby ustalić nowe warunki, nie siedzieć cały dzień przy komputerze. Może pracodawca zgodzi się, żeby kobieta część obowiązków wykonywała z domu.

Czy kontaktować się z pracodawcą podczas urlopu macierzyńskiego?

- Watro co jakiś czas zadzwonić i zapytać kolegów, co słychać w pracy. Po pierwsze dzięki temu pokazujemy nasze zainteresowanie, a po drugie - jeżeli będziemy na bieżąco, będzie nam łatwiej wrócić do pracy.

Co kobieta powinna zrobić pierwszego dnia po urlopie macierzyńskim?

- Ustalić z szefem elastyczne warunki. Być może dyrektor sam nam je zaproponuje, ale jeżeli nie, warto wyjść z inicjatywą i śmiało zapytać, czy zgodzi się na pewne rozwiązania. Nie wychodźmy z założenia, że na pewno będzie miał coś przeciwko. Są w Polsce firmy przyjazne mamom.

Jak sobie radzić po powrocie do pracy, kiedy po raz pierwszy zostawiamy dziecko pod opieką innej osoby?

- Ten moment jest demonizowany. Wiele mam twierdzi, że pierwsze dni w pracy wcale nie są takie złe, jak im się wydawało. Cieszą się, że mogą się zaangażować w nowe zadania, przebywać w środowisku dorosłych, porozmawiać z koleżankami i kolegami.

Jednak jest to bardzo indywidualna sprawa. Mamy, dla których ten moment jest trudny, mogą poprosić szefa, żeby przez pierwsze dni mogły przychodzić nie na 8 godzin, ale np. na 5 czy 6 lub po prostu na pół etatu. Nie trzeba wracać od razu na takich samych warunkach, jak przed urlopem macierzyńskim.

Czy można postawić na biurku zdjęcie dziecka?

- Niektóre mamy mobilizuje to do działania - "za parę godzin już cię zobaczę!". Jednak inne to rozprasza i dzwonią do domu co kwadrans. To bardzo indywidualna sprawa. Myśli mamy będą biegły w kierunku maluszka, to naturalne.

Czy z punktu widzenia zawodowego radzi Pani kobietom szybki powrót do pracy?

- Są kobiety, które nie mogą już dłużej wytrzymać w domu, bardzo chcą się realizować. W takim wypadku lepiej wrócić do pracy, bo najgorsza jest sfrustrowana mama. Jednak niektórym kobietom jest potrzebna przerwa, czas dla siebie i dziecka. Trzeba jednak pamiętać, że po dwóch latach trudniej wrócić do pracy, choć oczywiście jest to możliwe.

Jak się zmobilizować do działania?

- Warto cały czas być aktywnym, nie pozwolić się zamknąć w kręgu dziecko-dom. Trzeba robić coś dla siebie - uczyć się języków obcych, chodzić na aerobik, śledzić to, co dzieje się w naszej branży i czytać literaturę fachową.

Niektóre kobiety słyszą, że są wyrodnymi matkami, bo wolą wrócić do pracy niż opiekować się dzieckiem. Jak odpierać takie zarzuty?

- Lepiej nie wdawać się w tego rodzaju dyskusje, nie pozwolić wciągnąć się w szantaż emocjonalny, nie tłumaczyć się - nie ma takiej potrzeby, jeżeli czujemy się z tym dobrze.

A jeżeli któraś mama ma wyrzuty sumienia, bo idzie do pracy ze względów finansowych?

- Powinna mieć wsparcie przynajmniej w jednej osobie - w mężu czy w mamie. Z zaufaną osobą można o tym porozmawiać.

Czy można tłumaczyć swoje spóźnienia i nieobecności dzieckiem?

- Unikałabym nadmiernego usprawiedliwiania się dzieckiem. Im więcej takich usprawiedliwień, tym bardziej w oczach pracodawcy stajemy się osobą, na której nie można polegać, bo ma inne priorytety. Niestety młodym mamom czasem odbiera się dostęp do prestiżowych obowiązków, odsuwa się je od współpracy z kluczowymi klientami.

Jeżeli mamy dobre relacje z szefem czy szefową, możemy użyć tego argumentu, ale zdecydowanie należy unikać go wobec klientów. Klienta to nie obchodzi.

Rozmawiała Anna Tomczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje