Reklama

Banki znów zawiodły frankowiczów

Krajowe media poświęcają uwagę głównie zmodyfikowanej propozycji dla frankowiczów, którą niebawem ma przedstawić Prezydent. Dlatego można było zapomnieć, że Związek Banków Polskich (ZBP) również pracuje nad rozwiązaniem problemów związanych z zadłużeniem we franku.

Pod koniec maja 2016 roku, przedstawiciele ZBP zaprezentowali swoją koncepcję pomocy dla wybranych frankowiczów. Kredytodawcy mają zagwarantować, że po przewalutowaniu, rata kredytu nie będzie wyższa od 70 proc. miesięcznych dochodów netto klienta. Banki umorzą zobowiązania przekraczające wspomniany limit. Takie ostrożne rozwiązanie, którego maksymalny koszt jest oceniany na 1,6 mld zł - 2,7 mld zł, raczej nie sprosta rozbudzonym oczekiwaniom frankowiczów.

Kredytodawcy też proponują przewalutowanie, ale po obecnym kursie

Zgodnie z koncepcją przyjętą przez ZBP, kredytowe wsparcie jest adresowane do "rodzin najsłabszych ekonomicznie". Podczas swojej prezentacji bankowcy przypomnieli, że wszyscy dłużnicy mieszkaniowi, mogą korzystać z niedawno utworzonego Funduszu Wsparcia Restrukturyzacji Kredytów Hipotecznych (wydatek banków: 0,6 mld zł). Nadal kontynuowane są też preferencje dla kredytobiorców w ramach tzw. "sześciopaku" (m.in. obniżka spreadu w kursie sprzedaży CHF/PLN). Wspomniany pakiet sześciu rozwiązań ułatwiających spłatę, kosztuje banki 1 mld zł rocznie.

Reklama

Nowa propozycja ZBP ma odpowiadać poglądom polskiego społeczeństwa i zapewnić pomoc dla kredytobiorców przy zachowaniu bezpieczeństwa depozytów. Przedstawiciele Związku Banków Polskich przypomnieli, że w niedawnym sondażu CBOS-u (marzec/kwiecień 2016 roku) tylko 36 proc. badanych osób opowiedziało się za wprowadzeniem specjalnych rozwiązań ustawowych dla frankowiczów. Taki wariant zdecydowanie popiera 12 proc. ankietowanych.

Osoby popierające rozwiązanie "frankowego" problemu przez rząd, nie będą zadowolone z propozycji ZBP. Związek Banków Polskich przewiduje bowiem następujące zasady wsparcia:

- Pomoc ma być skierowana do osób regularnie spłacających kredyt, które sfinansowały przy pomocy banku mieszkanie o powierzchni użytkowej do 75 mkw. lub dom liczący sobie do 150 mkw. (z programu pomocowego zostaną wykluczone osoby posiadające inne nieruchomości mieszkaniowe).

- Dodatkowym kryterium dla kredytobiorców będzie aktualny wskaźnik DtI (DtI = zobowiązania ratalne/dochód netto) wynoszący przynajmniej 70 proc. (proponowany poziom DtI może ulec zmianie, a ten wskaźnik dla każdego kredytobiorcy powinien zostać obliczony na podstawie PIT-u za miniony rok).

- W ramach jednorazowej propozycji, bank skonwertuje zadłużenie kredytobiorcy po bieżącym kursie CHF/PLN i wydłuży okres spłaty (maksymalne wydłużenie o 5 lat, nie więcej niż o 20 proc. pozostałego okresu kredytowania). Jeżeli rata nowego kredytu ze stopą referencyjną WIBOR, niezmienioną marżą i wydłużonym okresem spłaty, przekroczy 70 proc. dochodu netto, to klient nie będzie musiał spłacać tej części raty, która powoduje przekroczenie limitu DtI (> 70 proc.).

Propozycja ZBP ma uwolnić najbardziej "zakredytowane" rodziny od ryzyka kursowego i części długu. Krajowe banki oczekują, że w realizacji opisywanego programu pomocowego będzie uczestniczył NBP.

Wielu adresatów bankowej pomocy już wcześniej mogło zostać "zlicytowanych"

Nowa propozycja ZBP została wyjaśniona w dość konkretny sposób. Dlatego można się pokusić o przeanalizowanie jej na rzeczywistych przykładach (patrz poniżej).

Przykład 1: Krakowskie małżeństwo za kredyt z waloryzacją do franka (250 000 zł/104 477 CHF, 25 lat, marża: 1,40 proc.) w styczniu 2006 r. kupiło mieszkanie o powierzchni 44 mkw. Kredytobiorcy nie mają zaległości w spłacie. Równa rata wspomnianego kredytu (1552 zł w maju 2016 r.) jest jedynym zobowiązaniem małżonków. Ich obecny wskaźnik DtI (raty/dochód netto) wynosi 40 proc. Dlatego kredytobiorcy nie mogą skorzystać z propozycji ZBP.

Przykład 2: Warszawska para w styczniu 2007 r. zaciągnęła kredyt waloryzowany kursem CHF/PLN (400 000 zł/171 798 CHF, 30 lat, marża: 1,20 proc.) i kupiła lokal o powierzchni 52 mkw. Równa rata wspomnianego kredytu (aktualnie: 2099 zł) stanowi aż 71 proc. dochodu netto gospodarstwa domowego, bo współmałżonek stracił pracę. Mimo wysokiego DtI, kredyt jest spłacany bez opóźnień (dzięki wykorzystaniu oszczędności). Po przewalutowaniu zadłużenia na podstawie aktualnego kursu CHF/PLN i wydłużeniu okresu spłaty o 4 lata, limit wskaźnika DtI (70 proc.) nadal będzie przekroczony (wynik: 84 proc.). W związku z tym, bank przejmie na siebie część raty przekraczającą 70 proc. dochodu netto gospodarstwa domowego (418 zł/m-c).

Jak widać, tylko jeden z przykładowych kredytobiorców może liczyć na to, że bank będzie spłacał za niego część raty. Założenie w przykładzie numer 2, które dotyczy braku zaległości ratalnych, trzeba traktować jako optymistyczne. W praktyce, wskaźnik DtI na poziomie przekraczającym 70 proc. jest dość rzadkim przypadkiem. Gospodarstwa domowe posiadające tak ekstremalnie wysoką relację rat do dochodu, szybko popadają w problemy ze spłatą. Można zatem stwierdzić, że wielu potencjalnych adresatów propozycji ZBP, niestety straciło już swoje lokum.

Być może, Związek Banków Polskich zdecyduje się na obniżenie limitu wskaźnika DtI, który jest warunkiem uzyskania pomocy finansowej (np. do 55 proc. - 60 proc.). W przeciwnym razie, propozycja ZBP z 31 maja 2016 r. będzie tylko epizodem, o którym szybko zapomną nawet frankowicze.

Andrzej Prajsnar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »