W skrócie
- Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie planuje zmian przepisów umożliwiających skuteczniejszą egzekucję długów czynszowych od osób zarabiających płacę minimalną.
- Samorządy oraz Ministerstwo Sprawiedliwości postulują możliwość egzekucji z części minimalnego wynagrodzenia. Obecnie zarabiający mają dużo lepszą ochronę niż emeryci i renciści.
- Eksperci wskazują na trudności finansowe związane z nieściągalnością długów oraz ich wpływ na sens rozbudowy mieszkań komunalnych i społecznych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
O problemie zadłużenia i niepłacenia czynszów przez lokatorów mieszkań komunalnych Interia pisała już wielokrotnie, ostatnio o najnowszych danych za 2024 rok. Blisko połowa (322 tys.) lokatorów nie płaci czynszów, a zaległości z tego tytułu to już kilka miliardów złotych.
Kłopot jest coraz większy, a jego źródeł jest kilka. Jednym z nich jest zablokowanie możliwości ściągania długów od osób, które wykazują dochody do wysokości płacy minimalnej (4,8 tys. zł brutto, czyli około 3,6 tys. zł netto), mimo że w ostatnich latach znacznie wzrosła.
Taka kwota w całości jest objęta całkowitą ochroną, z wyjątkiem długów alimentacyjnych.
Niedawno w tym temacie była nawet specjalna podkomisja sejmowa, której przebieg opisywaliśmy w Interii. Z informacji samorządów wynika, że największy problem nie dotyczy emerytów, lecz osób w wieku 30-50 lat.
Ochrona minimalnego wynagrodzenia wpływa na szarą strefę i nieściągalność czynszów
- Około 3,5 mln osób otrzymuje minimalne wynagrodzenie, ale teoretycznie, bo obecne przepisy powodują, że niektórym opłaca się dogadać z pracodawcą, aby na umowie o pracę widniała tylko ta kwota. To sprzyja powstawaniu szarej strefy, która przy obecnych regulacjach jest praktycznie nie do ruszenia. Chcemy podjęcia działań, aby samorządy mogły skutecznie egzekwować należności od osób, które w pełni świadomie nie ponoszą opłat, wiedząc, że komornik i tak nic im nie zrobi. Nie mówimy tu o wszystkich, lecz o tych, którzy robią to z pełną premedytacją - podkreślał niedawno na sejmowej podkomisji Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
Jednocześnie obecne przepisy są niesprawiedliwe wobec emerytów i rencistów, którzy nie mają takiej ochrony.
Samorządowcy tłumaczą, że w przypadku emerytur i rent komornik może skutecznie prowadzić egzekucję nawet z niższych świadczeń, ponieważ przepisy dotyczące kwoty wolnej od potrąceń są mniej restrykcyjne (komornik może pobrać kwotę 25 proc. minimalnego świadczenia emerytalno-rentowego, a minimalna emerytura jest dużo niższa od płacy minimalnej). W praktyce oznacza to, że łatwiej jest egzekwować dług od emeryta niż od osoby pracującej na minimalnym wynagrodzeniu, co jest nie tylko niespójne, ale i niesprawiedliwe.
Gminy, zarządzające lokalami mieszkalnymi, pozbawione są realnych narzędzi do skutecznego i szybkiego odzyskiwania środków finansowych, które powinny zasilać budżet lokalny. Stale rośnie liczba dłużników gmin, których nie można poddać skutecznej procedurze egzekucyjnej. A chodzi o to, że odzyskane należności zasilają budżety gmin, finansując lokalne inwestycje, remonty mieszkań i infrastrukturę.
Lokatorzy z zaległościami czynszowymi nie płacą, ale nie przyjmują też propozycji odpracowania zadłużenia. Problem nabiera jeszcze większej wagi, w związku z tym, że rząd postawił na rozbudowę zasobu komunalnego i chce przeznaczyć na ten cel w najbliższych kilku latach prawie 50 mld zł.
Emeryci w gorszej sytuacji niż zarabiający
Czy przy potężnych problemach z niepłaceniem czynszów nie zniechęci do samorządów?
Płaca minimalna znacznie wzrosła w ostatnich latach, więc pojawiła się propozycja, by w przypadku notorycznych dłużników można było jej niewielką część zająć na spłatę długów - 25 proc. Petycję w tej sprawie złożył prezydent Wałbrzycha, a na specjalnej podkomisji dyskutowano nad tym w Sejmie. Przebieg podkomisji w tej sprawie Interia opisywała niedawno.
Problem i potrzebę zmian dostrzega też Ministerstwo Sprawiedliwości, a za szczególnie niepokojący uznaje spadek skuteczności egzekucji z wynagrodzenia za pracę - w ciągu pięciu lat z 31 proc. do zaledwie 17 proc.
Czy będzie można ścigać dłużników? MRPiPS zmianom przepisów mówi "nie"
Jednak za te przepisy odpowiada Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zapytaliśmy, czy dostrzega problem, jak odnosi się do propozycji dopuszczenia egzekwowania długów do 25 proc. minimalnego wynagrodzenia.
MRPiPS udzieliło lakonicznej, ale jednoznacznej odpowiedzi, z których wynika, że chce utrzymania obecnych przepisów i nie planuje zmian.
Na wstępie resort przypomina, że dyskutowany przepis "ma charakter socjalny, pełni funkcję ochronną i jest instrumentem zabezpieczającym materialne interesy pracowników. Jest także wyrazem funkcji alimentarnej wynagrodzenia za pracę, które stanowi źródło utrzymania pracownika i jego rodziny".
"W polskim systemie prawnym kategoria minimalnego wynagrodzenia stanowi ważne prawo ekonomiczne i socjalne, jest również ważną kategorią polityki społeczno-gospodarczej. Stąd też uzasadnione jest przyjęcie kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę jako kwoty wolnej od potrąceń przy potrącaniu sum egzekwowanych na mocy tytułów wykonawczych na pokrycie należności innych niż świadczenia alimentacyjne. Jednocześnie informujemy, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie prowadzi prac legislacyjnych nad zmianą Kodeksu pracy w zakresie kwot wolnych od potrąceń z wynagrodzenia" - odpowiada nam MRPiPS.
Resort kierowany przez minister Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk nie odniósł się do pytania o to, czy narastający problem z egzekucją długów czynszowych - przede wszystkim za mieszkania komunalne - oraz nadmierna ochrona dłużników może zaszkodzić planom rozwoju mieszkalnictwa komunalnego i społecznego, a także zmniejszyć poparcie społeczne dla zwiększania wydatków budżetowych na ten cel.
Eksperci polityki mieszkaniowej przyznają, że gminy które stawiają na budownictwo komunalne i społeczne, mają twardy orzech do zgryzienia.
Budownictwo społeczne i komunalne może się nie spinać
- Samorządowcy niejednokrotnie zwracali już uwagę, że temat egzekucji zadłużenia z płacy minimalnej jest ważny w kontekście zasobu komunalnych mieszkań. Chodzi nie tylko o bieżące utrzymanie tego zasobu, ale również inwestycje w remonty bloków i kamienic oraz budowę nowych lokali. Środki zewnętrzne na inwestycje mieszkaniowe gmin mogą łagodzić problem dużej deficytowości finansowej zasobu komunalnego, ale go nie rozwiązują. Obecne regulacje z Kodeksu pracy (art. 871 par. 1 pkt 1) bywają niestety nadużywane w celu zyskania ochrony przed koniecznością uregulowania czynszu i opłat. Mówimy zarówno o dłużnikach faktycznie otrzymujących minimalne wynagrodzenie, jak i takich, którzy nadwyżkę ponad "najniższą krajową" pobierają w sposób nieformalny - mówi Andrzej Prajsnar, analityk Rynekpierwotny.pl.
Jak dodaje, warto pamiętać, że z podobnym egzekucyjnym problemem oprócz gmin zmagają się chociażby spółdzielnie mieszkaniowe, TBS-y oraz prywatni wynajmujący.
Pytanie, czy to podkopuje sens rozbudowy mieszkalnictwa społecznego i komunalnego? Eksperci podkreślają, że przepisy sprzed lat rozmijają się z obecnymi wyzwaniami, jakie stoją zwłaszcza przed średnimi i małymi miastami.
- Przeciwne stanowiska MRPiPS oraz Związku Miast Polskich wynikają z odmiennego postrzegania celu istnienia gminnego zasobu mieszkaniowego. Ustawowym zadaniem własnym gminy jest "zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych wspólnoty". Przepisy regulujące zasady najmu noszą nazwę "o ochronie praw lokatorów". To ewidentne znaki, iż twórcy reformy samorządowej postrzegali gminną mieszkaniówkę jako element polityki społecznej. W szczególności jako narzędzie przeciwdziałania bezdomności wynikającej z braku pieniędzy na opłacanie mieszkania przez najemcę. Tak definiowano w tamtym czasie zagrożenia związane z transformacją gospodarczą. Rachunek ekonomiczny w gminie był drugorzędny - komentuje Aleksander Jankowski, ekspert zajmujący się finansowaniem samorządowych projektów mieszkaniowych z Departamentu Sektora Publicznego w Pekao.
Jednak - jak zauważa, minęło ponad 30 lat i teraz podstawowym ryzykiem rozwoju - zarówno lokalnego, jak i na poziomie kraju - jest depopulacja, która w perspektywie kilkunastu, kilkudziesięciu lat może zagrozić egzystencji wielu miast oraz zredukować wartość majątku osobistego ich mieszkańców.
- Jednym ze sposobów zatrzymania ludzi lub ich przyciągnięcia, a także zwiększenia dzietności jest zaoferowanie najmu mieszkań gminnych z umiarkowanym czynszem. Taka strategia nie może jednak doprowadzić do dewastacji finansów lokalnych, stąd środowisko samorządowe szuka narzędzi umożliwiających bilansowanie kosztów polityki mieszkaniowej - mówi Jankowski.
Zaznacza jednocześnie, że zmiana jednego przepisu nie rozwiąże problemu. Podstawą kompleksowej reformy musi być uzgodnienie nowego celu gminnego budownictwa mieszkaniowego - wspierania rozwoju lokalnego. Konsekwencją nowego celu powinny być szczegółowe regulacje prawne zapewniające samofinansowanie gospodarki mieszkaniowej, w tym zdolność efektywnego dochodzenia należności i symetrycznie realną dostępność zasiłków mieszkaniowych dla potrzebujących.
Monika Krześniak-Sajewicz












