Reklama

Nie oczekujmy od urlopu cudów!

Z Justyną Glińską, psychologiem z CENTRUM-JA, rozmawia Bartosz Reszczyk.

Bartosz Reszczyk: Tylko 13 proc. Polaków wróci po urlopie w dobrym nastroju, będą zrelaksowani i wypoczęci. Badania pokazują, że my, Polacy, nie umiemy wypoczywać. Na urlop zabieramy ze sobą telefony służbowe, laptopy, co dziesiąta osoba odwiedza w czasie urlopu biuro...

Reklama

Justyna Glińska: Brzmi niepokojąco. Pakując do walizki wszystkie te służbowe gadżety, niejako sami skazujemy swój urlop na porażkę. Nie dziwi więc, że tylko 13 proc. urlopowiczów wróci do pracy w pełni sił. Już decydując o tym, że zabieramy ze sobą służbowy laptop, godzimy się na dyskomfort. To najlepsza droga do tego, by nie odpocząć.

- Najczęstszy błąd, jaki popełniamy, to brak granic między pracą a wypoczynkiem.

Jak ustanowić takie granice?

- Bardzo prosto. Kiedy kończymy pracę, to ją rzeczywiście kończymy, kiedy zaczynamy urlop, stopniowo przestajemy myśleć o pracy, wyłączamy służbowy telefon.

Rzeczywiście, szokująco prosto. Od razu przychodzi mi jednak do głowy menadżer, który ma nad sobą zwierzchników, a pod sobą pracowników. Ma tak po prostu wyłączyć komórkę?

- To kwestia organizacji pracy. Przecież zadania można delegować, zwykle nie wyjeżdżamy z dnia na dzień, planujemy urlop dużo wcześniej, a to pozwala na zorganizowanie pracy podczas naszej nieobecności, przekazanie obowiązków, wskazanie priorytetów. Zdaję sobie jednak sprawę, że w wielu firmach taka organizacja pracy szwankuje i nagle osoba, która teoretycznie powinna wypoczywać, staje się w firmie niezastąpiona. Ale wtedy nie można mówić o wypoczynku.

Dlaczego Polacy nie potrafią wypoczywać?

- Myślę, że to duże uogólnienie, ale, rzeczywiście, cytowane przez pana wyniki badań dają do myślenia. Wrócę do tego, o czym wspomniałam na początku. Ludzie mają problem z rozgraniczaniem tego, co prywatne od tego, co zawodowe. Wypoczynek jest sferą stricte prywatną, nie powinny do niego przenikać elementy zawodowe. To truizm, ale w pracy mamy pracować, a podczas wypoczynku - wypoczywać. Odnosi się to nie tylko do urlopów, także do codzienności. Nie oszukujmy się, wielu z nas za wypełnianie obowiązków zawodowych zabiera się w drugiej części dnia, pierwszą spożytkowując na inne rzeczy, takie jak rozmowy ze współpracownikami, przeciągające się wyjścia na kawę, czy prywatną korespondencję e-mailową. I nagle brakuje nam czasu na obowiązki, zabieramy pracę do domu, w weekendy nadrabiamy zaległości. W dużej mierze sami jesteśmy temu winni.

Psychologowie radzą, aby odpoczywać inaczej, niż się pracuje. To jak powinien odpoczywać kierowca zawodowy, a jak np. dziennikarz czy lekarz?

- Rzadko model wypoczynku odnosi się do zawodu, jaki wykonujemy. Oczywiście, dobrze byłoby, aby dziennikarz, który na co dzień śledzi każdy news, bo to jego praca, nie ślęczał nad laptopem, mocząc nogi w basenie, ale aby w tym czasie wszedł do tego basenu i popływał, a zawodowy kierowca nie urządzał dla siebie i rodziny objazdu kraju, zamiast tego wybrawszy się na przejażdżkę rowerową, ale nie to decyduje o efektywności wypoczynku.

- Efektywność wypoczynku zależy dużo bardziej od umiejętnego rozpoznania własnych potrzeb i predyspozycji. Osoby aktywne, o temperamencie ekstrawertyka nie powinny wybierać biernego wypoczynku, dwa tygodnie z książką na leżaku będą dla nich męczarnią. Ważne, abyśmy znaleźli swój własny sposób efektywnego wypoczynku, zamiast na przykład dopasowywać się do oczekiwań innych albo panujących trendów.

A jak to zrobić?

- Po prostu postawić sobie takie pytanie - jak chcę w tym roku wypocząć? Czego mi w tym momencie trzeba? Spokoju, snu, ciszy czy może kontaktów towarzyskich, zabawy i śmiechu? Dwóch tygodni na leżaku czy może raczej górskich wycieczek?

Dlaczego urlop jest nam niezbędny?

- Nasz organizm potrzebuje spowolnienia, przestawienia na inny tryb działania, nie możemy przez cały czas być w stanie aktywności.

Podobno mistrzostwem w "dziedzinie" odpoczynku jest stan "Nie przejmuję się niczym". Czy z psychologicznego punktu widzenia jest to możliwe do osiągnięcia?

- (śmiech) Teoretycznie tak, ale na pewno nie wystarczy do osiągnięcia takiego stanu dwutygodniowy urlop, raczej lata medytacji. Podczas urlopu powinniśmy dążyć do stanu "Nie przejmuję się pracą" - to łatwiejsze do osiągnięcia i bardzo wskazane. Urlop często spędzamy z rodziną, znajomymi albo po prostu wśród ludzi - nie uda nam się nie przejmować niczym, bo każdy ma swoje oczekiwania, potrzeby, także my i nie zawsze to współgra. Dlatego dążmy do tego, aby nie przejmować się w tym czasie pracą, lepiej na tym wyjdziemy.

No, właśnie, nieczęsto wyjeżdżamy na urlop sami. Towarzyszy nam rodzina albo partner, albo znajomi...

- Podczas urlopu z rodziną czy z partnerem możemy skonfrontować się z problemami i z uczuciami, które na co dzień od siebie odsuwaliśmy. Jeśli żona swoimi ciągłymi pretensjami przez cały rok nas drażni, jest prawdopodobne, że podczas wspólnego urlopu będziemy czuć dużo nagromadzonej złości. Wtedy wyjazd staje się okazją do wyjaśnienia nieporozumień i wzajemnych oczekiwań. Możemy także poświęcić więcej czasu parterowi, dzieciom, wyjść naprzeciw ich potrzebom, na co brakuje nam czasu na co dzień. Urlop z rodziną jest okazją do pogłębienia relacji, pod warunkiem, że potrafimy rozmawiać także o trudnych sprawach. Jeżeli natomiast wyjeżdżamy z grupą znajomych, również im warto zakomunikować, czego oczekujemy po tym urlopie, jak chcemy go spędzić, mamy wtedy szansę na uniknięcie nieporozumień na miejscu, o to dokąd jechać i co robić.

Zauważyła pani, że pierwsze dni urlopu wcale nie są aż tak przyjemne, jak je sobie przed urlopem wyobrażamy?

- To normalny mechanizm, dlatego warto zaplanować wypoczynek tak, by przed wyjazdem mieć dzień wolny, a po powrocie nie musieć następnego dnia spędzać w pracy. To znowu problem dobrej organizacji - tym razem wypoczynku. Także w tym przypadku jest to kwestia nie tylko urlopu, ale także codziennego funkcjonowania, np. pracownik korporacyjny, który przez cały dzień jest bombardowany bodźcami, wyzwaniami, powinien umieć od nich odpocząć po pracy, zwolnić, czasem zatrzymać się - nie tylko w trakcie urlopu.

Tydzień więc to za mało?

- Uważam, że dwa tygodnie to minimum, czasem warto pomyśleć o trzech tygodniach. Zanim organizm zacznie odpoczywać, przestawi się na inny tryb funkcjonowania, minie kilka dni. Jeżeli komuś zajmie to np. cztery dni, to na wypoczynek zostaną mu trzy, a musimy wziąć też pod uwagę powrót do pracy, o którym zaczniemy myśleć mniej więcej dwa dni przed.

Stres - codzienny towarzysz życia zawodowego większości. Czy urlop to czas, aby dojść do siebie?

- Częściowo tak, ale nie oczekujmy od urlopu cudów! Nie oderwiemy się nagle od wszystkiego! Nie liczmy na to, że urlop naprawi wszystko - nasze skołatane nerwy, problemy osobiste, że wrócimy z niego jako nowi ludzie, do idealnej firmy i idealnego domu. To utopia. Dalego tak bardzo staram się przekonać do higieny psychicznej codzienności. Każdego dnia powinniśmy mieć czas na odpoczynek, na zajęcie się sobą, wsłuchanie się we własne potrzeby - jedni będą chcieli w tym czasie poczytać książkę, inni pojeździć na rowerze, jeszcze inni spędzić ten czas z rodziną. Praca nad efektywnym odpoczynkiem powinna odbywać się każdego dnia. Urlop ma być dopełnieniem, przysłowiową kropką nad "i". Do codziennych obowiązków warto dopisać czas na codzienny relaks.

Do czego jeszcze jest nam potrzebny urlop?

- To często moment na przewartościowanie pewnych aspektów naszego życia. Wyciszamy się, zwalniamy codzienne tempo, to dobra okazja do zastanowienia się nad tym, w jakim momencie życia jesteśmy. Jeżeli na przykład to, do czego wrócimy po urlopie nas nie cieszy, warto pomyśleć, czy nie trzeba czegoś zmienić. Jeżeli praca nie spełnia naszych oczekiwań, przeciwnie - jest tylko źródłem frustracji, niezadowolenia, to urlop jest dobrym momentem na refleksje, które mogą nam pomóc wyciągnąć właściwe wnioski. Dotyczy to, oczywiście, również sfery prywatnej.

- I jeszcze jedna rzecz - urlopu nie można "przestymulować", narzucić organizmowi restrykcyjnej rekreacji, dostarczyć mu zbyt wielu bodźców, zdobyć wszystkich górskich szczytów, skoczyć ze spadochronem, na bungee, i polatać na paralotni, bo tak postanowiliśmy, wsłuchajmy się w siebie, urlop to ten czas, kiedy możemy, a nie musimy.

A pani jest już po urlopie?

- Tak, dwutygodniowym.

Udało się pani odciąć od pracy? Postawić tę granicę?

- Tak, choć coraz częściej skłaniam się do myśli, że dwa tygodnie to jednak trochę za krótko.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »