Gwiazdowski mówi Interii. Odc. 13: "Zły WIBOR", czyli czy obywatele trzeci raz dostaną po kieszeni?

- Pretekst do rozmowy o pieniądzach dał mi Sąd Okręgowy w Katowicach. Zajmuje się on pozwem o stwierdzenie nieważności umowy kredytowej, i to bynajmniej nie we frankach, tylko takiej, w której odsetki liczy się według wskaźnika WIBOR – mówi Robert Gwiazdowski w autorskim videocaście „Gwiazdowski mówi Interii”.

- Na razie (sąd - red.) wydał postanowienie. W tym postanowieniu to on nie rozstrzygnął czy ten WIBOR to jest abuzywny, czy nie jest abuzywny; powiedział tylko, że na czas trwania procesu to kredytobiorca może płacić bez odsetek raty. Tu wracamy do podstawowego problemu: skąd się biorą pieniądze - dodaje. 

Jak jest kreowany pieniądz?

- Kiedyś to było złoto, srebro, potem pojawiły się pieniądze papierowe, a dzisiaj to nawet nie trzeba drukować tych pieniędzy tylko jest jakiś zapis na rachunku w banku. I tu dochodzimy do sedna. W naszej Konstytucji jest napisane, że to państwo, dokładnie NBP, ma konstytucyjne prawo emisji złotego. Tylko że niewielka część pieniędzy znajdujących się w obiegu to są pieniądze wyemitowane przez NBP. Zdecydowana większość tych pieniędzy to są pieniądze wykreowane w systemie bankowym - mówi Gwiazdowski.

Reklama

Jak się je kreuje? - Wyobraźmy sobie, że pożyczyłem w banku na mieszkanie. Dajmy na to 1 mln zł. I teraz, niektórzy kredytobiorcy i ich prawnicy twierdzą, że w zasadzie ja powinienem przez 35 lat, bo na tyle zawarłem umowę, oddawać bankowi to co pożyczyłem bez żadnym tam manipulacji na kursach walutowych, bez żadnych odsetek WIBOR-owskich. Pożyczyłem milion - przez 35 lat mam oddać milion czyli 2380 co miesiąc. No, dałoby się żyć. Ale skąd bank ma te pieniądze, żeby mi je pożyczyć na to moje mieszkanie, bo przecież ja potrzebuje mieszkanie a nie milion od banku? Otóż kolega poszedł do banku i otworzył tam depozyt, powiedzmy 100 tys. Bank przyjął te 100 tys. i zapisał w swoim rachunku jako pasywo. Bo pieniądze, które bank ma to jest w rachunkowości banku pasywo. Aktywem w rachunkowości banku to są te pieniądze, które bank ma mieć. On ma je mieć ode mnie, że mu je zwrócę. Ale jeżeli ja bym wziął milion i przez 35 lat oddał milion to bank nie będzie miał następnego miliona, żeby pożyczyć jakiemuś innemu naszemu koledze. Bank pożycza kolejny milion dzięki temu, że najpierw ja zobowiązałem się, że oddam, ktoś inny zobowiązał się, że odda... Takimi to aktywami operuje bank. Czy jest to wina banku? Trochę jest, ale bardziej jest to wina systemu, stworzonego przez ekonomistów i polityków - zauważa Gwiazdowski. 

"W 2008 r. ponoć bankrutował kapitalizm"

- Aż tu przyszedł rok 2008, zbankrutował Lehman Brothers. Wtedy mi się wydawało, że to jest świetny moment, żeby wytknąć temu systemowi jego wady, żeby pokazać wady banków, słusznie nazywanych "banksterami", bo przecież to oni okradli ludzi. I co się wówczas stało? (...) W 2008 r. ponoć na Wall Street bankrutował kapitalizm. Napisałem że nie mógł zbankrutować wraz z Lehmanem kapitalizm bo tego kapitalizmu na Wall Street to dawno nie było. Ale jeżeli już bankrutował kapitalizm i że kryzys miał być taki jak w roku 1929 r. to banksterzy powinni stanąć w tych oknach na Wall Street i skakać, a nie skakali. Nie tylko dlatego że w tych nowoczesnych biurowcach to się okna nie otwierają... Zwołali konferencję i powiedzieli: halo, nie mamy waszych pieniędzy, teraz to jest wasz problem. I politycy przyzwyczajeni do tego, że dobrobyt tworzy się w bankach postanowili te banki ratować. Banki, które okradły swoich klientów, zaczęli politycy ratować przy pomocy pieniędzy podatników. Czyli drugi raz okradli ludzi. Niestety okazja przepadła, pomysł na to żeby zrobić porządek z systemem nie wypalił więc system kręcił się dalej przy pomocy coraz to nowych instrumentów różnego rodzaju. Jak banki poczuły się tak pewne to grzeszyły pychą. A nie bez powodu grzech pychy jest na pierwszym miejscu w katalogu grzechów głównych. Twierdzi się że pycha kroczy przed upadkiem, i grożą nam teraz upadłości banków. Oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa - tak by można było powiedzieć. Nie do końca. Dlatego z uwagi na to, jak skonstruowany jest ten system pożyczania pieniędzy, to obywatele zostaną okradzeni po raz trzeci. Najpierw przez banki, potem przez polityków, żeby mieć pieniądze na ratowania banków, a teraz przez prawników, którzy wykorzystują różnego rodzaju głupotę banków, żeby unieważniać umowy kredytowe - mówi w autorskim videocaście Gwiazdowski. 

Więcej w najnowszym odcinku videocastu "Gwiazdowski mówi Interii".

Oglądaj wcześniejsze odcinki: 

Gwiazdowski mówi Interii. Kłamstwo bardziej atrakcyjne od prawdy

Gwiazdowski mówi Interii. Konstytuta-prostituta

Gwiazdowski mówi Interii: Trójpodział władzy czy system wodzowski?

Gwiazdowski mówi Interii: Sądownictwo. Oczko w głowie praworządnego państwa

Gwiazdowski mówi Interii: Czy Rząd stara się pozbawić Polaków wolności?

Gwiazdowski mówi Interii: Spór o Trybunał Konstytucyjny. Wszyscy są tu winni

Gwiazdowski mówi Interii: Jak OFE przemodelowały system władzy w Polsce?

Gwiazdowski mówi Interii. Drukowanie węgla", czyli o przewadze podaży nad popytem

Gwiazdowski mówi Interii: Dlaczego ludzie nie lubią liberalizmu? 

Gwiazdowski mówi Interii: Gdzie wolność ma swoje granice?

Gwiazdowski mówi Interii: Pytanie o sprawiedliwość, czyli każdemu według czego?


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Gwiazdowski mówi Interii | prof. Robert Gwiazdowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »