Reklama

Gwiazdowski mówi Interii. Odc. 8: „Drukowanie węgla”, czyli o przewadze podaży nad popytem

- Dzieje się nie tylko w prawie, dzieje się dużo w ekonomii, w gospodarce. Pojawił się straszak – stagflacja – mówi w najnowszym odcinku autorskiego videocastu Robert Gwiazdowski. - Nie bez powodu Jarosław Kaczyński chwalił Thomasa Piketty’ego. Jak Mateusz Morawiecki - też chwalił Piketty’ego. Wychodzą bowiem obaj panowie z założenia, że są w stanie aktywnie przy pomocy państwa oddziaływać na gospodarkę. Owszem są. W krótkiej perspektywie czasu to nawet coś się może im udać. Tylko że potem następuje pogorszenie stanu organizmu – dodaje.

- Mechanizm gospodarki jest dokładnie taki sam jak w jaskini. Żebyśmy nie wiem jakich cyrków nie dokonywali to wszystko funkcjonuje tak samo. I dlatego niektórzy Keynesiści mają problem z inflacją. Np. inflacja jest spowodowana ponoć wojną, przez Putina, pojawia się teoria przerwania łańcuchów dostaw, czyli po stronie podaży. Niektórzy doszukują się przyczyn inflacji nie po stronie popytu i druku pieniądza, tylko po stronie podaży. Podaż się zmniejsza w związku z powyższym ceny dóbr, których jest mniej rosną. To jest absolutnie zgodne z teorią. Tylko jak rosną ceny jednych produktów, to niekoniecznie musi dojść do inflacji. Bo inflacja to wzrost cen wszystkich produktów. Jak rosną ceny niektórych, mogą spaść innych. I wtedy nie ma inflacji. Więc jeżeli ilość pieniędzy się nie zwiększa, to do inflacji nie dochodzi, bo nie ma jak. Ale wpadliśmy w pewien schemat myślowy z którego trudno się wyzwolić - tłumaczy Gwiazdowski.

Reklama

- To są bardzo proste rzeczy. Ale my je komplikujemy, znaczy nie my, bo są tacy, którzy próbują je właśnie upraszczać. Komplikują je teoretycy, makroekonomiści, którzy twierdzą że zdarzenia mikroekonomiczne nie mają nic wspólnego ze zdarzeniami mikroekonomicznymi, że to nie jest tak że suma różnych zdarzeń mikroekonomicznych przekłada się na makroekonomię, że makroekonomia jest siłą sprawczą samą w sobie. To jest akurat prawda. Tylko że głownie jest to siła sprawcza negatywna. Niekoniecznie w krótkiej perspektywie czasu ale w długiej to na pewno - dodaje.

Jak zauważa: - Do dziś niestety pokutuje rozumienie pewnych problemów ekonomicznych, które biorą się nie z tego, że coś się dzieje źle w gospodarce, tylko z tego, że pewnych rzeczy nie rozumiemy, że chcemy (!) aby wyglądały one inaczej niż rzeczywiście one wyglądają.

- W konsekwencji mamy stagflację; stagflację która w innym modelu gospodarczym jest niemożliwa. Bo w innym modelu gospodarczym pieniądze nie rosną na drzewach (...)  - wskazuje.

- Nie da się nie zauważyć, że niektórzy makroekonomiści krytyczni bardzo politycznie do PiS, mówią pewne rzeczy które w zasadzie politykom PiS powinny się bardzo spodobać. Nie bez powodu Jarosław Kaczyński chwalił Thomasa Piketty'ego. Jak Mateusz Morawiecki - też chwalił Piketty'ego. Wychodzą bowiem obaj panowie z założenia, że są w stanie aktywnie przy pomocy państwa oddziaływać na gospodarkę. Owszem są. W krótkiej perspektywie czasu. W krótkiej perspektywie czasu to nawet coś się może im udać. Może się okazać, że jest lepiej niż by było gdyby nie ta ingerencja z ich strony. Tylko że potem następuje pogorszenie stanu organizmu. Jakbyśmy wzięli pod uwagę ten okres, w którym było troszeczkę lepiej i ten okres, w którym jest znacznie gorzej i skonfrontowali ze stanem, gdyby przez cały czas bez żadnej ingerencji wszystko się działo, to się okaże że w drugim przypadku mogło być na koniec znacznie lepiej niż w tym pierwszym - mówi Gwiazdowski.

- Z ekonomią będziemy więc mieli problemy. Nawet jak PiS przegra następne wybory. Oczywiście powstaje przy okazji polityczne pytanie, co to znaczy, że PiS przegra. Bo raczej wszyscy się jeszcze spodziewają że PiS wybory wygra. Wygra ale nie będzie miał samodzielnej większości, która pozwoli mu stworzyć rząd. Więc jak już nie będzie mógł stworzyć rządu i zrobi to ktoś inny - w dalszym ciągu będziemy stali przed tymi samymi problemami: zerwane łańcuchy dostaw, Putin, wojna - bo to się pewnie szybko nie skończy. I wszystko zależy od tego, co się będzie działo zimą - zauważa w autorskim podcaście Gwiazdowski.

- Węgla to nie będzie. A bez węgla to może być zimno. A dlaczego węgla nie będzie? Czy to problem dodrukować troszeczkę pieniędzy, żeby było na węgiel? No bo przerwane łańcuchy dostaw, bo od Rosji nie kupujemy, bo niektórzy - co ten węgiel mają - to dyktują teraz wyższe ceny, bo przecież inni, którzy nie są z Rosją w stanie wojny kupują ten węgiel od Rosji. No ale żeby był węgiel musi być kopalnia. Żeby była kopalnia musi być szyb, żeby był szyb to trzeba go wybudować. Żeby wybudować szyb to trzeba mieć czym i jak. To się nie dzieje z dnia na dzień. To się dzieje bardzo, bardzo powoli. Więc podaż nie dostosuje się szybko do popytu. Bo nam się zwiększył popyt na węgiel, bo wcześniej odchodziliśmy od węgla a teraz nagle chcemy do niego wrócić. To są wszystko procesy, które trwają i trwać mają. Więc operacje pieniężne na żywym ciele gospodarczym nie na wiele się zdadzą. Będzie zimno. A jak będzie zimno zimą, to będzie bardzo gorąco na wiosnę i latem, jak będą się odbywały kolejne wybory parlamentarne. Ale takie są skutki stosowania głupawych teorii ekonomicznych - podsumowuje Gwiazdowski. 

Oglądaj wcześniejsze odcinki: 

Gwiazdowski mówi Interii. Kłamstwo bardziej atrakcyjne od prawdy

Gwiazdowski mówi Interii. Konstytuta-prostituta

Gwiazdowski mówi Interii: Trójpodział władzy czy system wodzowski?

Gwiazdowski mówi Interii: Sądownictwo. Oczko w głowie praworządnego państwa

Gwiazdowski mówi Interii: Czy Rząd stara się pozbawić Polaków wolności?

Gwiazdowski mówi Interii: Spór o Trybunał Konstytucyjny. Wszyscy są tu winni

Gwiazdowski mówi Interii: Jak OFE przemodelowały system władzy w Polsce?



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »